Rico – autorski comfort food w stylu tex-mex - Street Food Polska
close
Rico – autorski comfort food w stylu tex-mex

Rico – autorski comfort food w stylu tex-mex

0udostępnień

Jeśli bywacie na zlotach food trucków, to nazwy Easy Rider, El Cartel lub Philly Cheese Steak nie są Wam obce. W pierwszym zjecie kapitalne quesadillas, w drugim sycące burritos, a w trzecim kanapki philly cheese steak. Za wszystkie te trucki odpowiada człowiek, który teraz otworzył w Warszawie restaurację Rico. Krzysiek Lech, człowiek orkiestra.

Do Rico wpadliśmy około 18:00, zimno było tego dnia okrutnie, więc uznaliśmy, że tex-mex idealnie nas rozgrzeje. Lokal jest dwupoziomowy, na wiosnę dojdzie także ogródek przed lokalem. Zdecydowaliśmy się posiedzieć w piwnicach, żeby być bliżej kuchni i Chefa Lecha ;)

Wystrój nam sie podobał, jest kolorowo, a jednocześnie nic nie odciąga uwagi od tego co ląduje nam na talerzach. Najpierw jednak coś do picia. Rozgrzewająca herbata zimowa z dodatkami (14 zł) i domowa lemoniada z miętą (14 zł) okazały się trafionym pomysłem.

Ponieważ quesadille, burrito i kanapki znałem już z food trucków Krzyśka, a na burgery nie mieliśmy ochoty, zaczęliśmy od przystawek. Rewelacyjne skrzydełka buffalo (19 zł), idealnie pikantne, z nutą octu, lepkie od sosu i masła, takie jadłem kiedyś w USA i nieodżałowanym Cheeseburger Slow Food. Do tego świetny sos blue cheese. Palce lizać, dosłownie!

Nie ustępują im chili poppers (18 zł), czyli RĘCZNIE faszerowane cheddarem i kremowym serkiem panierowane papryczki chili. Genialne!

Dla większej grupy idealnym starterem będą Rico Nachos (27 zł). Potężna porcja kukurydzianych nachosów zapieczonych pod sosem z sera cheddar, podanych z chili con carne, pastą z czarnej fasoli, guacamole, pico de gallo, jalapenos, śmietaną i kolendrą, nie tylko sycą, ale też świetnie smakują.

Bardzo, ale to bardzo smakowały mi Empanadas (19 zł). Usmażone na chrupko pierożki faszerowane domowym chorizo (tak, w Rico robią tę kiełbasę sami!) i cheddarem, a do maczania mamy salsę mango (świetna, pikantna i świeża w smaku) oraz avocado crema (łagodne i jak dla mnie nieco mdłe).

Tego dnia byliśmy już po obfitym śniadaniu i lunchu degustacyjnym w Max Burgers, więc już po przystawkach czuliśmy lekka ociężałość. Dlatego zdecydowaliśmy się nie zamawiać steków ani żeberek, tylko spróbować tacosów. Normalnie porcja obejmuje trzy tacos, my wzięliśmy jednak po jednym, by jak najwięcej spróbować.

A więc najpierw Taco Carnitas (29 zł) i Taco Falafel (32 zł):

Taco Carnitas to soczysta szarpana wieprzowina, pasta z czarnej fasoli, salsa ananasowa, cebula marynowana, pico de galo i ser. Jest soczyście i świeżo, momentami słodkawo. Rześkie i pyszne:

Taco Falafel. Byłem ciekaw tej pozycji, bo to typowe fusion. W pszennym placku znalazły się doskonale doprawione falafele, hummus, pico de galo, cebula marynowana, salsa mango, guacamole, jalapenos i pestki granatu. Zaskakujący smak, z jednej strony hummus, granat i falafel to klasyczne połączenie, znane z wielu miejsc serwujących kuchnię bliskowschodnią, z drugiej przełamujące te smaki pico de galo, salsa mango, papryczki i guacamole, które charakterystyczne są dla kuchni meksykańskiej. Połączenie bardzo udane, jeśli lubicie dobre wege to spróbujcie tych tacosów. Słodycz miesza się tutaj z pikantnością.

Pora na dwa kolejne smaki. A więc Tacos Beef Fajita (34 zł) i Tacos Chorizo & Beef (34 zł).

No i to było to. Mięsne smaki, skomponowane tak, jak lubię. Najpierw Tacos Beef Fajita. Mamy tu sos BBQ o mocno wędzonym aromacie, soczystą wołowinę, ziemniaki pieczone, cebulę marynowaną, pico de galo, ser i avocado crema. O ile nie jestem fanem guacamole i awokado jako takiego, o tyle to tacos bardzo mi smakowało. Nic bym nie zmienił, było idealne.

Tacos Chorizo & Beef. Domowe chorzio, wyraziste w smaku, wołowina, ziemniaki, pico de galo, cebula marynowana, avocado crema. Czyli prawie to samo, co w poprzednim tacos. Ale prawie robi różnicę, bo chorizo nadaje temu daniu specyficzny smak. Bardzo dobre tacos, polecam mięsożercom.

Na koniec jeszcze churros z czekoladą (16 zł). Świetne! Po prostu.

Podsumowując: Krzysiek Lech nie jest ortodoksem. Nie trzyma się kurczowo przepisów, zostawia sobie spory margines na własne pomysły. To akurat duża zaleta tego miejsca, bo można dzięki temu zjeść bardzo ciekawe dania. Poza tym już niedługo będzie lekko modyfikował kartę, a wiem, że kusi go bardzo fusion, więc… Będzie jeszcze ciekawiej. Rico to miejsce z dobrym comfort food w stylu tex-mex i autorskimi pomysłami. I tak trzymać, będę wracał i polecam.

Rico – al. Jana Pawła II 61 lok. 204, Warszawa

Facebook – https://www.facebook.com/rico.warszawa/

A tu jeszcze linki do recenzji z zaprzyjaźnionych blogów, żebyście mogli poczytać o pełnej ofercie w Rico:

Rico – rozgrzewający tex-mex przy Jana Pawła

http://tomedrek.stronazen.pl/2018/11/02/rico-tex-mex-na-jana-pawla-ii/

https://www.alemeksyk.eu/blog/item/894-rico-warszawska-restauracja-w-stylu-tex-mex.html

W Kropki Bordo i Waffle Bar. Dobre śniadania w Warszawie

Kolorado – część 1. Kiepskie śniadanie i niezłe wietnamskie

Dodaj komentarz