Dobra Azja z food trucków. Część 2 – Fuji Sushi i Catering - Street Food Polska
close
Dobra Azja z food trucków. Część 2 – Fuji Sushi i Catering

Dobra Azja z food trucków. Część 2 – Fuji Sushi i Catering

0udostępnień

Kolejny nowy food truck z pyszną Azją. Ale ekipa już nie nowa, bo z Elą i Komarem znamy się od lat. A o cateringu w wykonaniu Komara pisał już Michał Turecki TU.

Co więc zjemy w food trucku Fuji Sushi i Catering? Na razie jeżdżą z czterema podstawowymi pozycjami, ale warto zapytać czy jest coś ekstra, bo pojawiają się też ciekawe dania, jakie wymyślają pod wpływem impulsu. Takie jak np. kapitalna wątróbka wasabi, którą zaserwowali podczas zlotu w Mielcu. Coś pięknego. I smacznego. Drobiowa wątróbka glazurowana wasabi ze Spritem ma lekko pikantny i bardzo odświeżający posmak. Do tego ryż, kurki i kukurydza w sosie yakitori oraz azjatyckie dodatki i mamy miskę szczęścia. Pyszne to było i chętnie zjadłbym raz jeszcze.

A stałe pozycje? Równie apetyczne i kuszące. Od handrollsów poprzez chirashi-zushi i zupę miso po kaczkę w sosie hoisin.

Zacznijmy od handrollsów, czyli streetforodowej wersji sushi. Duża rolka, która wygodnie weźmiemy w rękę i zjemy idąc. Ryż, kremowy serek, ogórek, sałata, warzywa, oshinko, tykwa i shitake, oraz wybrany przez nas składnik główny – łosoś/łosoś pieczony/tamago, czyli japoński omlet/kurczak Teriyaki/żeberka BBQ/tofu lub sałatka krabowa. Całość zawinięta w glony i obłędnie pyszna. Nie wierzycie? To spytajcie Oli i Karola z Busem Przez Świat, którzy mlaskali z ukontentowania zajadając handrollsa podczas zlotu w Kielcach. Zamiast handrollsów można wziąć temaki, czyli rożki.

Chirashi-zushi to również sushi, tyle, że zdekomponowane. Zasad identyczna jak przy handrollsach – wybieramy główny składnik, a Ela i Komar dokładają resztę.

Zupa miso jest prosta i pyszna. Bardzo dobry, mocny wywar, kawałki tofu i glony wakame. I już. Świetnie sprawdza się na upał, doskonale też uzupełnia inne dania z tego food trucka. Zajadałem z apetytem.

No i w końcu ahiru, czyli kaczka w sosie hoisin z ryżem i warzywami. Sycąca, wyrazista, pełna aromatów. Sos lekko słodkawy, kaczka mięciutka i soczysta. Pycha.

Ale, ale, to nie koniec. Koniecznie spróbujcie ich kiszonek. Kimchi z białej i czerwonej kapusty wymiata! A jak będziecie mieli szczęście (dużo szczęścia) to traficie na kiszonkę z głąbika krakowskiego. To jest sztos nad sztosy!

Podsumowując: to jest po prostu pyszny, azjatycki street food. Robiony z serduchem i nutą szaleństwa. Taki właśnie street food kocham i taki chciałbym widzieć na ulicach polskich miast. Spróbujcie sami, dziś będą karmić w Hipisówce w Cisnej, a jutro na Festiwalu Magiczne Bieszczady. Na codzień stacjonują w Krakowie, ale przez następne trzy tygodnie obozują w Bieszczadach, a w weekendy spotkacie ich na naszych zlotach w:

Starachowicach (https://www.facebook.com/events/201912861241588/), Ustrzykach Dolnych (https://www.facebook.com/events/285713665995674/) i naszej strefie street food podczas Europejskiego Stadionu Kultury w Rzeszowie (https://www.facebook.com/events/693690181482862/)

Fuji Sushi i Catering – https://www.facebook.com/Fuji-Sushi-i-Catering-143658665778010/

Dobra Azja z food trucków. Część 1 – Centralne Biuro Smaku.

Lord Jack – dobre miejsce na drinka i mięso w Rzeszowie

Dodaj komentarz