Mural – zima na placu z foodtruckami smakuje bardzo dobrze - Street Food Polska
close
Mural – zima na placu z foodtruckami smakuje bardzo dobrze

Mural – zima na placu z foodtruckami smakuje bardzo dobrze

0udostępnień

Nie będę ukrywał, że do odwiedzenia najnowszego krakowskiego placu z food truckami, zlokalizowanego przy ulicy Krupniczej w Krakowie, zostałem zaproszony przez jednego ze współwłaścicieli. Nie będę też ukrywał, że wybierałem się tam od momentu otwarcia. Złożyło się tak, że stoi tam kilka food trucków, które dobrze znam i kilka takich, które spotykałem w różnych miejscach Krakowa, podczas zlotów i nie tylko. Wpadliśmy więc z Lady Kitchen pewnego dnia na Mural i postanowiliśmy spróbować jak najwięcej. Zasada zamawiania dużej ilości jedzenia i dzielenia się nim, jest jedną z moich ulubionych.

Zamówiliśmy więc curry z NaThai, Tacosy, Burrito i Quesadille z Tio Malo, dwie kanapki z Cyrku na Kółkach, a do tego wszystkiego burgery z M22. Stół aż uginał się od jedzenia. Na szczęście do popicia z dobrze zaopatrzonego baru możemy wziąć na przykład lane wina ze Stacji Michałowice. Ja zdecydowałem się na fantastyczne Cabernet. 

Bywa tak, że przez dłuższy czas chodzi za mną jakiś smak. Ostatnimi czasy coraz częściej są to rzeczy nieco egzotyczne. Ochotę na curry miałem ze dwa miesiące. To z NaThai spełniło w stu procentach moje wymagania. Niezwykle aromatyczne, świeże, pełne przenikających się smaków, z delikatnym i miękkim kurczakiem i chrupiącymi warzywami. Ryż idealnie wciągał sos, a świeża sałatka odświeżała i budziła kubki smakowe. Curry można zamówić w kilku stopniach ostrości i z różnymi dodatkami, na pewno znajdziecie coś dla siebie. 

Przegląd oferty Tio Malo zacząłem od burrito z wołowiną. Po przekrojeniu prezentowało się zjawiskowo, miękka tortilla szczelnie wypełniona pachnącą i pyszną wołowiną w połączeniu ze świeżymi i chrupiącymi warzywami. Naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić lepsze burrito. Quesadille lubię za łatwość jedzenia. Nic się nie wysypuje, składniki są zmyślnie połączone ciągnącym się serem. Zarówno wersja z wołowiną, jak i ta z kurczakiem, skradły moje serce. To jedno z dań, które podczas chłodnych dni sprawdzać się będzie idealnie. Delikatna pikantność rozgrzewa i jeszcze mocniej pobudza apetyt. Na koniec klasyczne tacosy z wołowiną. I po raz kolejny muszę przyznać, że zawartość tych niewielkich placuszków totalnie mnie zdobyła. Świeży, czysty smak, odpowiednia proporcja mięsa i warzyw, do tego świetnie dobrane przyprawy. Wracał będę jednak na burrito i quesadille, ale tylko dlatego, że taco nie potrafię jeść. Więcej mi z niego wypada niż trafia do ust.

Cyrk na Kółkach uwielbiam i staram się u nich zjeść za każdym razem, gdy mam okazję. Ich kanapki z indyczym udźcem to bajka, niezależnie od tego, na którą wersję dodatków się zdecydujecie. To też jedno z niewielu miejsc, gdzie kanapki bez mięsa są równie dopracowane i równie smaczne co wersje mięsne. 

O burgerach powiedziano i napisano już chyba wszystko. Ciężko się spodziewać, żeby dzisiaj, po kilku latach street foodowej rewolucji, można było ludzi czymś zaskoczyć. Burger Kultowy z M22, gdzie nie znajdziecie wypasionych sosów, a ketchup i musztardę, do tego karmelizowaną w occie balsamicznym cebulę, bekon i dwa rodzaje sera to jest bajka. Idealnie wysmażone, soczyste i pełne w smaku mięso, smakujące mięsem, a nie przyprawami, pomysłowe, świeże i idealnie komponujące się dodatki. Jeden z najsmaczniejszych burgerów jakie jadłem w Krakowie. Moja pierwsza trójka.

Na sam koniec drugiej wizyty, która miała być wizytą sprawdzającą, a okazało się, że po prostu przyszliśmy zjeść to, co nam przy pierwszej wizycie najbardziej smakowało, zjedliśmy jeszcze gofry z Gofr Trucka, którego znałem doskonale z czasów mojej pracy na Truckarni. To wciąż te same, chrupiące na zewnątrz i delikatne, i miękkie w środku gofry, ze świeżą bitą śmietaną i dodatkami. W środku zimy można się poczuć jak nad morzem. Tak samo chłodno, tylko gofry smaczniejsze.

Podsumowując, Mural to świetne miejsce nie tylko żeby doskonale zjeść, ale też posiedzieć w ciepełku w ogrzewanym namiocie, popijając ulubiony alkohol: lane wino, piwo, cydr, a nawet napoje bezalkoholowe, kawę i herbatę. Różnorodność i jakość dostępnych tu potraw przyprawia o zawrót głowy i może spowodować kryzys decyzyjny. Ale na co byście się nie zdecydowali, to jestem pewien, że będzie Wam smakować. Mural to plac, który znajduje się najbliżej ścisłego centrum Krakowa i zdecydowanie zasługuje na większą uwagę i popularność. Idźcie tam, zanim to miejsce wypełni się ludźmi do ostatniego wolnego miejsca.

Michał Turecki

Mural – ul. Krupnicza 24, Kraków

Mural na Facebooku: https://www.facebook.com/muralfood/

Talio Pitalio – na ich hot dogi warto jechać do Sosnowca!

Hej Joe! Bezmięsny tex-mex w dobrym stylu

Dodaj komentarz