Jakość mówi sama za siebie – Pimiento Shop&Bistro - Street Food Polska
close
Jakość mówi sama za siebie – Pimiento Shop&Bistro

Jakość mówi sama za siebie – Pimiento Shop&Bistro

0udostępnień

Po latach obserwowania Pimiento z boku, bo mimo tego, że kocham mięso, to jeszcze bardziej pasjonuję się nie umieraniem z głodu, (już teraz) sieć otwarła miejsce dla mnie. Ceny w Pimiento zawsze były wysokie i o ile czasami łapię się za głowę patrząc na paragony grozy, bo przeraża mnie brak umiejętności czytania w narodzie, tak w Pimiento zawsze płaciło się za niezaprzeczalną, niepodważalną jakość produktu. Jak wyglądała jego obróbka nie wiem, bo jak mówię nigdy w lokalu pod tym szyldem nie byłem. Nie było mnie stać. Aż do niedawna.

Pimiento Shop&Bistro otwarło się kilka miesięcy temu w okolicy Starego Kleparza w Krakowie i nie mogłem obok tego faktu przejść obojętnie. Zwłaszcza po tym jak koleżanka pokazała mi zdjęcie kanapki z czterema rodzajami wędlin, którą udało jej się tam zjeść. Koncept mi osobiście przypomina trochę sklepy mięsno-wędliniarskie za naszą południową granicą, gdzie często oprócz zakupu wędlin i mięsa do domu, możemy na miejscu spożyć kilka niewyszukanych, ale wspaniałych w swojej świeżości i prostocie potraw. Tylko że tutaj, zostało to wyciągnięte na zupełnie nowy, wyższy poziom.

Pierwsze podejście kilka tygodni temu zakończyło się małym rozczarowaniem, bo okazało się, że wspomniana kanapka jest jedynie w menu śniadaniowym, dostępnym do 11. A ja wpadłem do lokalu o 14. Ale nic to, z krótkiego menu wybrałem Chili con Carne i był to wybór bardzo dobry. Bogate w smaku, mięsne, dokładnie takie jak powinno być, podane z tartym cheddarem i kleksem kwaśnej śmietany okazało się idealnym i całkiem sycącym lunchem. Zanim mi się tutaj zlecą patrioci językowi – tak, lunchem. Przedobiadem? Pośniadaniem? Jak to w ogóle brzmi. Zamiast krytykować anglicyzmy – zaproponujcie coś lepszego. 

Kilka dni temu wpadłem tam o poranku, po zakupach na Starym Kleparzu w konkretnym celu – Kanapka z mięsem! Po krótkiej rozmowie z przemiłą Panią kelnerką okazało się, że kanapka nie znajduje się w stałej karcie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kuchnia ją dla mnie przygotowała. Czekając popijałem znakomite cappuccino, które zgodnie z sugestią obsługi powinienem był zamówić podwójne a nie pojedyncze. Nie dlatego, że czas oczekiwania był długi, ale dlatego, że kawa była wyśmienita. Po kilku minutach kanapka pojawiła się na stole – prezentowała się i pachniała wspaniale. Delikatnie podpieczony chleb przykryty pięknie ułożonymi, cienko pokrojonymi wędlinami a na górze nieco sosu chrzanowego. Można zrobić wspaniałą w swej prostocie kanapkę, która dodatkowo pięknie wygląda? Można. Po pierwszym ugryzieniu musiałem powstrzymywać łzy wzruszenia. Lekko chrupiące pieczywo, cudowny przenikający się smak kilku wędlin i dopełniający wszystko sos chrzanowy jeszcze podbijający smak wędlin. Jakie to było wspaniałe. Żadne słowa tego nie oddadzą, tego po prostu trzeba spróbować. I absolutnie nie zapraszam do dyskusji, że 32 zł za kanapkę z wędliną to wysoka cena. Tutaj cena jest ze wszech miar adekwatna i absolutnie uzasadniona, bo ta kanapka to niemal metafizyczne przeżycie.

Plusem dodatnim miejsca jest, że na miejscu możemy zrobić zakupy do domu. Czego w tym sklepie nie mają… a wiem, wegetariańskich burgerów. To królestwo mięsa i wędlin, z którego wyniosłem dwie frankfurterki i trzy kaszanki. Zakupy skromne, ale absolutnie wystarczające. 

Trzy widoczne na zdjęciu kaszanki wystarczyły mi na sycący obiad podczas dnia pracy i była to jedna z najsmaczniejszych kaszanek jakie jadłem w życiu. Może ktoś nie będzie mi chciał uwierzyć, ale ta kaszanka miała wysublimowany smak i zapach. Podczas smażenia (na skwarkach z wędzonej słoniny – polecam) ani podczas późniejszego podgrzewania nie pojawia się charakterystyczny zapach. W środku nie znajdziemy też kaszy gryczanej, a wydaje mi się, że jęczmienną. Plus wspaniale dobrane przyprawy. Taka kaszanka to skarb. 

Frankfurterki natomiast zjadłem na weekendowe śniadanie. Przesmażyłem je przez kilka minut na suchej patelni i podałem z pieczywem czosnkowym i musztardą Dijon. Jak zwykle najpierw spróbowałem samej kiełbasy i zamykając oczy przeniosłem się gdzieś na łono natury. Frankfurterki z Pimiento są dość drobno mielone i przygotowane w ten sposób smakują dokładnie jak kiełbasa z ogniska. Tutaj nie trzeba żadnych dodatków. Są kompletnie niepotrzebne. Muszę sobie kiedyś przygotować hot doga z taką kiełbaską, to będzie coś wspaniałego. Czy lepiej wydać swoje pieniądze na dwie takie kiełbaski niż na paczkę parówek? Bez dwóch zdań.

Szczerze polecam Wam odwiedzenie Pimiento Bistro&Shop, takich miejsc w Krakowie wciąż brakuje. Niezbyt duży lokal, z doskonale zaopatrzonym sklepem i kilkoma miejscami do siedzenia. Z fantastyczną obsługą, krótkim menu i prawdziwą perełką znajdującą się poza nim. Będę wracał tak często jak to tylko będzie możliwe.

Michał Turecki

Pimiento Shop&Bistro – ul. św. Filipa 21, Kraków

Ceny: 

Pajda z wędlinami – 32 zł

Chili Con Carne – 26 zł

Capuccino – 14 zł

Trzy kaszanki widoczne na zdjęciu – 8,27 zł

Frankfurterki widoczne na zdjęciu – 6,10 zł

Matt’s Cheesesteaks – czy wszyscy mają rację?

Powrót do Cieszyna śladami książki

Dodaj komentarz