Lublin na weekend – śniadania i cebularze. Część 2 – ParZona i Panie Przodem - Street Food Polska
close
Lublin na weekend – śniadania i cebularze. Część 2 – ParZona i Panie Przodem

Lublin na weekend – śniadania i cebularze. Część 2 – ParZona i Panie Przodem

0udostępnień

Ela Święcka: Par Zonę na Krakowskim Przedmieściu odwiedziliśmy w niedzielny poranek. Ponieważ nie jesteśmy fanami śniadań na słodko, wybór i tym razem padł na te wytrawne.

Pierwsza na stole zawitała sałatka Santorini z kawałkami fety w prażonym sezamie. Bardzo solidna porcja zieleniny z podanym osobno sosem musztardowo-miodowym. Sam ser obtoczony w sezamie okazał się bardzo przyjemnym zaskoczeniem. Naprawdę przyjemna opcja dla miłośników zieleniny i nie tylko.

Druga opcja – zestaw śniadaniowy słony, czyli jajko sadzone, ogórek, kilka rodzajów pieczywa, biały ser i masło. Do tego wybieramy dwa smarowidła z całkiem pokaźnej listy. My spróbowaliśmy pasty z czarnych oliwek (coś a’la tapenada) i z suszonych pomidorów. Do tego do wyboru kakao, woda i lemoniada cytrynowa (i właśnie ją wybraliśmy). Śniadaniowa klasyka – smaczna, sycąca, bez zarzutu. Jajko sadzone zrobione tak, jak być powinno. Lemoniada przyjemnie kwaskowa i niezbyt słodka. Jedyna rzecz, do której bym się tu przyczepiła, to może zamiast jednego – dwa jajka, bo żołądek zapełniamy głównie pieczywem z pastami.

Ale przejdźmy do śniadania, które skradło nasze serduszka i rozochociło podniebienia.  Szparagi na maśle, jajko poszetowe, sos holenderski, roszponka, marynowana rzodkiew i miętowy winegret. Jakież to było dobre… Szparagi delikatne i pełne smaku. Jajko zrobione w punkt, z idealnie rozpływającym się żółtkiem, pyszny sos. Więcej takich śniadań poproszę! Nie będę się bardziej rozpisywała. Po prostu popatrzycie na te pyszności i jak tylko będziecie mieć możliwość – zamówcie je koniecznie.

Żorż: ParZoną (ParZonę?) polecił nam Michał z Pichcibryki, za co jestem mu dozgonnie wdzięczny. W niedzielny poranek o 9:00 spotkaliśmy się tam z Elą, Komarem i Jerrym z Centralnego Biura Smaku. Takie food truckowe śniadanie.

Jerry zdecydował się na omlet z chorizo, do którego za dopłatą dostał również szparagi. Nie próbowałem, ale Jarek swoje śniadanie chwalił.

Maciek tradycyjnie poszedł w English Breakfast. Bardzo mu smakowało, ja natomiast przyczepiłbym się do pomidora, który powinien być zgrillowany.

Ola zajadała się szakszuką, w której wyraźnie czuć było pomidory, paprykę i cukinię:

Iza zdecydowała się na jajka a la Benedict z wędzonym łososiem, awokado, szpinakiem, naturalnym twarogiem, kaparami i sosem holenderskim. Bardzo smaczne:

Ja tradycyjnie wybrałem dla siebie dwa śniadania – croissanta z masłem, świeżym szpinakiem i świeżym ogórkiem, do którego podano pyszną pastę jajeczną…

… oraz śniadanie lubelskie. W jego skład weszły: bardzo dobre pieczywo (chleb na zakwasie, bagietka) i naturalnie ciepły cebularz lubelski, a także bardzo dobre wędliny, pyszny pasztet z kaszy gryczanej, pikle (ogórki i grzybki), masło, rewelacyjny domowy paprykarz z pstrąga z hodowli w Poniatowej i twaróg z mleczarni w Bychawie. Całość pyszna i mocno sycąca.

Podsumowując: jeżeli szukacie miejsca, gdzie możecie wybierać spośród kilkunastu opcji śniadaniowych, miejsca z bardzo dobrą kawą, miejsca, gdzie zjecie dobrze i do syta w fajnej, luźnej atmosferze, to ParZona będzie bardzo dobrym wyborem. My na pewno wrócimy tam jeszcze na śniadania, ale zostaniemy dłużej, by spróbować również lunchu i pizzy.

ParZona – Krakowskie Przedmieście 51, 20-076 Lublin

WWW – https://www.parzona.cafe/

Podczas zlotu w Centrum Spotkań Kultur okryłem w budynku CSK bistro o nazwie Panie Przodem. A ponieważ w karcie mieli trzy różne cebularze, postanowiłem któregoś spróbować. Za radą kelnerki wybrałem opcję z chorizo. Po kilku chwilach wylądował przede mną talerz z bardzo apetycznie prezentującym się podłużnym cebularzem:

Wypiekany na miejscu cebularz miał chrupiąca skórkę i miękki miąższ oraz zapieczony na wierzchu ser. Na serze znalazłem bardzo dobre, wyraziste chorizo, ale nie w plasterkach, a w kostkach, świeży szpinak, plasterki rzodkiewki i „strugane” wzdłuż szparagi. Całość smakowała naprawdę świetnie.

Podsumowując: żałuję, że nie miałem czasu by zamówić tam czegoś jeszcze, ale ten cebularz zachęcił mnie do ponownej wizyty. Na pewno przy okazji jeszcze do Panie Przodem zajrzę.

Panie Przodem – Plac Teatralny 1, 20-029 Lublin

Facebook – https://www.facebook.com/panieprzodemlublin/

Lublin na weekend – śniadania i cebularze. Część 1 – Słodka i Trybunalska

Czysty hedonizm gastronomiczny, czyli Irish Pub Galwey w Rzeszowie

Dodaj komentarz