Jak miło spędzić wieczór, czyli tatar razy dwa - Street Food Polska
close

Jak miło spędzić wieczór, czyli tatar razy dwa

0udostępnień

Czwartkowy wieczór, temperatura powietrza około 25 stopni. Idealny czas by zasiąść w jakimś ogródku. Umówiłem się z bratem na wieczorne piwo w Skandalu na Bodzentyńskiej. Skandal ma wspólny ogródek z Remizą, lokalem który powstał na gruzach Majesty, które powstało na gruzach Karczmy. W weekendy odbywają się tam imprezy disco polo, więc nie bywam. Ale w czwartek muzyka serwowana w ogródku przypominała złotą erą rock and rolla, więc z przyjemnością zasiedliśmy pod parasolami i oddaliśmy się kontemplacji Kormorana Ciemnego (7 zł/0,5 l). Piwo na upał doskonałe, bo nie słodkie i lekkie (4,5%).

 

Nie chciało mi się iść po schodach na górę do Skandalu, więc następne piwo postanowiłem zamówić w Remizie. Wchodzę i oczy przecieram. Za barem wisi tablica, której treść wprawiła mnie w rozkoszne drżenie, a moje ślinianki pobudziła do intensywnej pracy:

 

[singlepic id=849 w=320 h=240 float=]

 

Nie do końca wierząc w to co widzę dopytałem przesympatyczną (znaną mi jeszcze z Mehehe) barmankę i dowiedziałem się, że opcja z zakąskami i tania wódką funkcjonuje dopiero od kilku dni. W ciągu tygodnia zakąski dostępne są niezależnie od pory dnia, w weekendy tylko do 19.00, czyli godziny rozpoczęcia dyskoteki. A zakąski kto robi? pytam. American Home – odpowiada barmanka. No więc pani pozwoli dwa tatary i 4 wódki. Płacę 24 zł i wracam do stolika. Po kilku chwilach dostajemy tatarki i wódeczkę. Warto wspomnieć, że za 3 zł dostajemy 40 ml Żytniej, wiec cena niemal dumpingowa, jak na knajpę. 6 zł za tatara to też grosze. Porcja oczywiście mniejsza niż serwowana w restauracjach, ale to normalne – tutaj ma to być zakąska do szybkiej wódki a nie do całej flaszki.

 

[singlepic id=850 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=851 w=320 h=240 float=]

 

Maggi, pieprz i sól dostaliśmy osobno. Doprawiam, mieszam i próbuję. I… Kurde. Ja tu zostaję. Do rana. Do wyczerpania zapasów! Ludzie! Za 6 zł dostajemy rewelacyjnego tatarka. Oczywiście nie jest to polędwica, ale zakładam, że to to samo mięso, które idzie do burgerów w American Home, czyli karczek wołowy. Zjadłem z ogromna przyjemnością. Kiedy zastanawiałem się, którą zakąskę wziąć jako następną, przypomniało mi się, że przecież American Home wprowadził do karty tatara. A ogródek też mają, więc… Idziemy tam.

 

Tatar w karcie jest. Kosztuje 23,90 zł i robiony jest z polędwicy argentyńskiej.

 

[singlepic id=847 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=848 w=320 h=240 float=]

 

Tutaj dostałem dodatkowo oliwę z papryczkami i masło do chleba. Doprawiam, mieszam, kosztuję. Poezja. Polędwica delikatna, tatar po wymieszaniu niemal rozpływał się na podniebieniu. Orgia smaku. I byłoby idealnie, gdyby nie jeden istotny brak. W Remizie rozumiem, za 6 zł nie ma co wymagać dania restauracyjnego. Ale w American Home do tatara nie podano ani grzybków ani kaparów. Do takiego tatara powinny być. Po prostu.

Podsumowując: do Remizy po weekendzie uderzam spróbować innych zakąsek. Intrygują mnie śledzie, wodzą na pokuszenie zimne nóżki. Nie sądzę by za te pieniądze udało się znaleźć coś lepszego. Tatar w American Home jest z rewelacyjnego mięsa, ale proszę o rozszerzenie dodatków o grzybki lub kapary. Marynowane rydze wyniosłyby tego tatara na szczyt, a kapary są używane w American Home do sałatki lub pizzy (nie pamiętam dokładnie), więc nie powinno być problemem dodanie ich do tatara. O co bardzo proszę.

 

Tym razem po szwajcarsku, czyli raclette w Wurst Kiosku

GRILLOWANIE – CZYLI WIZYTA W BURGER KINGU NIGDY JUZ NIE BĘDZIE TAKA SAMA…

Dodaj komentarz