Jack’s Bar & Restaurant – dużo, smacznie, miło. - Street Food Polska
close

Jack’s Bar & Restaurant – dużo, smacznie, miło.

0udostępnień

Jack’s Bar & Restaurant po raz pierwszy miałam możliwość poznać w Gdyni. Nie dane mi wtedy było robić zdjęć, lecz bardzo mile w pamięci pozostała. Przejeżdżając któregoś dnia przez Łomianki, zauważyłam, iż z nad morza JB&R zawitał również na Mazowsze. W sobotni wieczór specjalnie wybrałam się dokładnie tam. Zapamiętałam rockowy klimat, przyjazną atmosferę i bardzo pyszne jedzenie. A jak było teraz?
jpg1 jpg2 jpg3
Lokal z zewnątrz nie wydaje się duży, lecz w środku mamy trzy poziomy. Parter typowo barowy, półpiętro z parkietem i sofami oraz górę restauracyjną, na której zajmujemy miejsce.
jpg4a jpg5a
Podane zostały karty menu. Mamy w nim przystawki, burgery, dania główne, steki, sałatki, makarony, ryby i desery. Dobrze, że nie ma miliona pozycji, gdzie trudno się zdecydować co wybać, a i o jakości można zapomnieć. Tak więc zamawiamy na początek tradycyjnie tatar, żeberka BBQ, Lynchburg Lemonade, Chilli Jack oraz karafkę lemoniady. Akurat zastał nas wieczór z muzyką taneczną – sobota w końcu. Niestety dla mnie, masakra. Tak głośno, że ciężko własne myśli skupić. Kelnerka, bardzo sympatyczna, musiała się nad stołem pochylać, aby usłyszeć, co zamawiamy.
jpg6 jpg7
Jako pierwsze oczywiście lemoniady zostają podane. Chilli Jack, a w niej 4cl Jack Daniel’s TW, papryczki chilli, tonic, syrop cukrowy, sok z limonki i grenadynę. Połączenie, jak dla mnie wyśmienite. Uwielbiam wszystko co ostre, lecz w dalszej konsumpcji daje mocno „popalić”. Pozycja dla osób lubiących baaaardzo pikantne. Mnie trochę przerosło.
Lynchburg Lemonade – to standard w lokalach, gdzie podają tą pozycję. 4cl JDTW wzbogacone o triple sec, sok z limonki i sprite. Tutaj jeszcze dodatkowo grapefruit się topi w słoiku. Niezawodna, pyszna.
Lemoniada w karafce, też jak wszędzie limonkowo – cytrynowa z grapefruitem ponownie w dodatku. Poprawna i niesamowicie orzeźwiająca.
jpg8 jpg9 jpg10 jpg11
Tatar ląduje na stole. Żółtko surowe, którego nienawidzę, zcentralizowało się na moim mięsku i czuję jakby „Oko Saurona” chciało mnie znokautować. Wiem, że większość uzna to za profanację tatara, lecz zagapiłam się, żeby poprosić bez tego dodatku. Dostałam nawet na nim gluta w gratisie. Nie udało mi się zsunąć bez rozlania. Lecz co złe to za mną. Pyszne mięsko z ligawy wołowej w towarzystwie leśnych grzybków marynowanych – tak, to nie były zwykłe pieczarki octowe! Cebulka, ogóreczek, połączenie perfekcyjne. Ciepłe bułeczki podane obok również smaczne.
jpg12 jpg13 jpg14
Są i żeberka BBQ. A właściwie to deska pod nimi z pieczonym ziemniakiem i kukurydzą oraz kokilką masełka. Będę chyba zawsze wspominać, że świninki nie lubię i nie smakuje mi ten gatunek mięsa. Co mogę powiedzieć po degustacji, aby być obiektywną (smaku mięsa nie oceniam) – miękkie, dobrze doprawione, łatwo odchodzą od kości. Sos BBQ otulający je przepyszny. Ziemniak idealny – al’dente z kleksem śmietany. Kukurydza również nierozgotowana, chrupiąca, a polanie masełkiem uwieńczyło dzieło. Towarzysz zjadł z apetytem. Dowody zachowane.
jpg15
Mimowolnie wsłuchując się w muzykę lat 80’, a potem disco polo zgłodnieliśmy i zamawiamy skrzydełka Buffalo, a kelnerka proponuje 4cl wódki i dwie przystawki z tatarem ze śledzika na grzance. Grzechem było by odmówić.
jpg16 jpg17
Zagorzałą fanką śledzia nie jestem, za gorzałą również. Do 4cl wyborowej w gratisie dostaliśmy dwie mini kanapeczki. Nie będę się dużo rozpisywać. Tatar ze śledzia smakował jak poprawny tatar ze śledzia. Przystawkę uzupełniały ogóreczki, cebulka i przyprawy. Podoba mi się pomysł takiego podania.
jpg18 jpg19
Nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam skrzydełka Buffalo i miałam wielką nadzieję, aby okazały się przepyszne. Tak też się stało. Obtoczone w pysznej glazurze, idealnie doprawione, mięsko bardzo delikatne i soczyste. Sos Blue Cheese, nie był ani blue, ani cheese – zwykła philadelphia czy inny kremowy. Fakt faktem, że dobrze pasował do marchewki i selera naciowego.

Na koniec dodam, że atmosfera miejsca, przemiła obsługa i smaczne jedzenie zachęcają do kolejnych wizyt. Idealne na wieczorne wyjście czy popołudniowy lunch. Muzykę jaką puszcza DJ można wybaczyć i uznać jako niewygodny mankament. Specyfika lokalizacji – tak się domyślam.

jpg20

Наталия Мирослава

Jack’s Bar & Restaurant – Warszawska 71b, Łomianki
Fanpage: https://facebook.com/jackslomianki/
Strona: http://www.lomianki.jacksbar.pl/

EDIT: dostaliśmy informację, którą dopisuję do recenzji Natalii:

„Magdalena Cłapińska

Dziekuje za opinie nt mojego Jacksa w Łomiankach. Akurat w piątek mieliśmy imprezę HALLOWEEN stąd taka głośna muzyka i też dzwieki disco polo, ktore bardzo lubią mieszkancy… Na co dzień i wieczorami w tygodniu jest dużo spokojniej i muzyka na pewno lepsza do zniesienia :)”

Klukovka – kuchnia Wschodu

Fast foody gorzowskie

Dodaj komentarz