Po ostatnich przygodach z burgerem w sałacie przyszedł czas na konkrety. A przynajmniej prawdziwego burgera w bułce. Jako, że mieliśmy bardzo mało czasu, wybór padł na lokal Wół na Stół zlokalizowany na warszawskim Ursynowie. Jest to niewielki, ale przyjemnie w środku urządzony lokal serwujący oprócz burgerów także steki oraz sałatki. My tym razem przyszliśmy tylko na burgery. Wiem, że powinienem wziąć standardowo Cheeseburgera, ale naszły mnie nostalgiczne, aczkolwiek przyjemne wspomnienia z listopadowym burgerem z dynią, którym w innym lokalu w zeszłym roku po prostu się zajadałem. Dlatego też wybieram wersję Pumpkin (27 zł) w składzie z 220 g wołowiny, marynowanym imbirem, endywią, świeżą kolendrą, kandyzowaną dynią oraz sosem jogurtowo – pomidorowym. Do wyboru mamy dwie bułki – słodką brioszkę z sezamem oraz słonawe bułki Pretzel. Ponieważ byliśmy we dwójkę jednego wzięliśmy obie bułki, żeby sprawdzić czym się różnią. Co cieszy – pada również pytanie o stopień wysmażenia mięsa – w naszym przypadku był to średni u mnie i bardzo wysmażony u Kaszpira… a nie, jednak jest więcej osób, które preferują takie mięso :). Tak czy siak koleżanka wyraźnie zaznaczyła, że mięso ma być co najmniej well done. Czekamy około 15 minut i na stole pojawiają się burgery….przebite patyczkiem.
Uroniłem parę łez i zabrałem się do jedzenia. Zacznę o tego co mi się nie podobało i przejdę do przyjemniejszej części. Ilość imbiru – właściwie jego ilość była bliska przykrycia całego smaku. Przy jego intensywnym smaku było go po prostu za dużo. Drugi minus to rozbieżność ze składem – nie znalazłem w moim burgerze ani kawałka kolendry, natomiast sosu był może naparstek. Do tego był zupełnie niewyczuwalny.
Przechodzimy do lepszych aspektów – bułki, które są całkiem niezłe w smaku, jednak średnio trzymają całość. Strasznie nasiąkają i szybko stają się oklapnięte i wilgotne. W smaku jak dla mnie lepiej wypadła słodka bułka z sezamem. Moja słona była troszkę zbyt bardzo przypieczona przez co słony smak gdzieś zniknął. Przechodzimy do dyni, która świetnie wkomponowała się w całość, nadając kanapce lekko słodkiego posmaku. Bardzo fajny pomysł. No i teraz o najlepszej części kanapki, czyli mięsie. Było to 220 g świetnej, soczystej, dobrze przyprawionej wołowiny. Nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń. Mięso jest naprawdę wyśmienite. Podsumowując, myślę, że jest to lokal z potencjałem, do którego na pewno jeszcze raz wrócę, jednak tym razem spróbuję czegoś z klasycznego menu.
Wół na Stół, Aleja Komisji Edukacji Narodowej 52, Warszawa
Menu i ceny: http://www.wolnastol.pl
Facebook: https://www.facebook.com/WolnaStol











1 Comment