Barn Burger conajmniej raz w miesiącu wprowadza dwa nowe burgery w edycji limitowanej i są to zazwyczaj udziwnione (na plus) wersje podstawowych burgerów z menu. Oferta “limited edition” przyciąga wszelkich burgerożerców w tym i mnie, zatem po usłyszeniu o nowych kompozycjach burgerowych, wybrałem się tego samego dnia do ich jedynego lokalu w Warszawie.
W środku często brakuje miejsc, pomimo tego jest tam duża rotacja i mamy szczęście – podczas oczekiwania na zamówienie stoliki się zwalniają.
Zamówiliśmy dwa październikowe burgery limitowane i zaczniemy od pierwszego LOS MUERTOS 26 zł (burger 200 g, ser, bekon, louisiana, pulled pork, warzywa, duszona wędzona papryka, frijoles refritos + sos BBQ, salsa fresca, colesław, fryty).
Do każdego burgera dostajemy zestaw, czyli całkiem dobre fryty, sos bbq, salsa fresca i colesław. Jest to bardzo dobry uzupełniacz do burgerów.
Wybrałem LOS MUERTOS ze względu na obecny w nim pulled pork oraz możliwą pikantność za sprawą sosu louisiana. W burgerze wyczuć można podstawowy bardzo dobry smak mięsa (domyślnie smażonego na medium) – różowego w środku, soczystość bekonu, sera oraz… właściwie jedną papkę czegoś tam. Tym czymś jest frijoles refritos, czyli gotowane nasiona fasoli drobno zblendowanej oraz duszona papryka w całych cienkich paskach i pulled pork, który miał być gwiazdą burgera.
Pulled pork oczywiście widoczny był w burgerze na tyle, że mogłem go spróbować samego i okazał się bardzo dobry, rozdzielający się na włókna, ale nie było go zbyt wiele w przeciwieństwie do sosu louisiana, którego z kolei mogłoby być odrobinę mniej. Ostry sos z papryczek chilli wraz ze świeżą ostrą czerwoną cebulą przykryły większość składników burgera, a przecież dominującym smakiem w tym burgerze powinien być pulled pork i kotlet wołowy, więc przyczepić się można jedynie do nieprawidłowych proporcji składników.
Czas na drugiego burgera towarzyszki spożywania czyli EVIL DEAD 26 zł
(burger 200g, ser, wońtrupka z kur wielu, warzywa, bekon, chutney dyniowo-malinowy z ancho + sos BBQ, salsa fresca, colesław, fryty)
Ten burger przypasował smakowo partnerce, ze względu na brak pikantności oraz za dodatek podrobowy, jakim była wątróbka drobiowa (z kur wielu), a swoją drogą zastanawiam się, kiedy trafią policzki wołowe albo ozorki w edycjach limitowanych :), chociaż ja nie przepadam za podrobami.
Wracając jednak do burgera, pozwoliłem sobie za jej zgodą posmakować tej wersji i razem odnieśliśmy podobne wrażenie. Przy pierwszym, drugim i kolejnym gryzie czuć wątróbkę, czuć ją nawet za bardzo (niektóre kawałki były co prawda przesmażone przez co nieco twardawe, ale i tak były dobre). Pierwsze skrzypce grała ta wątróbka oraz jej mdłość, bo przecież wątróbka zawsze i wszędzie tak mdło będzie smakować, dopóki… nie poda się jej z większą ilością karmelizowanej cebulki, a jej niestety było jak na lekarstwo, podobnie ilość chutney dyniowo-malinowego, którego właściwie chyba nawet nie było jak widać na zdjęciu niżej.
W tym burgerze aż prosiło się, aby przełamać smak czymś słodkawym, zabrakło w nim większej ilości chutney dyniowego i malinowego, zabrakło skarmelizowanej cebulki. Nie wiem czy jest to zależne od późnej wieczornej wizyty w lokalu i być może kończyły się już składniki, czy po prostu nie do końca dopracowane były propocje składników? Pomocne okazały się salsa fresca i sos bbq, które przykryły wszechobecną wątróbkę w burgerze.
Podsumowanie:
Burgery smakowały nam i zostały pochłonięte do ostatniego kęsa, pomimo tego, mogły być idealne gdyby nie wpadki z proporcjami składników, a jak wiadomo, w kuchni, opócz dobrych składników, ważne są też ich proporcje. Niemniej jednak polecamy edycje limitowane, aby próbować wielu zaskakujących kombinacji smaków, jakich nie znajdziecie w innych burgerowniach.
https://www.facebook.com/BarnBurger?fref=ts
Barn Burger, Złota 9, Warszawa
Burgery testowała dla Was ekipa MyFoodTruck.pl










