Egzotyka w środku miasta, czyli smacznie i niedrogo - Street Food Polska
close

Egzotyka w środku miasta, czyli smacznie i niedrogo

0udostępnień

W naszych kulinarnych wędrówkach odwiedzaliśmy już różne miejsca, ale do tej pory jakoś umykał nam Bar Azjatycki XEN, mieszczący się przy Sienkiewicza 58. Wchodzi się z bramy (piwosze kojarzą miejsce, bo lata temu był tam bar Belfast), lub od ulicy Paderewskiego. Przyznam szczerze, że zniechęcały nas tablice, które sugerowały raczej jakąś dworcową budę z podłym jedzeniem. Jednak dziś postanowiliśmy z kolegą zaeksperymentować, bo dużo dobrego o tym miejscu słyszeliśmy. Jak pisałem na początku, wejście jest z bramy. Na podwórku znajduje się estetycznie odmalowany budynek parterowy, w którym Xen się mieści, wchodzimy więc. I pierwsze zaskoczenie. Bardzo miły wystrój, dwie salki, zero plastikowych krzeseł, wszystko drewniane. No i te zapachy !!! Bo kuchnia jest tuż przy wejściu. Bierzemy w ręce menu i kolejne pozytywne zaskoczenie: 83 pozycje, a ceny bardzo umiarkowane. Jako że to pierwsza bytność decydujemy się na 4 różne rzeczy, by móc popróbować jak najwięcej. Zamawiamy więc: zupę bambusową (7 zł), sajgonki sztuk 3 z surówką (7 zł) i… tak, nie mogliśmy się oprzeć. Golonkę. Golonkę po chińsku i golonkę w sosie pikantnym (obie po 12 zł). Do golonki w cenie dostaliśmy ryż i surówkę. Bardzo fajną sprawą są sosy. Stoją sobie w dużych litrowych dzbankach sosy tajskie ostre, łagodne i mieszane, a dawkuje je się samemu. Sos chiński do zupy dostałem osobno.
Po kolei:
1. Sajgonki – za 7 zł dostajemy 3 sajgonki z surówką. Wielkość sajgonek w sam raz, nie za duże, nie za małe, kapitalnie usmażone w głębokim tłuszczu, więc chrupiące, ale soczyste. Pyszne. Za 8 zł można wziąć z ryżem i to właściwie zaspokaja mały głód. (Wszystkie zdjęcia robiłem telefonem, więc jakość słaba)

2. Zupa bambusowa – wszystkie zupy kosztują tam 7 zł, tylko duża tajska 12 zł. Ja zdecydowałem się na bambusową na bazie rosołu. Spodziewałem się szczerze mówiąc „gołego” rosołu z kawałkami bambusa, jakież więc było moje zaskoczenie, gdy otrzymałem rosół z ciętymi w zapałkę pędami bambusa i soczystymi kawałkami piersi z kurczaka! Całość dodatkowo doprawiona świeżym imbirem wtartym do zupy, na taką aurę, jak dziś doskonała potrawa – bardzo rozgrzewa! Do tego dostajemy sos, chyba sojowy na bazie czosnku, takie chińskie (?) maggi – nie przyjrzałem się opakowaniu, więc nastepnym razem napiszę co to za sos. Zupa – rewelacja.

3. Golonka po chińsku – bardzo byliśmy ciekawi tej golonki. Zrobiona jest podobnie, jak golonka po węgiersku w Kompani Kuflowej, tzn. nie dostajemy golonki w całości, tylko skrojoną w sosie. Przy czym o ile golonka w Krakowie była cięta w duże kawałki, tutaj skrojona została w płatki i podana jest w sosie słodko – ostrym z chińskimi warzywami. Do tego ryż i surówka. Całość kosztuje 12 zł i jest bardzo smaczna i sycąca.

4. Golonka w sosie pikantnym – jest w zasadzie identycznym zestawem, jak golonka po chińsku, z tym, że sos tutaj jest naprawdę ostry (ale nie na tyle by trzeba było co chwilę przepijać).  Gorąco polecam!

Najedliśmy się po pachy, wszystko było świeże i smaczne. Na koniec miałem jeszcze okazję spróbować od koleżanki kurczaka z ananasem (13.50 zł), który okazał się być kolejnym zaskoczeniem, bo kurczak smak miał ostrawy, wyrazisty, a sos z ananasem wcale nie miał słodkiego wydźwięku, tylko również był bardzo fajnie doprawiony. Koleżanka jadła jeszcze zupę krewetkową (7 zł), która z kolei miała konsystencję jakby kisielu, tak jak sosy tajskie, które można u nas kupić. Doskonale doprawiona, czuję, że następnym razem przyjrzę się jej bliżej.

Reasumując: jeśli jesteście w Centrum, nie macie ochoty na fast fooda, nie kuszą Was bary szybkiej obsługi czy klasyczne jadłodajnie, chcecie zjeść smacznie i niedrogo, to gorąco polecamy Bar azjatycki Xen. Wspaniałe jedzenie, miła obsługa, dobre ceny – czego chcieć więcej? Na pewno nie raz tam wrócimy, tym bardziej, że maja spory wybór owoców morza. Acha, można też zamówić jedzenie do domu czy biura.

EDIT: Napisałem „fajnie doprawiony”, wiem, że to nic nie mówi, ale spróbowałem tylko kawałek, więc za mało by wyciągnąć jakieś wnioski i dokładniej opisać kurczaka z ananasem.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Hamburger w Sarayu, czyli 3 rozmiary inności

Ron McDonald bary miał, czyli smak legendy

Dodaj komentarz