Szedłem sobie obok Galerii Korona i pomyślałem, że w sumie to dawno już nie gościłem w Subwayu. Postanowiłem to nadrobić. Jak to w galeriach handlowych bywa, stoiska w food courtcie sąsiadują ze sobą, więc… wciągnęło mnie, nie ukrywam, zamiast jednej kanapki zjadłem trzy w trzech różnych sieciach. I wszystkie z kurczakiem. Tak jakoś wyszło :)
Kanapka dla eksperymentatorów, czyli Kurczak Cordon Bleu w Subwayu.
Niedawno wprowadzony do oferty Kurczak Cordon Bleu to zgodnie z nazwą połączenie szynki, kurczaka (tutaj grillowanego) i sera. Ja dobrałem sobie jeszcze ogórka kiszonego, ostre papryczki i czerwoną cebulę oraz dwa sosy: słodką cebulkę i ostry. Pieczywo parmezan – oregano. Za 15 cm sandwicza zapłaciłem 10,90 zł.
Nie żebym się chwalił, ale połączenie wyszło mi świetne. Słony ogórek doskonale podkręcał smak, czerwona cebula nieco łagodziła ostrość papryczek. Podobnie z sosami – słodka i łagodna cebulka idealnie przeplatała się z sosem ostrym. Kurczak soczysty i jest go naprawdę dużo, szynka również trzyma poziom, ale następnym razem wezmę podwójny ser. Tutaj wydawało mi się, że było go nieco za mało. Niemniej całość bardzo smaczna i warta swojej ceny.
Kanapka dla głodomora, czyli B.O.S.S. z KFC. Różne opinie na temat tej kanapki czytałem, sporo osób narzekało, że wcale nie jest taki wielki, jak go opisują marketingowcy z KFC. Powiem Wam jedno – ten, którego dostałem w KFC w Galerii Korona w Kielcach jest wielki.
Jest największy, ale też najdroższy z całej opisywanej w tym wpisie trójki, kosztuje 11,95 zł. Czy wart jest swej ceny? Moim zdaniem jak najbardziej tak. W sezamowej, trzyczęściowej bułce znajdziemy wg opisu ze strony KFC „chrupiącą sałatę, czerwoną cebulkę, plasterki ogórka, aromatyczny ser cheddar i dużo… bardzo dużo marynowanego kurczaka w łagodnej chrupiącej panierce.” Całości dopełnia sos majonezowy. I powiem Wam, że opis wyjątkowo zgadza się z rzeczywistością: wszystkie składniki występują, a kurczaka jest naprawdę dużo. Na tyle dużo, że pierwsze kęsy to test na rozstaw szczęk. Dopiero po jakimś czasie udało mi się tę kanapkę spłaszczyć na tyle, by jadło się ją wygodnie. B.O.S.S. jest wielki i sycący. Smakowała mi, choć nie ukrywam, że wolałbym zobaczyć w tej formie moją ulubioną bułę z KFC, czyli Brazera. Ale jeśli ktoś woli kurczaka w panierce to będzie ukontentowany. Gdybym miał się czepiać, to dałbym tu jakiś ostrzejszy akcent, sos lub np. ostrą papryczkę, ale to już taka moja fanaberia, nie mająca wpływu na końcową ocenę. A ta jest dla Szefa zdecydowanie wysoka. W zestawie B.O.S.S. bez problemu zastąpi solidny obiad.
Kanapka dla minimalistów, czyli McChicken z McDonald’s. Najmniejsza, ale też najtańsza (8,90 zł) testowana tego dnia kanapka. Sezamowa bułka, panierowana pierś kurczaka, sałata i majonez. I tyle. I już.
Kurczak jest soczysty i dobrze doprawiony, w połączeniu z sałatą i sosem majonezowym smakuje dobrze. Panierka jest chrupiąca i cienka, nie dominuje smaku, czuć tutaj wyraźnie mięso. Kanapka jest smaczna, ale moim zdaniem kiszony ogórek dobrze by jej zrobił, bo wydaje się troszkę za sucha. Poza tym fajnie podkreśliłby smak. Jeśli jednak jesteś minimalistą i nie lubisz w kanapce zbyt wielu dodatków, to będziesz zadowolony.
Podsumowując: dla każdego coś dobrego. Osoby lubiące kurczaka w każdej z opisanych sieci znajdą coś dla siebie. Lubisz mieszać składniki i nie przepadasz za kurczakiem w panierce? Idź do Subwaya. Lubisz duże kanapki? Idź do KFC na B.O.S.S.a. Nie jesteś bardzo głodny i nie przepadasz za dużą ilością warzyw w kanapce? Bierz McChickena. Zabrakło tutaj jeszcze kanapki z kurczakiem z Burger Kinga, ale niestety w Kielcach nie ma tej sieci. Ja na jakiś czas mam lekki przesyt i kurczaka zjem najwcześniej za miesiąc, tym bardziej, że tego samego dnia, wieczorem, zamówiliśmy jeszcze 60 cm pizzę, w której na jednej połówce znalazł się, a jakże!, kurczak. Ale o tym opowiem w innym wpisie.


















