Zaczęło się źle. Bardzo źle. Otworzył się w Kielcach nowy bar, który serwuje głównie kurczaki, ale ostatnio zamieścili info, że w ofercie mają również kebab z baraniny. Aura była mocno zniechęcająca – zimno, wiatr i dokuczliwa mżawka. Jednak nic nie powstrzyma mnie przed odkrywanie nowych smaków. Musiałem iść na KSM, więc pomyślałem, że skoro już z domu wyszedłem, to przejdę się również na tego kebaba. Na fan page’u informacja, że w niedzielę otwarte mają do 19:00. Przemaszerowałem więc, ale tylko po to, żeby zobaczyć zamknięte drzwi z kartką, że DZIŚ NIECZYNNE. Do jasnej cholery, jeśli zakłada się fan page to można przecież umieścić tam informację, że lokal tego dnia nie pracuje. Chilli Bar jest na tyle daleko ode mnie, że drugi raz specjalnie tam nie pójdę, lokalizacja jest taka, że naprawdę nie ma w pobliżu nic, co ściągnęłoby mnie w ten rejon miasta. Sugeruję szybkie szkolenie z zakresu obsługi klienta i wykorzystania social mediów.
Ufff. Głodny i wściekły ruszyłem w stronę Centrum. Ulica Bodzentyńska od jakiegoś czasu przeżywa swoją drugą młodość. Kiedyś były tam tylko kebaby, teraz jest to ulica, na której zjecie dobre burgery. Zaczął Max ze swoimi bohoburgerami, niedługo później otworzył się kilka metrów dalej burger bar o nazwie Burger & Co. Opisany m.in. u nas i przyjaciół z tymrazem.pl. Mnie jakoś ciągle było nie po drodze, wczoraj wreszcie zaliczyłem swój pierwszy raz. Wystrój prosty: kilka stolików i długi drewniany „parapet” . Karta krótka – 6 różnych burgerów (w tym wege) plus jeden specjalny, zmieniający się co jakiś czas, a także frytki i napoje. W każdy wtorek Specjalburgera kupicie 20% taniej.
Warto zauważyć, że każdego burgera możemy zamówić w dwóch wersjach: Standard (150 g wołowiny) i Lux (180 g). Mój wybór padł na Hotburgera Standard (14 zł). Przemiła pani najpierw spytała o stopień wysmażenia mięsa (duży plus!), a następnie uprzedziła, że będę musiał poczekać około 15 minut, ponieważ każdy burger robiony jest od podstaw. Chwile oczekiwania można sobie urozmaicić czytaniem – w lokalu wyłożone jest kilka tytułów prasowych do dyspozycji konsumentów. Zasiadłem więc wygodnie i pogrążyłem się w lekturze wywiadu z Robertem Więckiewiczem.
Po jakimś czasie na stolik dostarczono moje zamówienie:
Pierwsze co zwróciło moją uwagę to metalowa miska, w której usadowił się burger, drugie to jego wysokość.
Zabieg z miską jest genialny w swej prostocie – można jeść bez obaw, że pobrudzi się stolik a sosy spadną na spodnie. Duży plus za serwetki na każdym stoliku, tym bardziej, że jest ich dużo i sięgałem po nie bez stresu, że braknie.
Sam burger na pierwszy rzut oka wydaje się tak duży, że zachodzi obawa o zwichnięcie szczęk podczas jedzenia. Na szczęście mam już wypracowaną technikę i po prostu lekko go zgniotłem. Tutaj ujawniła się jakość bułki – nie rozpadła się po nagnieceniu, trzymała całość do samego końca. Chrupiąca z wierzchu, mięciutka w środku, nie nachalna w smaku i cieplutka. Mocny punkt tego miejsca. A co w bułce? 150 g soczystej wołowiny, wysmażonej wg życzenia na średnio, pikantny ser cheddar, sałata, pomidor, korniszon, cebula, papryczki jalapeno i ostry sos.
Mięso świetne, soczyste i wysmażone na różowo, może ciut za mało słone, ale ja używam dużo soli, więc pewnie dla większości z Was będzie OK. Ser idealnie roztopiony, wyraźny w smaku. Pikle i warzywa robią dobrą robotę – nawilżają całość, a jednocześnie łagodzą pikantność sosu. Ten sos to kolejny mocny punkt burgera. Pomidorowo – paprykowy, wyraźnie ostry, bardzo smaczny. Jego ostrość jest dokładnie na poziomie jaki lubię – przyjemnie piecze, ale nie zabija smaku reszty składników, idealnie podkreśla smak mięsa.
Podsumowując: wyszedłem bardzo zadowolony. Cieszę się, że Kielce wzbogaciły się o kolejne miejsce, gdzie można zjeść dobre burgery w niewygórowanych cenach. Obok bohomass lab będzie to drugi punkt, do którego na burgery będę wracał. Dobre składniki, dobre ceny, świetny smak, miła obsługa – tak trzymać. Na pewno wpadnę jeszcze nie raz. Polecam gorąco.
Burger & Co. Homemade Slow Fast Food znajdziecie na Bodzentyńskiej 3/1. MAPA.










