W tej chwili mamy w Kielcach dwa miejsca, w których spotykamy się na wspólne biesiady. Oba serwują jedzenie na najwyższym poziomie, oba prowadzone są przez ludzi z pasja, w obu zawsze świetnie się bawimy. Pierwsze z nich to niedawno opisana na blogu Literatka – Zakład gastronomiczny z Wyszynkiem, drugie to Restauracja Monte Carlo, gdzie odbył się II Wieczór, a także wspominana przy okazji tekstu o Hannibalu Lecterze.
W Monte Carlo odbył się w piątek IV Wieczór Tatarowo – Golonkowych Jawnożerców połączony ze zorganizowaną przez Gospodarza degustacją win pod nazwą „Dookoła Świata”. O winach opowiem osobno, bowiem ilość informacji, jaką uzyskaliśmy od Wojtka i Michała, sommelierów Makro, jest tak duża, że zdecydowanie warto się tym materiałem podzielić z innymi. A teraz do rzeczy. Opowiem Wam, co jedliśmy i dlaczego warto do Monte Carlo wybrać się na jedzenie.
Jak wieczór tatarowo – golonkowych jawnożerców, to oba dania musiały się na stole znaleźć. A więc, Mesdames et Messieurs, jako pierwszy na arenę wkroczył Jego Ekscelencja Tatar:
Nie raz o tym mówiłem, ale powtórzę: dla mnie to najlepszy tatar, jakiego miałem okazję jeść. Delikatna polędwica, marynowane grzybki, cebulka, ogórek i kapitalna musztarda, która sprawia, że ten tatar smakuje inaczej niż gdzie indziej. Doprawiłem świeżo mielonym pieprzem, oliwą i maggi i rozpłynąłem się w zachwycie. Nie tylko zresztą ja – każdy, kto miał go przed sobą wydawał odgłosy zadowolenia i ukontentowania. Cena z karty to 30 zł, ale w każdy piątek, bo to przecież dzień bezmięsny, można go kupić 20% taniej, więc 24 zł za to cudo, to jak za darmo. Zresztą powiem szczerze – cena 30 zł również wydaje się adekwatna do jakości. Absolutnie polecam.
Po tatarze przyszła pora na Jej Wysokość Golonkę.
Receptura nieco inna niż poprzednio, bo Grzegorz (Właściciel MC) wraz z kucharzem ciągle szukają przepisu doskonałego :) To kolejna rzecz, która mi się w Monte Carlo podoba – ciągłe dążenie do perfekcji. A sama golonka? Cudo. Mięciusieńka, mięso po naciśnięciu widelcem dzieliło się na włókna pozostając przy tym soczyste. Skórka taka jak lubię – delikatnie przypieczona, miękka i kleista. Sos świetny, aromatyczny i dobrze doprawiony. Kapitalny chrzan i musztarda podbijały smak. Cena: 25 zł (w środy taniej).
Zupa rakowa: kolejna świetna rzecz. Bardzo esencjonalny wywar, smakował jak dobra zupa rybna, obecność kminku kapitalnie podbijała smak i aromat, mięso rakowe w dużej ilości, soczyste, warto dodać, że mięso zostało tez przetarte do wywaru razem z pancerzykami, więc zupa jest dość gęsta. Bardzo nam smakowała i na pewno do niej jeszcze wrócę. Cena: 16 zł.
Flaki. Rozczuliłem się jedząc je, bo były takie, jak gotuję sobie w domu. Bardzo gęste i aromatyczne, mięciutkie i na tyle dobrze doprawione, że od siebie dodałem tylko nieco pieprzu i kilka kropel maggi. Jedne z najlepszych, jakie jadłem poza domem. Cena: 12 zł.
U znajomych na talerzach wylądowały jeszcze: Zalewajka świętokrzyska (za którą MC zgarnęło nagrodę), 7 zł, Eskalopki wieprzowe w sosie śmietanowo-pieprzowym (19 zł) oraz Wątróbka drobiowa z jabłkiem (12 zł). Wszystkie dania były bardzo chwalone.
Spotkanie zamknęliśmy deską serów podanych z owocami i rewelacyjną konfiturą żurawinową:
Podsumowując: spotkanie bardzo udane. Kolejny raz Monte Carlo udowodniło, że jak najbardziej na naklejkę Street Food Polska Poleca zasługuje. Podobnych akcji będzie więcej, po rozmowie z Grzegorzem ustaliliśmy jeszcze, że niebawem odbędzie się tam święto beaujolais nouveau i planujemy także degustację wódek w połączeniu z odpowiednimi zakąskami. Będę o tych imprezach informował na fan page SFP, a wszystkim polecam to miejsce na obiad z rodziną, biznes lunch czy po prostu wypad na wódeczkę i tatara. Każdorazowo sprawdzi się doskonale.
Restauracja Monte Carlo na mapie Google.




















