Bo z hot dogami nigdy nie wie, oj nie wie się,
Czy dobrze jest, czy może jest już źle.
Spokoju się spodziewać, czy też przejść,
Czy szukać ich, czy im z oczu zejść…
Lubię hot dogi, uwielbiam hot dogi… Wczoraj wieczorem dostałem wprost ślinotoku na myśl o francuskich hot dogach. A że akurat trzeba było autko zatankować… Przypomniałem sobie, że nie pisaliśmy jeszcze o fast foodach na Statoilu i postanowiłem czym prędzej nadrobić zaległości. Tym bardziej, że jedząc tam kilkukrotnie nigdy nie narzekałem. Namówiłem żonę, ona się zgodziła, więc … wskakujemy w samochód i ruszamy na stację. Miałem ochotę spróbować rollera z musztardą, ale akurat dopiero był wrzucony na ruszt, a nie chciało mi się czekać. Szybki rzut oka na opiekacz i decyzja: biała kiełbaska z sosem węgierskim (nowość) i kabanos z sosem czosnkowym. Oba hot dogi okazały się spełniać moje wymagania na ten wieczór. Po kolei:
- hot dog francuski z białą kiełbasą – cena standardowa, czyli 4,50 zł. Bułka – rewelacyjnie zgrilowana, chrupiąca z wierzchu, soczysta w środku, długo trzymała ciepło. Biała kiełbaska – dobrze wypieczona, zwarta, smaczna, soczysta, dobrze doprawiona. Sos – rewelacja. Wiecie, że nie przepadam za sosami robionymi przemysłowo, ale ten naprawdę jest świetny! Bardzo, bardzo paprykowy, ostry, idealnie komponował się z kiełbaską.Całość – ideał francuza.
- hot dog francuski z kabanosem – cena jak wyżej i zasadniczo reszta też jak wyżej. Choć po sosie węgierskim, czosnkowy jakby odstawał… Ale… Całość super. Smakowała mi bardzo. Co najważniejsze – żadnych efektów ubocznych, w postaci ciężkiego żołądka, zgagi czy … hmmm… innych dolegliwości.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



