Po raz kolejny Poznań. Były burgery, były kurczaki z rożna, czas na pizzę. W stolicy wielkopolski jest wiele lokali, można by je porównać do kobiet, niektóre z nich są piękne, zjawiskowe, ale i takie przeciętne, o tych które straszą i chce się o nich zapomnieć i wykasowuje się ich telefon z naszej książki teleadresowej. Dziś pisać o nich nie będziemy, z takimi staramy się nie spotykać. Przesiewam przez sito z małymi oczkami to wszystko i w to deszczowe popołudnie chcę spotkać się z kimś wyjątkowym, to będzie Monica Bellucci, która dla mnie jest włoskim synonimem piękna i smaku.
Serce poznania ul. Taczaka 11/2 (okolice ul.św. Marcina i Akademii Ekonomicznej.
Bar a Boo ( https://www.facebook.com/#!/
Dochodzimy na miejsce przed lokalem, ogródek ustawiony na ulicy, fajny pomysł bo ulica jest naprawdę bardzo ruchliwa i zakładając, że ludzie będą tam spożywali posiłki, będzie to najlepsza reklama tego punktu.
[singlepic id=575 w=320 h=240 float=]
Wchodzimy do środka, bo jak wspomniałem, delikatnie pada deszcz . ŁAŁ ! ależ tu miło , ależ tu pachnie , ależ tu dużo ludzi. ŁAŁ, co za dbałość o szczegóły ( zdjęcie pochodzi ze strony restauracji bo nie wiem czy siedzące osoby mają ochotę być na zdjęciu szanuje ich prywatność )
[singlepic id=579 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=569 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=570 w=320 h=240 float=]
Wnętrze delikatne oświetlone, stoliki ustawione w taki sposób, że nikt nikomu nie siedzi na plecach, widać, że właściciele maja gust i wyprzedzają konkurencję o dobrych klika kroków. Chce się tu zostać, w lokalu jest wi-fi, więc widać na kilku stolikach komputery i pracujących przy nich ludzi .
Dobra, dobra, ale to nie muzeum, nie biuro, tylko restauracja, co można tu zjeść? pytam dociekliwie.
Dowiaduje się, że właściciele bazują na włoskich produktach i stamtąd pochodzą pasty, proscitto crudo, pomidory pelati, sery. ale przedkładają nade wszystko fakt, by produkty były świeże i z krótkim terminem ważności, dlatego część produktów pochodzi z Polski. To mi się podoba.
Ok, podchodzimy do serca lokalu, gdzie króluje piec opalany drewnem, robi wrażenie nawet na mnie. Wyciągane z niego pizze wyglądają jak malowane.
[singlepic id=576 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=577 w=320 h=240 float=]
Pan, który na oczach klientów wygniata ciasto, przykuwa uwagę mojej współtowarzyszki, widzę ze pasja z jaką to robi rozbudza wyobraźnię mojej koleżanki, a po jej oczach widzę, że przez chwilę zapomina o swoim głodzie :)
Ok, wraca pytanie: co zamówić ? Zupę? Makarony? Sałatki? Dania mięsne? Czy może Pizzę?
Ja ufam temu, co mówią właściciele, oni uważają ze ich flagowym produktem jest Pizza! I ciasto, które jest ich autorskim i skrywanym sekretem. Zamawiam „Bar a boo”, tyle ze jak zwykle wymieniam tuńczyka na dodatkową porcję peperoni (16,9 zł). Dodatkowo zamawiamy krem ze szpinaku (4,9 zł) i krem z pomidorów( w tej samej cenie ) oraz „Roladki z kurczaka” nadziewane szpinakiem i serem gorgonzola, zawinięte w szynkę parmeńską, podane z puree i sałatką (21,9 zł). Ceny naprawdę atrakcyjne, a pani przyjmująca zamówienie miła i uśmiechnięta, co warto wspomnieć: w lokalu jest samoobsługa.
Po kilku minutach pani przynosi oliwę do pizzy ( nie ma sosów nie ma ketchupu ani innych sosów wynalazków)
[singlepic id=572 w=320 h=240 float=]
Po chwili na stół trafiają zupy
[singlepic id=582 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=571 w=320 h=240 float=]
Krem ze szpinaku może nie wygląda zbyt apetycznie, ale swoją konsystencję ma świetną i w smaku też zachwyca, choć muszę przyznać, że to zupełnie nie moje klimaty. Za to krem z pomidorów to istny majstersztyk smaku. Uwielbiam tego typu konsystencję, do tego smak, który określił bym jako ziołowo pomidorowy i ten kolor – dla mnie w skali do 1-10 daję 10 ! Za 5 zł takiej zupy dawno nie jadłem.
No i nadeszła długo oczekiwana chwila, na stole pojawiają się dania główne
Pizza wygląda świetnie: cieniutkie ciasto, duża ilość składników = mruczenie z rozkoszy na jej pojawienie się:
[singlepic id=580 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=573 w=320 h=240 float=]
Danie z mięsem wygląda jeszcze piękniej
[singlepic id=581 w=320 h=240 float=]
[singlepic id=574 w=320 h=240 float=]
Pizza ma cieniutkie ciasto, chrupiące delikatne, w smaku czuć, że ktoś może być naprawdę dumny z tej receptury. Konsumując pizze z oliwami czuję, że fakt iż krążąca po Poznaniu opinia, że jest tu najlepsza pizza w mieście, to nie tcze gadanie – to fakt. DLA MNIE NAJLEPSZY LOKAL Z PIZZĄ W POZNANIU ! Tu wszystko się zgadza, nie ma niedoróbek i drogi na skróty, jest tak jak powinno być. Ciasto swym smakiem uzależnia, a składniki są naprawdę najwyższej klasy. Salami wyśmienite, ser zachwyca.
Według mnie ten lokal dla miłośników pizzy jest tym, czym U2 dla miłośników rock a rolla, czyli pozycją obowiązkową !
A roladki z kurczaka też fajne – delikatne, dobrze przyprawione, zbalansowany smak szpinaku (który przeszywany jest słonawym smakiem sera grongonzola) zachwyca, do tego pure ziemniaczane i sałatka. To coś, co sprawia naprawdę dużą przyjemność i znów nie ma do czego sie przyczepić. Danie godne polecenia!
Podsumowując: stosunek Cena –jakość- ilość – grubo powyżej normy, za 15 zł można zjeść wyśmienitą pizzę. I zdanie pochodzące ze strony www: „Restauracja Bar-a-boo to odpowiedź na potrzeby naszych gości. To miejsce, którego klimat i kuchnia sprostają nawet najbardziej wymagającym gustom”. To nie przechwalanki i marketingowy bełkot – to prawda w kazdym calu. Jeżeli mieszkasz w Poznaniu – przyjdź, sprawdź, a napewno się nie zawiedziesz .
ps. z zaslyszanych opinii warto zamówić „Grilowane fileciki drobiowe okraszone sosem mandarynkowym , podane na chrupiacej bagietce”.
Autorem wpisu i zdjęć jest Qń.






