Objedzeni jak bąki tłustoczwartkowymi pączkami wybraliśmy się na przechadzkę nocnymi ulicami Warszawy połączoną z poszukiwaniem nowych i nieodkrytych jaskiń street foodu. Wygląda na to, że wiosna w tym roku eksploduje nie tylko pąkami, ale także kilkoma niebanalnymi miejscami a tymczasem postanowiliśmy zbadać dogłębniej mało znaną gałąź kartoflaną ulicznej gastronomii, której jednym z reprezentantów jest Warsaw Potato przy Nowym Świecie.
Po wizycie w krakowskim Kumpirze poprzeczka została postawiona dość wysoko. Byliśmy ciekawi cen, smaku, wielkości potraw. I czy najemy się zwykłym ziemniakiem z dodatkami :-)
Lokalik dzielący przestrzeń ze sklepem spożywczym prezentuje się bardzo ładnie i przytulnie. Gwar obcojęzycznych gości i zajęte stoliki też nie budzą zastrzeżeń.
Wtem!
Pierwsza niespodzianka. W rogu lokalu dzbanek z darmową wodą. Co prawda kranówa, ale jak wiemy w Warszawie w przeciwieństwie do byłej stolicy mamy czyste zarówno powietrze jak i wodę ;-) Miły gest dla ludzi, którzy akurat nie mają ochoty na Pierrota czy innego Fritza. Wielki plus za pomysł.
Tradycyjny rzut oka na tablicę…
… na GN-y z gotowymi zestawami past i nadzienia. Wszystko świeże, kompozycje ciekawe, więc zaglądamy do menu i zamawiamy.
Kolejny ogromny plus za oznaczenia dań. Wyraźnie widać, co mogą zjeść bezglutenowcy a co weganie. Warte odnotowania i pokazania innym – to jest naprawdę myślenie o każdym kliencie.
Decydujemy się na trzy różne ziemniaki, które po uregulowaniu należności (można płacić kartą) dość szybko pojawiają się na stole.
Gzik Bzik (bezglutenowy za 14 złotych) to pyra z dodatkiem twarożka z jogurtem i rzodkiewek, oczywiście z koperkiem. Danie lekkie, świetnie kontrastujące z gorącym nadzieniem.
Sam ziemniak pochodzi z niewielkiej plantacji w Polsce, jest uprawiany ekologicznie przez jedno gospodarstwo. Po dokładnym umyciu dość duży (prawie 400-gramowy) zostaje nasączony oliwą i specjalną solą i trafia na półtorej godziny do pieca. Po wyjęciu z pieca środek jest mieszany z masłem (w wersji wege z oliwą) i serem i uzupełniany o dodatki.
Druga testowana przez nas wariacja to Sherlock Holmes (bezglutenowy – 17 złotych) z tuńczykiem, kukurydzą i ogórkiem w towarzystwie majonezu i oczywiście koperku. Przyjemne zestawienie, niezbyt ostre, ale wyraziste w smaku. Po dosmaczeniu pieprzem i solą – idealne.
I kolejna fajna kombinacja – Różowa Pantera (bezglutenowa – 15 złotych) z długimi paseczkami miękkiego i soczystego buraka zatopionego w serze feta z oliwą a na wierzchu z ziarnami słonecznika. Zestawienie nietypowe, ale równie świetne co dwa poprzednie.
Warto z pewnością spróbować także innych smaków. My na trzy próby nie zaliczyliśmy ani jednego fakapu a wręcz przeciwnie. Kreatywność to niewątpliwie dobra cecha ekipy Warsaw Potato.
Polecamy z czystym sumieniem. Porcje nie są na tyle wielkie, by zaspokoić głód, ale jako starter przed imprezą lub przekąska sprawdzą się idealnie.
PS. Już niedługo lokal się powiększy o dodatkową powierzchnię. trzymamy kciuki i chętnie wpadniemy po raz kolejny :-)
Są nawet lepsi od gospodarza domu Stanisława Anioła. Bo pomagają całą dobę. W Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej niedaleko Funky Jim i Mety Disco w grudniu otworzył się malutki punkt z całodobowym street foodem o dość zawiłej nazwie „O każdej porze smacznie„.
W menu tylko dwie pozycje.
Przyglądamy się zapleczu, które jest równie mikroskopijne jak sam lokal…
i oczywiście składamy zamówienie. Najpierw kiełbasa (9 złotych), smażona na grillu podawana z opiekaną bułką.
(zdjęcie promocyjne)
Dostajemy niezupełnie takie danie, jak na zdjęciu powyżej :-) ale smakowo ciekawe.
Dobrze przyprawiona i grubo zmielona kiełbasa w towarzystwie niezłej musztardy jest całkiem wielką porcją jak na hot-doga i skutecznie nasyci nawet głodnego wrażeń nocnego marka.
Zobaczmy wobec tego drugie z dań, czyli zapiekankę. Rzut oka na reklamę… :-)
(zdjęcie promocyjne)
i na otrzymane danie. Za 7 złotych otrzymujemy dwudziestokilkucentymetrowy kawałek bagietki pokrytej… no właśnie. Serem to nie smakuje.
Wygląda i smakuje jak mrożony gotowiec. Szkoda, bo w takim miejscu oczekiwalibyśmy czegoś naprawdę oryginalnego i podobnego w smaku do kiełbaski. Widać także, że piec nie jest przystosowany do pieczenia długich bułek pochodzących z dobrych piekarni. Jest po prostu za krótki. Nie pomaga ani keczup ani prażona cebulka. Jest słabo i moim zdaniem to danie należałoby natychmiast wycofać, bo miejsce z takim jedzeniem przypomina najtańszą budę na bazarze a nie aspirujący do karmienia hipsterów lokal przekąskowy.
PS. Od paru dni w menu pojawił się praski kawior, czyli kaszanka. Niedługo się przekonamy jak smakuje i czy to koniec nowości, czy może kontynuacja budowania dobrej ulicznej kuchni.
(zdjęcie promocyjne)
PS2. Pierogi? Też będą :-)
Warsaw Potato, Nowy Świat 53, Warszawa,
Facebook: https://www.facebook.com/WarsawPotato
O Każdej Porze – Smacznie, Nowogrodzka 31, Warszawa
Facebook: https://www.facebook.com/pages/O-każdej-porze-Smacznie/570085389788097




























