U Kuzynów w Legionowie - Street Food Polska
close

U Kuzynów w Legionowie

0udostępnień

Co by nie powiedzieć to z burgerami wiele do czynienia nie miałem, tylko Queen Burger, Bobby Burger i raz Barn Burger jako, że nie przypadł mi do gustu to go sobie darowałem.

Jakoś na początku kwietnia zeszłego roku, ze starego baru przy ulicy Piłsudskiego 8c w Legionowie powstała Burgerownia, jednak choć wzrokiem byłem blisko, to jakoś zawsze ją omijałem.  Po zauważeniu, że jednak jest ruch i obrót burgerami oraz po pozytywnych opiniach udałem się (po pół roku od otwarcia) wraz z narzeczoną, do BARU U KUZYNÓW (Mapa). Po wejściu zobaczyłem ladę, taką typową, jak w barze, jednak to co było za ladą przy ścianie zwróciło moja uwagę.

Była to maszyneria do smażenia i zapiekania bułek / mięsa, taka na wzór Mc Donaldowej.

No, ale to nie o tym miało być bo „liczy się wnętrze”, czyli w tym wypadku burger.

Zamówiłem Bekon Burgera za – UWAGA – 12 zł co wg mnie jest ceną bardzo dobrą (porównując ceny do Bobby czy Queen Burgera). Niestety zdjęć po ugryzieniu nie będzie, ponieważ z braku czasu zaryłem w bule niczym dziki knur po trufle.

 

DSC_0007

 

 

Zacznijmy od bułki: wygląda na gotowca i być może taką jest,  jednak w smaku i „zachowaniu” towarzyszy nam do końca, dobrze zrumieniona od spodu może nie jest, ale za to chrupie i nie pozwala sosom oraz tłuszczykowi rozmiękczać się na tyle, by się rozpaść..

Następnym niech będzie to co zielone i zdrowe, czyli sałata oraz czerwona cebulka.

Sałata zwykła lodowa, jednak przypominając sobie smak kanapki Big Mac można uznać, że jest podobna i, podobnie jak bułka, przyjemnie chrupie i towarzyszy prawie do końca niczym wierny pies pasterza.

Czerwona cebulka poprawna, nie pali, nie gryzie oraz przyjemnie chrupie.

A teraz wielki finał czyli to co misie lubią najbardziej.

Boczuś!

Ładnie przysmażony, miejscami chrupiący, co by nie powiedzieć, skwarkowaty. Jednak on jest tu królem, ponieważ jak nazwa wskazuje BEKON burger, a nie Burger bekon więc jest Boczusiu sporo i dobrze.

I dochodzimy do tego, co w burgerze zawsze być powinno, czyli Mięsiwo.

 

DSC_0008

 

Mięsko według narzeczonej mało doprawione, i tylko to miała do zarzucenia całemu burgerowi..

Jednak ja się przyczepię jak rzep do psiego ogona, niczym obrońca w koszykówce do gościa z piłką jak legginsy do… dobra przyczepię się do mięsa, bo tylko ono mi nie pasowało – było suche i wysmażone na wiór. No cóż, moja wina, że nie zaznaczyłem, że chcę lekko różowe, o przyprawach nie wspomnę, bo jeśli jakieś widziało, to sól i pieprz (ew. sama sól) bo fakt faktem  – był jałowy, a ostrość nadawała musztarda, która tylko po części pomagała.

Podsumowując: Burger był smaczny,  na przyszłość poproszę o mniej wysmażonego i powinno być dobrze. Ceny: około 10 zł za najtańszego burgera, najdroższy w zestawie kosztował chyba 20 zł, zestawy też nie najdroższe, bo od 15 zł z frytami i surówką. Burger tygodnia (w tym tygodniu Śląski z modro kapusto) to około 15 zł i – uwaga – oranżada, jak za PRL, z buźką dziecka za 2 zł. Ogólnie stwierdzam, że biorąc pod uwagę iż to jedyna burgerownia w Legionowie,  to będę wpadał tam raz na miesiąc zbierając pieczątki z Kekemeke .

 

Jadł i fotografował Sebastian Ostrowski

 

PS są też wersje XXL to chyba zaatakuję jak będę miał zbędne 15-20zł

Płać raz, jedz ile chcesz – Festiwal Pizzy w Pizza Hut

Wszystkie smaki miasta w jednym miejscu!

Dodaj komentarz