Potrójna przyjemność, czyli Mateusz w Warburger - Street Food Polska
close

Potrójna przyjemność, czyli Mateusz w Warburger

0udostępnień

Dzisiaj recenzja Mateusza Sucheckiego, który swój hamburgerowy sen śnił w warszawskim Warburgerze:

 

Jakiś czas temu miałem okazję poznać, jednego z właścicieli warszawskiego Warburgera. Po kilku zamienionych zdaniach stwierdziłem, iż koniecznie muszę odwiedzić jego lokal. Tak minęło kilka miesięcy, a okazji wciąż brakowało. Przez cały ten miniony czas skrupulatnie śledziłem ich stronę na facebooku i cieszyłem się ze stabilnego poziomu. Dopiero ostatnio będąc w Warszawie, obiecałem sobie, że teraz nie przegapię okazji. Co więcej, obiecałem znajomym, że pokażę im jak powinien smakować prawdziwy bureger, bo u nas w Północnej Polsce ciężko o takiego. Prowadziłem ich tam trochę na czuja, opierając się na recenzjach i opiniach, w skład wchodziło około 10 osób studiujących wraz ze mną Gastronomię – Sztukę kulinarną, większość z nich to gastronomiczne świry, osobniki znające się na kuchni, często pracujące w zawodzie. Klientela trudna i wymagająca. Przedstawię Wam recenzję mojego autorstwa ale postaram się przytoczyć także opinię moich znajomych.

Na temat samego Warburgera napisano już chyba wszystko, opisano miejsce, obsługę, otoczenie. Street Food Polska był także ich gościem w jednym z odcinków programu nagrywanego zimą. Dlatego pomijam ten etap. Gdy docieramy na miejsce, większość stolików jest zajęta, świeci przepiękne słońce i ludzie z przyjemnością korzystają z dobrej pogody jedząc na zewnątrz, musimy się przegrupować żeby każdy miał siedzące miejsce. Zaraz potem ustawia się kolejka aby złożyć zamówienie.

 

[singlepic id=586 w=320 h=240 float=]

 

Spróbowałem łącznie 3 burgerów, chilli(23 zł), BBQ(19 zł), dzikakrowa(27 zł). Pierwszy wjechał BBQ :

 

[singlepic id=583 w=320 h=240 float=]

 

Wygląd bomba, zapach bomba, spróbowałem sosu mocząc w nim palec – petarda ! Czas zjedzenia tej kanapki zajął średnio 1.5 minuty. Smak ? Idealny ! No fakt, może w całym ferworze nie poprosiliśmy obsługi, aby mięso było odrobinę krócej grillowane, ale to nasz błąd. Po pierwszym gryzie, ogromne zaskoczenie bułką, która według mnie jest fenomenalna. Bardzo mocno maślana, bardzo delikatna, lekka a za razem tak zwarta i trzymająca całość ! Jestem przekonany, że to najlepsza bułka hamburgerowa jaką do tej pory zjadłem. Dodatki : pikle, pomidor, 2 rodzaje cebuli, sałata . Chrupie, strzela, podkręca smak, czasem gdzieś wypadnie. Bez zarzutu, świeżość, jakość to dobry przepis na zdobycie mojego serca. Sos BBQ dobry, mi brakowało w nim pikantności, jednakże znajomi zachwyceni.

Kolejny wjechał chilliburger :

 

[singlepic id=584 w=320 h=240 float=]

 

Chilli to mój prywatny wybór, znane jest moje upodobanie do ostrości, lubię kopa, którego daje kapsaicyna. Nie rozczarowałem się, po doskonałej zachęcie, którą stworzył BBQ, chilliburger był zwieńczeniem całego wypadu. Rozpływałem się nad tym ostrym dziełem sztuki. Jako, że nie zarejestrowałem obecności boczku w BBQ tak tutaj czułem go doskonale, nie grał głównych skrzypiec, ale sprawiał, że kanapka stawała się jeszcze bardziej charakterna. Nie mógłbym się przyczepić do niczego a jak dobrze wiecie czepiać się lubię. Całe szczęście, że udało mi się zrobić jeszcze jedno zdjęcie, bo burger zniknął w dosłownie minutę.

 

[singlepic id=585 w=320 h=240 float=]

 

Ostatnim jakiego tylko spróbowałem był dzikakrowa, tutaj połączenie smaków bardziej wytrawne i wyszukane, podobał mi się smak sera koziego, delikatny i kremowy nadający pewnej lekkości tej kanapce, nuta wiśni bardzo wyczuwalna i nieźle komponująca się z wołowiną. Zdjęcia niestety nie zdążyłem zrobić ale uwierzcie mi na słowo, że wyglądał równie przystojnie jak jego poprzednicy.

Moim faworytem został chilliburger, coś czuję, że zapałałem do niego miłością piękną i czystą, będę chciał do niego wracać za każdym razem gdy odwiedzę Warszawę.

Co mówili moi towarzysze ? Wizyta podniosła pewne emocje, które były uroczo pozytywne. Część dziwowała się jak można zrobić coś tak dobrego w takiej cenie i w tak prostej formie wydania. Inna część dochodziła do wniosku, że proste pomysły są najlepszym sposobem i nawet stosunkowo niewielkim kosztem ale zaangażowaniem i ciężką pracą można sobie wyrobić doskonałą markę. Jeszcze inni stwierdzili, że nie chcą znać już sieciowych kanapek z kotlecikiem na 0.5 centymetra i podobnie jak ja zakochali się w pięknie prawdziwego burgera.

Warburger: Skrzyżowanie ulic: Jarosława Dąbrowskiego i Puławskiej, Warszawa

 

Autorem wpisu i zdjęć jest Mateusz Suchecki.

 

Klasyka w czystej postaci, czyli Philly Cheese Steak w Soul Food

Wielki, ostry i bezwzględny – Ponury Żniwiarz w Barn Burger

Dodaj komentarz