Uwielbiam dania kuchni kresowej. Będąc w Rzeszowie nie mogłem więc odmówić sobie wizyty w lokalu Stary Lwów. Tym bardziej, że tablica przed wejściem kusiła rozmaitością potraw:
Co prawda napis „pizza i kebab” dawał nieco do myślenia, ale cóż – twarde prawa rynku. Nie każdy zdecyduje się na czeburek czy pielmeni. Lokal znajduje się w starej kamienicy, wystrój przyjemny, zachęca do posiedzenia przy stole, na ścianach fotografie przedwojennego Lwowa, a z głośników płyną piosenki sławiące to piękne miasto.
Siegamy po menu i już wiem, że będę musiał wrócić tutaj ponownie. Nie ma możliwości, by zamówić wszystko, co chciałoby się spróbować. Sami zobaczcie. Normalnie jestem zwolennikiem krótkiej karty, ale w tym wypadku obfitość wyboru uznałem za zaletę, bo wiele z tych potraw uwielbiam i wykorzystuję każdą okazję, by je zamówić:
Nie ma co przedłużać, w brzuchu burczy, ślinianki pracują jak oszalałe – zamawiamy. Zaczynamy od ukraińskiego kwasu chlebowego. Smakuje tak, jak kwas chlebowy smakować powinien – kwaskowy, zimny, w przeciwieństwie do sprzedawanych u nas „kwasów” nie przypomina w smaku słodkiej podróbki coca – coli. Pora na przystawki.
Śledzie lwowskie z cebulką rozczarowują. Ot, zwykłe śledzie bez żadnych fajerwerków. Spodziewałem się czegoś innego.
Ogórki kiszone po lwowsku smaczne. Kwaskowe, jędrne, chrupiące. Nie mam uwag.
Za to Kryżałka – kapusta kiszona inaczej po prostu rewelacja. Jędrna, twardawa, chrupiąca, kwaskowa, soczysta – przepyszna. Warto zamówić, a do wódeczki już szczególnie.
Slonina lwowska z czosnkiem także idealnie pasuje do kieliszka zmrożonego Baczewskiego. Choć nie ukrywam, że w takim miejscu liczyłem po cichu na oryginalne sało.
Przechodzimy do zup. Juszki Bojkowskiej akurat nie było. Szkoda, ale w menu znajdziemy jeszcze kilka ciekawych pozycji. Każda zupa w ilości 400 ml.
Na przykład Czanachy – „Zadyma Lwowska”, czyli gulasz z mięsem i fasolą, ziemniakami, skwarkami oraz czosnkiem:
Gęsty, gorący, bardzo sycący. Jak dla mnie mógłby być ostrzejszy, ale na stole stoją przyprawniki i można sobie doprawić.
Barszcz lwowski z pampuszkami obficie naszpikowany jest warzywami i mięsem, kleks z gęstej, kwaśnej śmietany doskonale podbija smak. Do barszczu dostajemy 4 bułeczki (pampuszki), więc dla kogoś mniej głodnego zupa ta może stanowić jedyny posiłek.
Zupa jest gęsta, aromatyczna, smaczna i warto ją zamówić.
Podobnie jak Soljankę Chłopską, jedną z moich ulubionych zup. W esencjonalnym rosole znajdziemy kawałki mięs, wędlin, oliwki i warzywa. Doprawiamy cytryną i kwaśną śmietaną i mamy jedno z najlepszych i najbardziej sycących dań. I do tego pyszne:
Barszcz Zielony Lwowski z bułeczkami cebulowymi także bardzo smaczny i sycący. Znajdziemy w nim m.in. mięso, ziemniaki i jajko:
Pora na drugie dania. Zdecydowaliśmy się popróbować wyłącznie pozycji kresowych. Pa zupach i przystawkach byliśmy już nieźle najedzeni, ale grzech nie zamówić chociażby Czebureka lwowskiego. A że w menu były trzy nadzienia do wyboru… to wybraliśmy dwa. Duże pierogi z francuskiego ciasta zostały obficie nadziane mięsem oraz ziemniakami i grzybami i usmażone.
Nadzienie mięsne było bardziej wyraziste i bardziej mi smakowało. Bardzo fajna pozycja i warto się skusić.
Pielmenie po lwowsku nie zawiodły. Duża porcja małych, za to szczelnie nadzianych mięsem pierożków polanych stopionych masłem i posypanych zieleniną zniknęła w mgnieniu oka. Warto!
Patelnia Lwowska duża to pozycja dla kilku osób. 1000 g jedzenia wjeżdża na stolik na gorącej, prosto z pieca patelni. Znajdziemy tutaj mięso, ziemniaki, pieczarki, cebulę, żółty ser i sos musztardowy. Smaczne i bardzo sycące.
Zdecydowanie najlepszą pozycją były Uszka po kleparowsku – małe pierożki z mięsem, opiekane na chrupko, wydaje mi się, że raczej usmażone w głębokim tłuszczu, do których dostajemy bardzo smaczny sos czosnkowy. Świetne w smaku, wyraziste, chrupiące i soczyste zebrały największy aplauz przy stole. Pozycja obowiązkowa.
Deseru nie bralismy, ale kawa zamówiona w przerwie między posiłkami zdecydowanie mogła deser zastąpić:
Podsumowując: od stołu wstaliśmy z trudem, nie żałując wydanych pieniędzy. To co zamówiliśmy w w zdecydowanej większości okazało się bardzo smaczne i warte swej ceny. Na pewno tam wrócę, bo wiele dań kusiło, a nie mieliśmy już ani czasu ani miejsca w żołądkach by ich spróbować. Lokal jawi mi się jako idealne miejsce na biesiadę z przyjaciółmi, by przy kilku butelkach zimnego Baczewskiego, w otoczeniu zakąsek i dań gorących oddać się sentymentalnej rozpuście.
Restauracja Stary Lwów – Ks.Józefa Jałowego 27, 35-010 Rzeszów
WWW: http://starylwow.com
Facebook: https://www.facebook.com/Stary-Lwów-Restauracja-114888995354910/


























































