close
Irlandia na talerzu. Część 2 – klasyki w Caragh Restaurant.

Irlandia na talerzu. Część 2 – klasyki w Caragh Restaurant.

0udostępnień

Ta restauracja w Killarney podobała mi się od samego początku. Nie tylko z zewnątrz, chociaż rok wybudowania kamienicy robi wrażenie (1796!), nie tylko z wystroju, ale również z powodu, że w menu znajdziemy kilka dań, których w Irlandii szukałem.

Zaczęliśmy oczywiście od piwa. Chłopcy poszli w lokalną IPĘ, ja wybrałem „half pint of Guinness”.

Bardzo dobra była zupa grzybowa, do której Wera domówiła sobie pieczywo czosnkowe…

… ja wybrałem seafood chowder. Bardzo dobra, kremowa zupa, o wyraźnej nucie ryby, z dużymi kawałkami łososia bardzo mi smakowała.

Jako starter wybraliśmy selekcję irlandzkich wędlin. Szynka, indyk, kurczak i rasher, czyli boczek ze schabem. Dobry wybór jeśli chcecie spróbować, jak smakują irlandzkie mięsa i wędliny.

Wojtek zamówił tagliatelle z kremowym sosem z bekonu i grzybów podawane z… czosnkowym pieczywem (sic!). Nie próbowałem, ale bardzo chwalił.

Wera zamówiła lasagne mięsną i również była bardzo zadowolona. Spróbowałem mięsa i mogłem tylko z uznaniem unieść brwi. Do tego dania również dostała czosnkowe pieczywo.

Jerry wybrał pierś z indyka faszerowana szynką, która okazała się bardzo smaczna, szczególnie polana esencjonalnym sosem.

Traditional Irish Beef Stew to klasyk, któremu nie mogłem się oprzeć. Pyszna, soczysta wołowina w ciemnym sosie z warzywami i ziemniakiem. Porcja bardzo sycąca, ale musiałem sobie lekko dosolić.

Co ciekawe, o czym zresztą wspominałem we Wprowadzeniu do tego cyklu, do naszych dań i tak dostaniemy jakaś formę ziemniaków. Tak, tak – te frytki były do lazanii, a ziemniaczki do gulaszu :D

Kiedy zobaczyliśmy w karcie Shepherd’s pie, czyli zapiekankę pasterska, Jerry od razu ją zamówił. I tutaj małe wyjaśnienie. W Caragh podają tę zapiekankę z wołowiną. Po dyskusji jaka jakiś czas temu przetoczyła się przez irlandzkie kuchnie i blogi, powinna się nazywać cottage pie, które dopuszcza różne mięsa. Nazwa Shepherd’s pie natomiast zarezerwowana jest dla jagnięciny.

Całe danie smaczne, chociaż dla nas nieco za mało doprawione. Nieco więcej soli i nie mielibyśmy pewnie innych uwag, bo mięso bardzo smaczne, a ziemniaczki kremowe i wymieszane z serem.

Odwrotnie było w przypadku bacon & cabbage, na które to danie musiałem wybrać się specjalnie, bo w Caragh serwują je wyłącznie w porze lunchowej. Mocno słony gotowany rasher z kapustą z wody, do tego mashed potatoes podane osobno. Ultra proste i bardzo smaczne danie. Tego szukałem! Zimny Guinness wchodził pod to idealnie. Ceny nie pamiętam, zapomniałem zrobić zdjęcie menu lunch owego, ale chyba 15 euro.

Podsumowując: Caragh Restaurant to fajne miejsce z miłą i pomocną obsługą, a także dość rozbudowanym menu. Jeśli jednak lubicie czuć w jedzeniu sól, to tutaj wiele potraw będziecie musieli sobie doprawić. Nie zawsze mi to przeszkadzało, ale jednak da się odczuć, że w wielu irlandzkich lokalach działa zasada „solimy minimalnie”.

Caragh Restaurant – 106 New St, Killarney, Co. Kerry, V93 HR58, Irlandia

Irlandia na talerzu. Część 1 – obiad w Aunty Lena’s.

Irlandia na talerzu. Część 3 – irlandzkie śniadania.

Dodaj komentarz