Dobra pita nie jest zła, czyli powrót na Paderewskiego - Street Food Polska
close

Dobra pita nie jest zła, czyli powrót na Paderewskiego

0udostępnień

Od kwietnia tam nie zaglądałem. Ostatni raz na hot doga. Ale wróciłem, jak syn marnotrawny, bo kanapki mają najlepsze w Kielcach. Jednak zamiast klasycznej kanapki wziąłem pitę. Nie jadłem tam bowiem jeszcze kebaba. A że nie byłem zbytnio głodny, to pita wydała mi się dobrym wstępem do zaprzyjaźnienia się (bądź nie) z kebabami z Kebaba :) Pita droga nie jest, kosztuje zaledwie 8 zł. Do wyboru mamy mięso z kurczaka lub baranio – wołowe, które wybrałem. O ile kebab z kurczaka kręci się na ruszcie, o tyle mięso wołowo – baranie dostałem z patelni elektrycznej. Pod przykryciem sobie leżało, w ciepełku. Fajnie, bo jak się potem okazało, dzięki temu zabiegowi było gorące i soczyste. Pita trafiła na elektryczny grill, a kiedy się podpiekła została napełniona: warstwą mięsa, surówką z kapusty, warstwą mięsa, polana ostrym sosem (taki sobie zażyczyłem) i na końcu udekorowana ogórkiem kiszonym i świeżym, pomidorem i surową cebulą. Odebrałem i wyszedłem. Pita prezentowała się (i pachniała) bardzo zachęcająco:

Bułka była gorąca, dobrze opieczona, chrupka. Dzięki temu, że mięso było ułożone w dwóch warstwach całość nie stygła zbyt szybko. Mięsa jest dużo, jak pisałem wcześniej, było gorące i soczyste. Było też dobrze doprawione, miało wyrazisty smak i, krótko mówiąc, bardzo mi smakowało.  Surówka z kapusty soczysta i smaczna, ilościowo w sam raz. Warzywa z ostatniej warstwy również smaczne, nawet ogórek kiszony, którego w klasycznym kebabie nie trawię, jakoś mi do całości pasował. Surowa cebula zaś doskonale podostrzała smak z początku, później tę rolę przejął ostry, paprykowy sos. Ostry, ale nie z tych co powodują odrętwienie języka, pożar w gardle i spalenie kubków smakowych. Na początku wydawał mi się nawet łagodny, jednak w miarę jedzenia jego ostrość stawała się coraz bardzie wyczuwalna.
Reasumując: jeszcze się nie zdarzyło, bym z Kebab na Paderewskiego wyszedł niezadowolony. Tak było i tym razem. Pita okazała się bardzo smaczną przekąską. Z uwagi na swoja wielkość możne być zaliczona do średnich kebabów. W daniu tym mamy przewagę mięsa nad warzywami, więc dla zdeklarowanych mięsożerców jest to na pewno duża zaleta. W sam raz na średni głód. Polecam, bo warto. Ja na pewno jeszcze nie raz się na nią wybiorę.
P.S. W przyszłym tygodniu postaram się tam zaprzyjaźnić z wegetariańską wersja kebaba w Kebabie.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

Makro vs Lotos, czyli znowu o hot dogach

Pyszności na Zwierzynieckiej, czyli o lodach krakowskich mini recenzja

Dodaj komentarz