Po świetnych hamburgerach i cudownych daniach kuchni wschodniej przed wyjazdem zajrzeliśmy jeszcze na pizzę. Nasz wybór padł na pizzerię DaMarco, która reklamowała się piecem opalanym drewnem. Mieści się ona na ulicy Kusocińskiego 14.
W środku jak w pizzerii, czyli drewniane stoły i krzesła, piec widać, pizza w zależności od tego, jak usiądziemy, robiona na naszych oczach. Przyjemnie. Wybór pizzy bardzo duży – 33 pozycje. Ceny od 15 zł do 26 zł za średnią (32 cm) i 20 zł – 30 zł za dużą (nie znam rozmiaru).
Po chwili zastanowienia zamawiamy średnią (w końcu trochę już zjedliśmy) – połowę Zbójnickej, połowę Frutti di Mare. Płacimy 25 zł i czekamy. Pizza wjechała na nasz stolik po około 15 minutach. Wyglądała ładnie, pachniała również zachęcająco.
Ale wygląd i zapach to nie wszystko, prawda? No to zabraliśmy się do jedzenia.
Frutti di Mare: owoców morza bardzo mało – głównie kalmary (pierścienie), sporadycznie krewetka. Byłaby mimo to niezła ta połówka, gdyby nie sos. Sos pomidorowy, który aż spływał z placka. Zabijał smak pizzy, było go za dużo, był mdły i niedoprawiony. Jakby robiony ze słabego koncentratu. Ciasto niezłe, acz na kolana nie powala. Ostatecznie oceniamy tę połówkę na bardzo słabo.
Zbójnicka: typowo mięsna. Wg ulotki: ser, udziec (ale nie wiadomo jaki), boczek, kiełbasa, pepperoni, cebula, oregano. Składników mięsnych, nie powiem, sporo. Tyle, że … mięso jakieś niedoprawione, pepperoni to zwykła papryka czerwona. No i sos – wszechobecny, psujący smak, sos pomidorowy. Pizza w nim pływa po prostu. Ten sos to porażka – przez niego ciężko doszukać się smaku. Tę połówkę oceniliśmy na bardzo słabo +. Plus za dużą ilość składników.
Reasumując: piec opalany drewnem nie pomoże, jeśli pizza pływa w koncentracie pomidorowym. Być może, gdyby nie sos, pizza byłaby smaczniejsza. Zjedliśmy prawie całą, starając się znaleźć jednak jakieś pozytywy, ale … nie udało się. Słabiutko :/
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.





