Mała budka z wielkim potencjałem. Jedzenie na dworcu Kraków Płaszów. - Street Food Polska
close

Mała budka z wielkim potencjałem. Jedzenie na dworcu Kraków Płaszów.

0udostępnień

Dzisiaj jemy w Krakowie. Nasz korespondent, Michał Turecki, recenzuje dla Was budkę z jedzeniem na dworcu Kraków Płaszów. Zapraszam do czytania:

 

Kontynuując podróż po miejscach poza głównymi szlakami turystycznymi Krakowa, trafiłem ostatnio na dworzec kolejowy Kraków Płaszów. Miejsce wśród krakowian i podróżnych poruszających się pociągiem w kierunku Zakopanego znane, niekoniecznie lubiane. Budynek dworca od lat wygląda skandalicznie i kolejne zapowiadane remonty niewiele w tej materii zmieniają, toaleta dworcowa nie działa odkąd pamiętam, w zamian za to możemy skorzystać z dworcowego toi toja. Tak właśnie wygląda drugi pod względem znaczenia dworzec kolejowy w jednym z największych polskich miast.

Ale nie jest to przecież recenzja dworca, chciałem zachęcić Was wszystkich, tych którzy są z Krakowa i tych dla których Dworzec w Płaszowie będzie jedynie przystankiem w podróży, do odwiedzenia pewnego niepozornego miejsca opierającego się o ścianę dworca. Kiedyś mówiło się, że zjedzenie czegokolwiek w okolicy dworca PKP czy PKS może się skończyć jedynie zatruciem pokarmowym, teraz już wiem, że to nieprawda a danie szansy malutkiej, niepozornej budce która wygląda jakby była zrobiona z kartonu, może spowodować gigantyczny uśmiech na twarzy.

 

[singlepic id=599 w=320 h=240 float=]

 

Miejsce to jest pełne kontrastów, w środku 4 miejsca jednoosobowe usytuowane przy ścianie i jeden czteroosobowy stolik, menu jak na rozmiar miejsca całkiem pokaźne. Do wyboru codziennie dwa rodzaje ryby, kilka dań z wieprzowiny, wśród nich oczywiście kultowy schabowy, jako dodatki surówki lub domowa młoda kapusta (lubię taką sezonowość), a do tego ziemniaki lub frytki. I doskonały żurek do popicia. I wszystko to za 10zł.

 

[singlepic id=600 w=320 h=240 float=]

 

Tutaj pojawia się pierwsza wątpliwość, za taką niewielką kwotę drugie danie z prawdziwego zdarzenia? Wszelkie wątpliwości rozwiało mi pierwsze spojrzenie na talerz. Takiej porcji dawno nie widziałem, dwa kawałki idealnie wysmażonej ryby, potężna kopa ziemniaków, doskonała kapusta i cudowny żurek do popicia. Porcja jest większa od przeciętnej, a wszystko jest bardzo świeże, doskonale przygotowane, po prostu pyszne.

 

[singlepic id=601 w=320 h=240 float=]

 

Wcale nie powinien więc dziwić ruch, klienci ledwo mieszczą się w środku, co chwila przychodzą kolejni, nie ma więc czasu na rozkoszowanie się daniem, a zapewniam Was, jest czym się rozkoszować, tak dobrą rybę jadłem przedtem jedynie kilka razy w Wielkiej Brytanii i raz nad polskim morzem. Obsługa jest niezwykle sympatyczna i sprawnie radzi sobie z wydawaniem kolejnych posiłków, nie ma również problemu ze zmodyfikowaniem zestawu podstawowego.

Teraz już wiem, że Dworzec w Płaszowie będę odwiedzał nie tylko przy okazji podróży koleją, często będę tam wpadał po prostu na obiad. Niewiele jest miejsc w Krakowie gdzie można zjeść tak tanio i tak dobrze. Serdecznie wszystkim polecam, fanom ryb zwłaszcza, widać, że szef tego miejsca zna się na nich doskonale, wygląda na prawdziwego pasjonata a przy okazji nie ceni się tak jakby mógł. Za taką rybę zapłaciłbym i 15 złotych i wychodziłbym zadowolony.

Smażalnia ryb i nie tylko, Dworzec Kraków Płaszów. Otwarte od 11 do wieczora.

Autorem wpisu i zdjęć jest Michał Turecki.

 

 

Wielki, ostry i bezwzględny – Ponury Żniwiarz w Barn Burger

Hot Dogi na różne sposoby, czyli Doghouse

Dodaj komentarz