Wybierałem się, wybierałem i wybrać nie mogłem. W końcu, jako że dziś Tłusty Czwartek, zmobilizowałem się do odwiedzenia lokalu, który od dawna mnie ciekawił swoimi wielkimi (wg ulotki 70 cm) zapiekankami. Mowa o pizzerii Biesiadowo. Lokal ów mieści się na rogu ulic Koziej i Orlej, w tym samym budynku co Radio FaMa, tuż obok Urzędu Miasta, wejście od ulicy Koziej. Spojrzałem na menu, ale tak naprawdę poszedłem do Biesiadowa w jednym tylko celu: spróbować wreszcie czegoś, co w menu figuruje jako Zapiekanka Szefów. Jest to najdroższa zapiekanka w ofercie Biesiadowa i jak rozumiem flagowa, skoro nazwę firmują szefowie. Na starszych ulotkach, które do mnie docierały nie było podanego składu, więc wyobraźnia pracowała na zwiększonych obrotach. Dodam jeszcze, że wszystkie zapiekanki w Biesiadowie sprzedawane są w dwóch rozmiarach: mała (35 cm) i duża (70 cm). Ja zdecydowałem się na dużą. Zapłaciłem 10,50 zł, usiadłem i zacząłem rozglądać się po lokalu. Jest on nieduży, z zewnątrz szyby wyklejone menu i logiem, co sprawia, że jedzący widzą to co dzieje się za oknem, samemu nie wystawiając się na spojrzenia ciekawskich. Wystrój lokalu stylizowany jest na „wiejski”, a może raczej „ludowy” (bo nie odważę się stwierdzić, że „rustykalny”), ale bez przesady. Ta ludowość przejawia się w szerokich, drewnianych stołach (których jest 6), dostawionych do nich ławach, abażurach i wzorach na ścianach. No i przede wszystkim w menu, w którym nazwy odbiegają bardzo od tych spotykanych zwykle w pizzeriach (np. Lis w kurniku, Piejo kury piejo, Mincho z grzybem itp.). Acha, jest też kącik dla najmłodszych. Tyle o samym lokalu, pora na meritum, czyli zapiekankę. Po około pięciu minutach (nie jest to zarzut, w menu napisane jest, że zapiekanki są z pieca, więc rozumiem, że trzeba poczekać) dostałem na ogromnym (EDIT: dużym) talerzu … dwie zapiekanki! Hmmm… W sumie to rzeczywiście było 70 cm, ale myślałem raczej, że będzie to długaśna JEDNA zapiekanka.
No nic, my tu gadu-gadu, a jedzenie stygnie. I to bardzo szybko stygnie! Naprawdę, pierwsza zapiekanka była zjedzona dopiero w połowie, a już była zimna. Normalnie jakby wyszła z mikrofali, a nie z pieca. Drugą jadłem oczywiście zimną zupełnie. No dobra, czas opisać składniki:
- bagietka – posmarowana sosem pomidorowym, z wierzchu chrupka w środku miękka. Gdyby nie stygła tak szybko byłbym bardzo zadowolony.
- pieczarki – skrojone w grube plasterki, soczyste
- kebab – mięso z kebaba z kurczaka, nie przesadnie dużo, ale kawałki dość spore, nie spalone, soczyste
- ser – zapieczony odpowiednio, ilościowo dość mało
- sos majonezowy – ilość jak widać na fotce
- ananas – ten składnik sprawił, że ostatecznie nie ocenię tej zapiekanki dobrze.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



