O tym barze słyszałem legendy. Namawiany wielokrotnie do odwiedzin nie miałem jednak czasu tam wpaść. W końcu Szymon nie wytrzymał i podczas ostatniego Street Food Festivalu pod Galerią Kazimierz, wziął sprawy w swoje ręce, zamówił taksówkę i pojechaliśmy.
Pomieszczenie duże, ludzi full, a kelnerzy zwijają się jak w ukropie. Rzut oka na menu (zdjęcia duże, otwierajcie w osobnej karcie):
Wg menu czeka nas spore wyzwanie, bo porcje duże. Dla mniej głodnych są jednak małe porcje obiadowe:
Byliśmy we czwórkę, więc udało się spróbować naprawdę sporo. Ale po kolei. Zaczynamy od przystawek:
Paluszki krabowe w sezamie:
Jeśli lubicie surimi, to ta opcja przypadnie Wam do gustu. Smak paluszków doskonale zamknięty w chrupiącej, sezamowej panierce. Fajna, lekka przystawka, która zachęca do dalszego zamawiania.
Nem sajgonki:
Chrupiące, soczyste, z wyraźnie wyczuwalnym mięsem. Nie mam uwag.
Nem Ga – chrupiące naleśniki z wieprzowina i liśćmi limonki:
Moim zdaniem najlepsza przystawka. Chrupiąca otoczka, ciekawie doprawione wnętrze z kawałkami wieprzowiny. Do tego nuta rześkiej limonki i mamy przystawkę doskonałą.
Zupy.
Zupa ostro – kwaśna:
Pikantna, wyrazista, bardzo gęsta. Warto spróbować.
Zupa Won-Ton:
Esencjonalny bulion, pierożki spore i smacznie nadziane. Kolejny mocny punkt.
Tajska pikantna zupa z mleczkiem kokosowym i kurczakiem:
Zgodna z opisem. Gęsta, aromatyczna, pikantna.
Tajska pikantna zupa z mleczkiem kokosowym i krewetkami:
Podobnie jak kurczakowa była pikantna, gęsta i aromatyczna. Jednak smak krewetek sprawił, że smakowała mi dużo bardziej niż jej drobiowa wersja.
Dania główne.
Szaszłyk z wieprzowiny po wietnamsku:
Na gorącym, żeliwnym półmisku znajdziemy skwierczące kawałki wieprzowiny. Jest karkówka, jest schab i chyba szynka. Bardzo smaczne danie, porcja mięsa 250 g, z ryżem i surówką dostajemy 0,5 kg jedzenia! Mięso soczyste, dobrze doprawione, zdecydowanie do powtórzenia.
Kurczak pieczony po wietnamsku to danie jeszcze większe objętościowo – samego mięsa mamy 400 g!
Mięsko soczyste, porcja bardzo obfita i na pewno warto się skusić.
Żabie udka chrupiące z sosem pikantnym:
Jeśli macie chęć na coś innego, to żabie udka są świetną propozycją. Delikatne, soczyste białe mięso skrywa się pod chrupiącą panierką, a polewane ostrym sosem nabiera dodatkowych smaczków. Warto!
Kuleczki po chińsku na ostro:
Doskonale doprawione pulpeciki z wieprzowiny zmieszanej z warzywami, podane na chrupiących warzywach i sosie bardzo mi smakowały. To danie, które również Wam polecam, bo nie tylko smaczne, ale i fajnie podane.
Kaczka po tonkińsku na gorącym półmisku to coś, co zamówić musiałem. uwielbiam kaczkę i bardzo byłem ciekaw, jak ją przygotują w Hoang – Hai.
I muszę Wam powiedzieć, że robią ją rewelacyjnie! Niby na pierwszy rzut oka wygląda jak typowa kaczka na żeliwnym półmisku, ale sposób doprawienia znacznie odbiega od tego, jaki spotkamy w 90% lokali z chińszczyzną. Doskonale dobrane przyprawy, kaczka jest chrupiąco – miękka, smakuje egzotycznie i rześko. Jedna z najlepszych, jakie jadłem. Polecam gorąco.
Podsumowując: Hoang-Hai to miejsce, które będąc w Krakowie koniecznie musicie odwiedzić. Doskonała kuchnia, ogromne, niemal nie do przejedzenia porcje, w przeciwieństwie do większości tego typu miejsc, mięso jest tutaj głównym składnikiem. Ja na pewno będę wracał i wpisuję Hoang-Hai na listę miejsc przez nas polecanych.
Hoang-Hai – kilka lokali w Krakowie. My jedliśmy na Zamkowej 1.
WWW (Zamkowa): http://hoanghai.pl/index/index.php?lokal=1
WWW (wszystkie lokale): http://hoanghai.pl











































