close
Podróbka, czyli wizyta w warszawskim podrobowym raju

Podróbka, czyli wizyta w warszawskim podrobowym raju

0udostępnień

Tak się złożyło, że postanowiliśmy z Kaszpirem troszkę pokręcić się po mieście i poszukać jakichś nowości. Zaczęliśmy od targu śniadaniowego, potem pojechaliśmy na mini zlot pod Torwar i już mieliśmy wracać do domu, kiedy to wpadliśmy na pomysł odwiedzenia zlotu KCę jeść w byłym KC PZPR. Jakież to było nasze zdziwienie kiedy zobaczyliśmy niepozorne stoisko o pięknie brzmiącej nazwie Podróbka. Szybki rzut oka na menu, krótka narada co mamy wybrać i równie szybka decyzja – bierzemy wszystko!

10588701_844836038882730_1746329956_n 10638066_844836138882720_2090294350_n 10638095_844836232216044_1295473196_n 10647837_844836078882726_985067194_n 10654005_844836182216049_990932369_n 10656148_844835925549408_666988923_nNa początek na stole pojawił się Tatar (8 zł), w składzie z żołądkami gęsimi, musztardą, korniszonami, żółtkiem i szczypiorkiem. Wszystko to podane na kromce chleba razowego. Tatar, chociaż wcześniej przygotowany był naprawdę smaczny, jedyne czego mu zabrakło to odrobiny pieprzu, dla podkreślenia smaku mięsa.

10637836_844840815548919_237872708_n 10647707_844840845548916_1256086709_nNastępnie szybko zabraliśmy się za Ozkurki (8zł), czyli ozorki jagnięce na maśle, kurki, cebulka perłowa oraz pietruszka. Całość jest wymieszana i podana w tekturowej kieszonce. Do tego dania mieliśmy jedno zastrzeżenie – mianowicie zabrakło tam jakiegoś sosu, myślę że chrzanowego, ponieważ o ile same ozorki były smaczne, to w połączeniu z kurkami całość stała się delikatnie mdła. Troszkę ostrości zdecydowanie podkreśliłoby smak ozorków.

10541927_844840808882253_2137098939_nKolejną pozycją były Jęzorki (8zł), czyli ozorki cielęce zawinięte w papier owocowy podane ze słupkami surowego buraka, marchewki, ogórka oraz słodki sos „peking duck sauce”. Tutaj opinie były podzielone :) Kaszpirowi to danie w ogóle nie przypadło do gustu, jak sam określił, było za bardzo hipsterskie. Natomiast jeżeli chodzi o mnie – jest w porządku. U mnie połączenie podrobów oraz słodkiego smaku przeważnie się sprawdza i tak było również w tym przypadku. Jak dla mnie świetna przekąska.

10660910_844840872215580_5004671_n 10656170_844840902215577_1774198516_n 10656478_844840895548911_1170577828_nPowoli dochodzimy do momentu, w którym rozpoczął się nasz gastroorgazm. Le Polik (12 zł), czyli policzki wołowe po burgundzku przykryte kwaśną śmietaną, posypane pietruszką, a wszystko to podane w lekko słodkim paluchu piwnym. Bajka. Rozpływające się w ustach duszone w winie policzki, złamane kwaśną śmietaną, z dobrze wyczuwalną nutą słodyczy palucha. Fantastyczne połączenie smaków.

10653990_844840765548924_147766049_n 10656623_844840788882255_2082770274_nI wtem! Dochodzimy do największego wygranego, który był zarazem największym przegranym tego dnia, czyli Kung Fu Polik (12 zł), w składzie z policzkami wołowymi po azjatycku, dymką, świeżym ogórkiem oraz orzeszkami ziemnymi, podane w…. pampuchu. I to był największy minus tej kanapki. Same policzki były przyrządzone (i naprawdę nie przesadzam)  IDEALNIE. Były słodko ostre, mięciutkie, wręcz rozpływały się w ustach. Tylko co z tego, kiedy cały ten wyśmienity sos z policzków został momentalnie wchłonięty przez pampucha, który działa jak gąbka. Dawno nie byłem tak rozdarty pomiędzy szczęściem wynikającym ze smaku potrawy, a złością, że nie mogę się nią kompletnie rozkoszować.

10621895_844842262215441_1017495258_n 10654069_844842245548776_819294093_nNa otarcie łez zostało nam Plastrami(12 zł), czyli serce wołowe, chutney śliwkowy, sałata, sos musztardowy, a całość podana w bułce maślanej. Przynajmniej tak miało być, ponieważ bułka nie była maślana, co akurat wyszło daniu na plus :) W tym przypadku połączenie serca wołowego i lekko słodkiego sosu śliwkowego sprawdziło się wyśmienicie. Tutaj mieliśmy tylko jedno małe zastrzeżenie – obecność sałaty. Zupełnie nie była ona tam potrzebna – szkoda było przykrywać smak świetnego mięsa.

10660594_844841062215561_149392766_n 10668672_844841022215565_1692057790_n

Podsumowując, jest potencjał. I jest on naprawdę duży. Dodatkowym plusem jest obecność ślicznych dziewczyn, które przygotowują jedzie :) Ze swojej strony jak najbardziej polecam.

Marcin Malinowski

Podróbka – stragan mobilny, Warszawa. Aktualnej lokalizacji szukajcie na Facebook i www.myfoodtruck.pl

 

Cheese Bacon w Łódzkich Burgerach – jest nieźle, ale może być lepiej.

Kurczak, kaczka i sajgonki, czyli wizyta w Hanoi

Dodaj komentarz