No i znów wylądowaliśmy w Sarayu. Od ostatniej wizyty minęło już nieco czasu, postanowiłem więc sprawdzić, czy Saray trzyma poziom, do którego mnie przyzwyczaił. Wracaliśmy z Ponimirską z zakrapianych imienin, gdzie wchłonęliśmy nieco jedzenia, więc zasadniczo głodni nie byliśmy. Ale… jakoś tak przyszło nam do głowy, że może jednak zobaczymy co w Sarayu słychać… Jak postanowiliśmy, tak i uczyniliśmy. Godzina była dość wczesna, w środku sporo osób. Zamawiamy: Ponimirska małą pitę baranią, ja przez chwilę wahałem się między dużą baraniną w chlebku, a nowością, czyli hamburgerem. Łakomstwo niestety zwyciężyło… Piszę niestety, bo moja porcja w przaśnym chlebku była jak zwykle pyszne, ale jak pisałem wcześniej byliśmy świeżo po jedzeniu… Zapomniałe, że „duże” w Sarayu są naprawdę duże… Jednym słowem, nie dojadłem :) Zapłaciliśmy 22 złote i było to dobrze wydane 22 złote. Pita chrupka, pięknie i smacznie nadziana, moja porcja ogromna i równie pyszna. Dobrze zgrillowane, żadnych niespodzianek, że część jedzenia ciepła, a część zimna, wszystko gorące i smaczne. Po raz kolejny byłem bardzo zadowolony z jedzenia w Sarayu! Następnym razem muszę skosztować hamburgera, bo obserwowałem jak jest przygotowywany i to co zobaczyłem wzbudziło moje pożądanie ;) Hamburger ten o ile pamiętam kosztuje 10 zł i wyglądał naprawdę dobrze. Ale to już innym razem. Reasumując, Saray ciągle trzyma wysoki poziom i póki co pozostaje moim ulubionym miejscem z tureckim jedzeniem. Polecam!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



