Dzisiaj recenzja nadesłana przez Kamila Rudzkiego. Zbadał dla Was konińską DEGUSTATORNIĘ, a co jadł i czy mu smakowało – przeczytacie poniżej.
Powiadają, że w niewielkim mieście niewielkie szanse na zjedzenie czegoś dobrego. Jeśli wziąć pod uwagę Konin, istotnie jest w tym ziarnko prawdy. Pomimo sporego nagromadzenia wszelkiej maści „suszarni”, „kebabowni” i pizzerii ciężko jest tu natrafić na coś, co wybijałoby się ponad średnią pod względem smaku czy jakości serwowanych produktów. Od każdej reguły, na szczęście, istnieją wyjątki, takie jak Degustatornia.
Lokal ten mieści się w obrębie Konińskiej starówki, około 5 minut drogi piechotą od dworca (o ile można to tak nazwać) PKS i serwuje dania kuchni tajskiej i sushi. Wnętrze określiłbym jako nowoczesny, z domieszką akcentów azjatyckich, czyli ogólnie bez tandety w stylu chińskiej knajpy. Menu nie jest przesadnie długie. Nadmienić jednak należy, że większość dań oferowana jest w kilku wariantach: wegetariańskie, z tofu, kurczakiem, krewetkami tiger, polędwicą wieprzową, łososiem lub wołowiną. Można też zdecydować się na ryż lub makaron ryżowy.
Jako zwolennik wszystkiego co wypala kubki smakowe, postanowiłem iść na żywioł. Z karty na przystawkę wybrałem kwaśno-pikantną zupę z makaronem sojowym, trawką cytrynową, kolendrą i owocem tamaryndowca (w menu widnieje jako pikantna). Jako, że w planach miałem zjeść coś jeszcze, zdecydowałem się na wersję z warzywami. Cena 7 PLN.
Zupa mnie nie zawiodła. Zdecydowanie było to coś innego niż je się na co dzień. Była aromatyczna, lekka i bogata w smaku. Wewnątrz pływały kawałki sałaty, pomidora, marchewki, papryki, różne kiełki, świeża kolendra i makaron sojowy. Zupa była pikantna, zdecydowanie coś dla miłośników ostrości. Ale to była tylko rozgrzewka przed daniem głównym.
Danie na woku ze świeżym chili, imbirem, ziołami i sosami tajskimi (w cenie 27 PLN) okazało się godnym przeciwnikiem. Wybrałem wersję z kurczakiem i makaronem ryżowym. Jak widać na zdjęciu, jako dodatki do dań obsługa podaje sałatkę z sosem vinaigrette oraz kawałki owoców tropikalnych jeśli ktoś ma ochotę oczyścić podniebienie po posiłku. Nie każdemu coś takiego przypadnie do gustu, ja odebrałem to jako miły gest.
Całość bardzo mi smakowała. Było bardzo ostro (zgodnie z menu) i wyraziście. Sos, który towarzyszył kurczakowi fajnie spajał danie, a wymieszany z makaronem ryżowym (osobiście polecam zamiast ryżu) nadał mu jeszcze lepszego smaku i wilgotności. W sosie były też przysmażone kawałki marchwi, cukinii, imbiru i oczywiście świeżego chili, które porządnie podsycały żar w ustach.
Podsumowując, potrawy były bardzo smaczne. Chętnie tam powrócę i polecam jeśli ktoś będzie przejazdem w Koninie i zapragnie zjeść coś innego niż oklepane hamburgery, kebaby i pizze.
Degustatornia znajduje się w Koninie, na Placu Zamkowym 14.
Autorem wpisu i zdjęć jest Kamil Rudzki.








