Po bardzo długim okresie milczenia nareszcie zaczynam obiecane recenzje kawy na jaką możemy natknąć się w naszych kieleckich kawiarnio- klubo- barach.
I ku memu zaskoczeniu, bo zawsze byłam przekonana, że moją recenzję rozpocznę od ukochanej kawy w Centrum, czyli białej z Chocco Obsession, lub od tak samo uwielbianej kawy z Galerii, czyli latte z Coffee Shop Company, a padło na… latte z Lemoniady.
Chciałabym usprawiedliwić przed wami i po części także przed sobą samą właśnie taki wybór:)
Lemoniada to przede wszystkim miejsce, które aż prosi się o promocję i o to, aby ktoś o nim napisał i to napisał dobrze. Przesympatyczna obsługa (właściciele?) zrobiła na mnie duże wrażenie – Pani pamiętała, ze ostatnio poprosiłam cynamon do kawy a to zawsze bardzo milo zaskakuje. Wystrój lokalu jest niesamowity, przypomina mi bardzo chilloutowe kluby krakowskie z serii – płacisz 4 złote a piwko, winko i wódeczka lub zakąseczka – są twoje! Internet działa jak sam diabeł – fb chodzi, aż milo popatrzeć a piec wstawiony do drugiej sali sprawia ze jest tam ciepło i przytulnie. Ale dość o tym…będą zdjęcia, zobaczycie sami. Może faktycznie w pierwszej chwili Lemoniada wygląda jak lekcyjna sala szkolna …ale daj Boże aby w takich warunkach przyszło się uczuć dzieciakom, jeśli chodzi o mnie chyba nadal byłabym uczennica na poziomie szkoły podstawowej:)
Teraz o kawie. Wyraźny smak. Z dużą ilością mleka, ale nie z przesadna ilością pianki, czego powiem wam szczerze, nie cierpię – poczekajcie na recenzje latte z CoffeeHeaven – 1/3 kubka to pianka z mleka – można oszaleć! Do tego zawsze brałam z chudym mlekiem 0,5 % wiec nie wiem jakim cudem osiągnęli taki efekt.
Kubek 0.3 l to duża kawa, wiec można sie naprawdę poczuć smak a nie dostać naparstek z kawą i wypić go na raz. Z całym szacunkiem dla Taboo które lubię i CKMu – to juz bez jakiegokolwiek szacunku – jak będę chciała napić się kawy w ilości do której dostrzeżenia powinno się nosić składany mikroskop w wersji do damskiej torebki to chętnie zacznę ja tam masowo kupować.
Sama kawa, którą serwuje Lemoniada jest włoskiej firmy Lavazza.
Włosi jako pierwsi w Europie docenili smak kawy, chociaż jej początki w tym kraju były dość trudne. Przez dłuższy czas uznawano ją za napój szatański i za jej picie groziła nawet ekskomunika. Świetnie – pewnie w tamtych czasach byłabym juz ze trzy razy spalona i z pięć razy wyklęta :)
Kawa i jej pobudzające działanie świetnie pasują do włoskiego porywczego temperamentu i stylu życia. Ciężko stwierdzić czy jest on wynikiem kawy czy ilości testosteronu w organizmie:) Mówi się, ze szybkie skutery Włochów tez są napędzane kawą stad ich szaleńcza jazda. Ogólnie jeśli chodzi o marketing – kawa i Włochy, włosi i kawa świetnie się kojarzą i dobrze sprzedają.
Historia marki Lavazza zaczęła się w 1884 roku kiedy to Luigi Lavazza otworzył sklep wielobranżowy w którym zaczął miedzy innymi parzyć kawę. Wychodziła mu ona tak dobrze, ze mógł pozwolić sobie na dalsze inwestycje w nowoczesne wynalazki służące propagowaniu picia W 1925 roku wprowadził na rynek pergaminowe opakowania na produkowana przez siebie kawę. Dzięki szczelnemu paczkowaniu produkty Lavazzy mogły trafić teraz również do konsumentów poza Turynem, a firma zaczęła słynąć z kawy, która najdłużej zachowuje aromat i smak. Stawiało to ją ponad konkurencją. I tak rozpoczęła sie historia kawy która jeśli chodzi o Włochy jest numerem 1. Na świecie Lavazza znana jest ze swoich oryginalnych pomysłów – wprowadziła np. niezwykły napój „Passion me”. Podawany w specjalnym naczyniu kawowy drink jest połączeniem espresso, soku z marakui i mięty. Pił ktoś z Was cos podobnego?
Dorzucę jeszcze moje 3 grosze w temacie Lavazzy – bardzo popieram tę firmę, jeśli chodzi o dobór fotografów którzy brali udział w sesjach reklamowych tej kawy (głównie kalendarze). Bardzo często byli rewelacyjni fotografowie np. przedstawiciele Agencji Magnum ( kocham!). Jeśli ktoś chce zobaczyć jakie perełki wyczarowali…proszę bardzo link poniżej.
Wracając jednak do meritum sprawy. Lavazza jaka możemy wypić w Lemoniadzie to moim zdaniem robusta mieszana z arabicą. Musze dopytać. Ale taki skład przeważa w większości kawiarni jakie znałam, więc obstawiam, ze dobrze obstawiam:)
Smak intensywny, ale nie nachalny. Na pewno pobudzi, ale nie zmiecie z nóg. Kawa podawana jest z brązowym cukrem lub białym, jak ktoś sobie życzy. Niestety ubolewam nad brakiem słodzika. Mleko w idealnych – jak dla mnie – proporcjach w stosunku do esspresso. Słowem – bardzo dobra kawa. Na pewno będzie konkurować z Kawą z Chocco Obsession o koronę najlepszej kawy w centrum. Jeśli chodzi o cynamon, o który poprosiłam za pierwszym razem i od razu zaproponowano mi go za drugim, to komponował się świetnie, do tego bardzo mila Pani, o której juz wspominałam, proponowała mi tez syropy do kawy. W gratisie! Świetny PR jak na początek:)
To mi przypomina o największej porażce jeśli chodzi o obsługę klienta w czymś co chyba miało uchodzić za kawiarnie a de facto jest wyspą w Galerii Echo. Nazwa Empik kojarzyła mi z książkami i kultura, odkąd piłam kawę w Empik Cafe kojarzy z czymś zgoła innym. Nawiasem mówiąc – kawa sama w sobie była dobra, ale nie wiem czy po tym jak mnie obsłużono mogłam w ogóle ją docenić. Ale o tym następnym razem:)
Cenowo – jak na Centrum – w standardzie. Cena dużej kawy w kubku 6 zł. Wzmocnionej 7 zł. Mała 5 zł.
Z wad – ale to już tylko czysto marketingowych – szkoda, ze nie ma pieczątek czy naklejek dla stałych klientów. To zawsze przywiązują do marki.
I ten słodzik, niestety pozostałość po diecie Dukana…zwracam na to uwagę:)
Wrócę na pewno.
I polecę innym.
W skali hipnotycznego wzroku oszalałej kawki – daje 4,5/5.
Obiecane linki:
Lavazza:
http://www.lavazza.com/corporate/en/lavazzastyle/showcase/magnum_photos.html
Lemoniada:
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111024/JEDZENIEIZABAWA0107/730382286
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.




Lemoniada wygląda jak stołówka dla wojska. Kawa jest kwaśna. Od razu widać brak umiejętności posługiwania się ekspresem. Wystroj jest zimny i bez wyrazu. Takich kawiarni jest mnóstwo. Nie chce się wierzyć, że było tak kiedys tak cudowne mijesce jak Lukrecja .