Tak się złożyło, że postanowiliśmy z Kaszpirem troszkę pokręcić się po mieście i poszukać jakichś nowości. Zaczęliśmy od targu śniadaniowego, potem pojechaliśmy na mini zlot pod Torwar i już mieliśmy wracać do domu, kiedy to wpadliśmy na pomysł odwiedzenia zlotu KCę jeść w byłym KC PZPR. Jakież to było nasze zdziwienie kiedy zobaczyliśmy niepozorne stoisko o pięknie brzmiącej nazwie Podróbka. Szybki rzut oka na menu, krótka narada co mamy wybrać i równie szybka decyzja – bierzemy wszystko!
Na początek na stole pojawił się Tatar (8 zł), w składzie z żołądkami gęsimi, musztardą, korniszonami, żółtkiem i szczypiorkiem. Wszystko to podane na kromce chleba razowego. Tatar, chociaż wcześniej przygotowany był naprawdę smaczny, jedyne czego mu zabrakło to odrobiny pieprzu, dla podkreślenia smaku mięsa.
Następnie szybko zabraliśmy się za Ozkurki (8zł), czyli ozorki jagnięce na maśle, kurki, cebulka perłowa oraz pietruszka. Całość jest wymieszana i podana w tekturowej kieszonce. Do tego dania mieliśmy jedno zastrzeżenie – mianowicie zabrakło tam jakiegoś sosu, myślę że chrzanowego, ponieważ o ile same ozorki były smaczne, to w połączeniu z kurkami całość stała się delikatnie mdła. Troszkę ostrości zdecydowanie podkreśliłoby smak ozorków.
Kolejną pozycją były Jęzorki (8zł), czyli ozorki cielęce zawinięte w papier owocowy podane ze słupkami surowego buraka, marchewki, ogórka oraz słodki sos „peking duck sauce”. Tutaj opinie były podzielone :) Kaszpirowi to danie w ogóle nie przypadło do gustu, jak sam określił, było za bardzo hipsterskie. Natomiast jeżeli chodzi o mnie – jest w porządku. U mnie połączenie podrobów oraz słodkiego smaku przeważnie się sprawdza i tak było również w tym przypadku. Jak dla mnie świetna przekąska.
Powoli dochodzimy do momentu, w którym rozpoczął się nasz gastroorgazm. Le Polik (12 zł), czyli policzki wołowe po burgundzku przykryte kwaśną śmietaną, posypane pietruszką, a wszystko to podane w lekko słodkim paluchu piwnym. Bajka. Rozpływające się w ustach duszone w winie policzki, złamane kwaśną śmietaną, z dobrze wyczuwalną nutą słodyczy palucha. Fantastyczne połączenie smaków.
I wtem! Dochodzimy do największego wygranego, który był zarazem największym przegranym tego dnia, czyli Kung Fu Polik (12 zł), w składzie z policzkami wołowymi po azjatycku, dymką, świeżym ogórkiem oraz orzeszkami ziemnymi, podane w…. pampuchu. I to był największy minus tej kanapki. Same policzki były przyrządzone (i naprawdę nie przesadzam) IDEALNIE. Były słodko ostre, mięciutkie, wręcz rozpływały się w ustach. Tylko co z tego, kiedy cały ten wyśmienity sos z policzków został momentalnie wchłonięty przez pampucha, który działa jak gąbka. Dawno nie byłem tak rozdarty pomiędzy szczęściem wynikającym ze smaku potrawy, a złością, że nie mogę się nią kompletnie rozkoszować.
Na otarcie łez zostało nam Plastrami(12 zł), czyli serce wołowe, chutney śliwkowy, sałata, sos musztardowy, a całość podana w bułce maślanej. Przynajmniej tak miało być, ponieważ bułka nie była maślana, co akurat wyszło daniu na plus :) W tym przypadku połączenie serca wołowego i lekko słodkiego sosu śliwkowego sprawdziło się wyśmienicie. Tutaj mieliśmy tylko jedno małe zastrzeżenie – obecność sałaty. Zupełnie nie była ona tam potrzebna – szkoda było przykrywać smak świetnego mięsa.
Podsumowując, jest potencjał. I jest on naprawdę duży. Dodatkowym plusem jest obecność ślicznych dziewczyn, które przygotowują jedzie :) Ze swojej strony jak najbardziej polecam.
Podróbka – stragan mobilny, Warszawa. Aktualnej lokalizacji szukajcie na Facebook i www.myfoodtruck.pl







