Co za dużo to niezdrowo, czyli kolejne miejsce z burgerami - Street Food Polska
close

Co za dużo to niezdrowo, czyli kolejne miejsce z burgerami

0udostępnień

Czytałem ostatnio na blogu, że moda na burgery powoli przemija i że miejsc,  w których można zjeść burgery ze 100% wołowiny w Warszawie jest już za dużo. Sam ostatnio zaczynam w to wierzyć, ponieważ wracając w weekend do domu dostałem informację, że w warszawskim klubie Park też można zjeść burgery z samej wołowiny. Jako, że właśnie chciałem pojechać coś zjeść, postanowiłem wstąpić i zobaczyć co tam dostanę.

image-1

Jak to przeważnie w nowym miejscu bywa, wybieram klasycznego Cheeseburgera oraz, czego nigdy nie robię, tym razem nie zdaje się na łaskę kucharza i proszę średnio wysmażone mięso. Czekam niepokojąco długo, ale w końcu dostaję moją kanapkę. Sprawy zaczęły przybierać nieciekawy obrót, ponieważ mięso z zewnątrz raczej nie wygląda na średnio wysmażone, górna część bułki delikatnie zwęglona, dolna chyba nie była w opiekaczu, a ser jest w bardzo dziwnym miejscu, ponieważ pod mięsem. Wszystko to w akompaniamencie posiekanej sałaty, pomidora oraz bliżej nie określonej mieszanki sosów widocznych na jednym ze zdjęć.

image-2 image-3 image

Ale skoro już zapłaciłem 14 zł, to przecież nie wyrzucę jedzenia. Pierwszy gryz niestety zburzył moje wszystkie nadzieje o tym, że może to wszystko tak wygląda, a w środku znajdę piękne czerwone mięsko. Mięso było suche jak wiór, właściwie bez piwa to raczej bym tego wszystkiego nie zdołał przełknąć, ser całkowicie bezsmakowy, a sałata i pomidor…. cóż to ciągle sałata i pomidor. Stwierdzenie bułka „chrupka z zewnątrz, miękka na dole” nabiera w tym przypadku nowego znaczenia, ponieważ tak jak podejrzewałem na górze była bardzo chrupka, a na dole całkiem mięciutka. Podsumowując burger nadaje się co najwyżej jako zapychacz brzucha w bardzo wskazującym na spożycie stanie, w jakimkolwiek innym przypadku raczej nie polecałbym go jeść. Osobiście coraz bardziej przekonuję się do tego, że przez takie właśnie miejsca, w Warszawie jest coraz mniejsza konkurencja i coraz ciężej będzie nam znaleźć dobre burgery.

Rozczarowany wyszedł Marcin Malinowski.

 

Czeski ser lepszy we Wrocławiu, niż w Pradze

Kazek tortillę i chicken boxa testuje, czyli Pasa Kebap po raz drugi

Dodaj komentarz