Zachciało mi się hot doga. Ale nie maxa, nie francuza, tylko takiego zwykłego. No to skorzystałem z okazji, że byłem w Centrum i poszedłem w dwa miejsca, w których do tej pory nie jadłem.
Najpierw udałem się do budki stojącej między ulicą Panoramiczną a Sienkiewicza, tuż przy biurowcu mieszczącym m.in. Sklep z tanią odzieżą Roban czy Alkohole Świata. Budka nie ma nazwy, jedynie szyld „HOT DOG XXL”. Przed budką dwa stoliki, więc można zjeść spokojnie na siedząco.
Wybór fast foodów całkiem spory, a ceny umiarkowane:
Mój wybór padł na hot doga Mexico. Zapłaciłem 4,50 zł i po chwili trzymałem już w rękach zamówioną przekąskę. Zamawiając „Mexico” miałem nadzieję dostać hot doga wzbogaconego o dodatki typu czerwona fasola, kukurydza lub chili. A przynajmniej sos meksykański. Nic z tego. Nie wiem, może pani zapomniała, że zamawiałem „Mexico”? Otrzymałem bowiem zwykłego hot doga z dodatkami. Ale… Bardzo smacznego hot doga. Bułka – jedna z najlepszych, jakie do hot doga dostałem, świetnie zgrilowana, do samego końca pozostała ciepła. Dodatków warzywnych niewiele, sosów (ketchup, musztarda) również, więc nie dominują w smaku. Parówka gorąca i soczysta. Na wierzchu chrupiąca, karmelizowana cebulka. Całość bardzo smaczna i za 4,50 zł jak najbardziej warta polecenia.
Drugiego hot doga zjadłem jakieś 70 m dalej, w malutkim lokaliku mieszczącym się w ciągu sklepików również pomiędzy Sienkiewicza (brama przejściowa do Romantiki) a Panoramiczną. W środku jedno miejsce siedzące.
Tym razem zamówiłem hot doga z serem. Zapłaciłem 4 zł i po około 3 minutach odebrałem swojego hot doga. I co? Niby wielkość ta sama, a jednak… W stosunku do „Mexico” bułka dużo gorsza – pomimo wrzucenia na elektryczny grill, pozostała gumiasta, a nie chrupiąca. Parówka pokryta plasterkiem sera wylądowała w mikrofalówce, jednak ponieważ została wyjęta z zamrażalnika, niewiele jej to pomogło. Ser owszem, roztopił się, ale po wsadzeniu w bułkę stygła momentalnie, tym bardziej, że sosy i pikle również były z lodówki. Na plus mogę zapisać, że dodatkowo w tym hot dogu był sos czosnkowy, a poza tym więcej świeżych warzyw – m.in. wyraźnie wyczuwalny ogórek i pomidor.
Reasumując: pojedynek wygrywa hot dog „Mexico”. Choć o 50 groszy droższy i z mniejszą ilością sosów i dodatków, za sprawą rewelacyjnej bułki i gorącej parówki bije hot doga z serem na głowę. Następnym razem spróbuję tam „Superburgera” lub hot doga podwójnego.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.



