Cheeseburger Max w Kebab, czyli nocne żarcie - Street Food Polska
close

Cheeseburger Max w Kebab, czyli nocne żarcie

0udostępnień

W Kebab na Paderewskiego nie testowałem jeszcze kilku fast foodów. Ponieważ w tym tygodniu na tapecie mamy hamburgery, recenzja cheeseburgera będzie idealnie pasować.

Noc. Skandalowe piwko wypite, mehehowa wódeczka również, więc czas na coś do jedzenia. Kierunek: Kebab obok Telepizzy. Tuż przed zamknięciem i przed północą – czas, kiedy uczciwi ludzie idą spać, a z bram i spelunek wychodzą na żer  fastfoodożercy. Ale miłe panie nie mają nic przeciwko, żebym coś jeszcze zamówił. No to biorę cheeseburgera maxa. Płacę 8 zł, czyli normalną cenę za tego typu jedzenie. Wychodzę zapalić, a mój cheeseburger się robi. Po kilku chwilach odbieram. Kanapka budzi szacunek swoją wielkością:

Ale wielkość to nie wszystko. Rozdziawiam gębę jak rekin w Szczękach i wgryzam się. Mlask. Mniam. Sos spływa po brodzie, prażona cebulka pryska na boki, mijający mnie ludzie umykają w popłochu.
DWA kotlety, gorące jak hamulce w beemce podczas kręcenia bączka, dają wyraźne ciepło, surówki z kolei lekko chłodzą, sprawiając że całość jest idealna do zjedzenia.

Ściskam mego czisa oburącz, by zmniejszyć rozmiar i nie budzić wesołości tudzież paniki wśród nielicznych przechodniów. Zaczynam na spokojnie rejestrować wrażenia. I tak:
Bułka – mięciutka, duża, gorąca, sezamowa. Kotlety – jako się rzekło są dwa. Niestety nie robione na miejscu, tylko kupowane gotowe. Ale soczyste i dobrze doprawione. Jeden na jednej połówce bułki, drugi na drugiej. Na kotletach ser – dobrze roztopiony, ciągnący. Surówki i pikle – soczyste i smaczne, jest ich sporo, ale nie dominują smaku. Wciśnięte między kotlety. Prażona cebulka – uwielbiam, a tu jest jej sporo. I git! Sosy – ostre i smaczne. Wyczuwalne w tle, nienachalne w smaku.

Reasumując: za 8 zł – najadłem się. Było smaczne. Polecam. Po prostu – klasyka polskiego fast fooda. W tym miejscu nigdy nie żałują składników i nie ma się poczucia źle wydanych pieniędzy. Pora na zapiekankę, którą koleżanka Paulinka Ka poleca za każdym razem, kiedy zje.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

McRoyal, czyli solidny ćwierćfunciak z serem

Ziemniaki w paski, czyli Wielki Test Frytek część 1

Dodaj komentarz