Odkrywanie Ameryki na nowo, czyli hamburger na Statoil - Street Food Polska
close

Odkrywanie Ameryki na nowo, czyli hamburger na Statoil

0udostępnień

Były hot dogi w dwóch rozmiarach, były zapiekanki, przyszedł czas na hamburgery. Statoil poszerzył swoją ofertę fast foodów o tę klasykę. Mało tego – do wyboru mamy aż trzy opcje: klasyczny hamburger za 7,50 zł, cheeseburger za 8 zł i schaboburger również za 8 zł (swoją drogą ja poszedłbym na całość i skoro to Ameryka, to schaboburgera nazwałbym Czikago albo Greenpoint). Reklamowane te kanapki są hasłem „Odkrywamy Amerykę na nowo”. Hasłu towarzyszy apetyczne zdjęcie hamburgera – duża bułka, wystający kotlet, pikle, sałata i sosy. Nie ukrywam, że mnie namówili. Przy pierwszej więc okazji zajechałem na stację i oprócz benzyny nabyłem owego hamburgera. Bułka wsadzona została do elektrycznego opiekacza, a kotlet powędrował do pieca. Po 2 minutach odebrałem swoje zamówienie. Mając przed oczami zdjęcie spodziewałem się czegoś w rodzaju McRoyala. Niestety – moim oczom ukazał się taki oto widok:

Hmmm…. Bułka sezamowa jest duża. Wrzucona na opiekacz była miękka, choć moim zdaniem nieco za sucha. Kotlet – jak widać. Taki jak w większości fast foodowni. Niby soczysty, niby smaczny, ale mimo wszystko liczyłem na coś… no nie wiem, bardziej „swojskiego”? Pikli było mało – ogórek konserwowy, śladowe ilości czerwonej cebuli (praktycznie w smaku niewykrywalnej), sałata – nie strzępiasta, jak na zdjęciu tylko raczej zwykła. Sosy – musztarda, ketchup i remulada. Nie było ich dużo, co dla mnie stanowi zaletę, bo nie zdominowały smaku i nie spływały też po placach.

Wbiłem zęby. Hmmmm po raz drugi – mam bardzo mieszane uczucia. Niby hamburger jest smaczny, ale tą smacznością znaną z klasycznych fast foodów. Czyli de facto nie zaskakuje nas niczym nowym, w przeciwieństwie do statoilowych hot dogów, gdzie po pierwszym kęsie wiemy, co jemy i gdzie kupione. Chodzi mi o to, że hot dogi na Statoil mają cojones, a hamburger … to przy nich wałach.

Kanapka jest duża i za 7,50 zł w nocy, jeśli wszystkie fast foody w okolicy są zamknięte, może być dobrą alternatywą, jednak ja ciągle mam uczucie nawet nie tyle niedosytu, co rozczarowania. Aczkolwiek powtórzę – hamburger na Statoil jest duży i na średni głód zrobi nam dobrze. Jednak osobiście wolałbym dopłacić 50 groszy i zjeść cheeseburgera maxa w 4Mobiles lub Kebab. Serio.

Zgadzasz się z nami? Nie zgadzasz? Masz własną opinię? Skomentuj ten post!
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.

SPIKnij się, czyli kolejne Nocne Żarcie w Kielcach

Zwracam honor, czyli Istambuł po raz trzeci

Dodaj komentarz