Ostatnio były same długie relacje, ale dziś piątek, weekend, więc będzie krótko., żeby nie trzymać Was przed komputerem ;)
Zmarzłem jak diabli czekając w warsztacie na zmianę opon. Obok była stacja Statoil, więc, ponieważ i tak musiałem zatankować, postanowiłem przy okazji spróbować czegoś, czego jeszcze tam nie jadłem. Akurat na rolkach opiekacza toczyła się ładnie przyrumieniona tortilla z wołowiną, poprosiłem więc o nią. Kosztuje 8 zł.
Jak widzicie, duża nie jest. Ale była gorąca i z mięsem, więc nie marudziłem. Ugryzłem.
Wewnątrz gorącego naleśnika znajdziemy mielone mięso w sosie pomidorowym. Wyczaiłem też paprykę. Takie niby burrito. Nawet smaczne, ale kudy mu do burrito serwowanego kiedyś przez Miśka w Weź Mnie! Bida panie. W porównaniu do WM oczywiście, bo tortilla sama w sobie niezła. Głowy nie urywa, ale zła nie jest. Zjadłem do końca. Na mały, a nawet średni głód, od czasu do czasu, może być. Ale hot dogi maja lepsze.
Opinie wulgarne, wyglądające, jak nachalna reklama, reklamy itp. będą usuwane.





