Tak się złożyło, że ostatnio sporo mamy wpisów z Krakowa. I dziś także do królewskiego miasta zajrzymy. Okazją był mini zlot food trucków pod Galerią Kazimierz w zeszły wtorek. Zanim jednak food trucki się rozstawiły, musieliśmy coś zjeść, bo z domu wyjechaliśmy przed 6 rano i nie było okazji po drodze nigdzie zaśniadać. Poszliśmy więc do food courtu w Galerii celem spożycia czegoś na ciepło. Nasz wybór padł na pizzę:
Solo Pizza ofertę ma szeroką. Od zapiekanek i sałat poprzez makarony po pizzę.
Nie chcieliśmy się najadać, bo przecież czekał nas cały dzień z food truckami, więc mimo iż kusiła mnie zapiekanka, a żonę makaron, ostatecznie poszliśmy na kompromis i zamówiliśmy pizzę. Małą, 32 cm, Frutti di Mare.
Popijając napoje przyglądaliśmy się, jak pizzaiolo kręci ciasto. Dobrze mu szło, po chwili pizza trafiła do pieca. Po około 15 minutach od złożenia zamówienia odebrałem pizzę:
Zacznę od pozytywu: ciasto fajne, cieniutkie, ranty chrupiące, spód elastyczny. Jeśli chodzi o smak, to już tak różowo nie było. Pizza nie była zła, ale tez nie porywała. Owoce morza to głównie kalmary, smak raczej łagodny, sos pomidorowy słodkawy. Mało wyrazista jednym słowem. Taka średnia półka, można zjeść, ale niekoniecznie chce się wrócić. Zjedliśmy i poszliśmy.
Wśród food trucków 5 było nam doskonale znanych – Andrus ze swoja maczanką (rewelacyjna sezonowa z kiszoną dynią), American z burgerami (chili wymiata), Hindus z indyjskimi potrawami, Calavera z meksykańskimi i Manufaktura Krakowska z pierogami i żeberkami. Pojawiły się jednak dwa food trucki ściągnięte przez Galerię, a których nie znałem.
Pierwszy to Olimp z bardzo obszernym menu, od makaronów poprzez kanapki po kiełbasę z grilla. Tej ostatniej udało mi się spróbować i musze przyznać, że była dobra. Solidna porcja, kiełbasa soczysta, do tego bardzo dobra bułka:
Drugim nowym truckiem był wegański Vege To Tu:
Zaczęliśmy od Fatayer Za’atar (7 zł). Nadzienie to tymianek palestyński z oliwą z oliwek, solą, sumakiem i sezamem. Opis brzmiał bardzo ciekawie, niestety… Całość okazała się… sucha i niewyrazista w smaku.
Być może ratowałby to jakiś sos, który nawilżyłby pieczywo i nadał smaku całości. Bo samo w sobie było to aromatyczne, ale jak wspomniałem wyżej – suche niemiłosiernie. Zapewne dlatego, że nadzienia w stosunku do bułki było za mało, a sama bułka raczej typowy zapychacz niż pełnoprawny składnik. Krótko mówiąc kiepska buła i niedoprawione nadzienie.
Lepiej było w przypadku placka arabskiego. Tutaj nadzienie było smaczne i lepiej doprawione. Za to placek – podobnie jak bułka w fatayerze zdecydowanie do poprawy.
A teraz będę chwalił. Bo pierogi mają świetne. Najpierw kapusta z grzybami:
Ciasto świetne, chrupiące, nadzienie wyraziste i soczyste. Takie pierożki mógłbym jadać codziennie. Kapitalny był tez pieróg z zieloną soczewicą i grzybami. Maczałem go w świetnym, esencjonalnym sosie śliwkowym:
Podsumowując: Vege To tu to truck z potencjałem. Są nowi, dopiero wystartowali, ale mają dobre pomysły i jako mięsożerca muszę przyznać, że mogą mnie skusić. Poza fatayerem smakowało mi ich jedzenie, a na pierożki chętnie będę wpadał.
Na koniec jeszcze trochę zdjęć od Eli Święckiej (a foty od Wojtka Jarno na naszym fan page):











































































