Najpierw wieczorem zachciało mi się kebaba. Ale takiego starego typu, z kurczakiem, jak 10-15 lat temu robili. Jakoś ukoiłem zachciankę jajecznicą z jalapeno i bekonem oraz smażonym udkiem. Rano jednak chęć na kurczaka mi nie mijała i wtedy przypomniałem sobie, że na Placu Stanisława Moniuszki otworzyli jakiś czas temu Western Chicken. Jadłem w WCh dwukrotnie, kiedy mieli lokal w Makro. Potem firma się zwinęła i kilkanaście miesięcy nie było ich w Kielcach. Pewnego dnia dowiedziałem się, że w lokalu po Pigwie (czy jak się to tam nazywało) otwiera się Western Chicken właśnie.
Pogrzebałem w internecie i odkryłem, że mają w ofercie:
Wszedłem więc. Zdjęć lokalu nie mam, w środku bodaj 6 stolików na 4 osoby każdy.
Tortilli Świata mamy do wyboru 6: meksykańską, tajską, węgierską, amerykańską, indyjską i hawajską. Każda kosztuje 9,80 zł (cena w Kielcach, w internecie widziałem, że niektóre lokale mają je w menu po 10,90 zł). Chwila zastanowienia i decyduję się na dwie: indyjską i meksykańską. Nie jadłem w końcu od 2 w nocy, a było już kilka minut po 12-tej. Płacę, proszę by spakowano mi na wynos i po około 6 minutach odbieram zamówienie.
W fajnie logowanej papierowej torbie czekały na mnie dwie tortille. Na pierwszy ogień poszła Meksykańska:
Nie pytano mnie o sosy i jak zobaczyłem, że na pudełku jest odhaczone „piekielna” to troszkę się zjeżyłem. Ponoć piekielna tortilla w Western Chicken naprawdę ma moc, a ja niekoniecznie miałem chęć na takie doznania w 32 stopniowym upale. No nic. Rozpakowuję i stwierdzam, że tortilla jest duża i gruba:
Gryzę. Ogórek, pomidor, sałata, czerwona fasola, kukurydza, papryka peperoni, kurczak w panierce (kawałki), sos. Sos na szczęście nie piekielny, ale jak na meksykańską wersję przystało, daje trochę popalić. Dosłownie, bo jest bardziej palący niż ostry. Jednak w zestawie ze świeżymi warzywami jest to pieczenie odpowiednie dla osoby lubiącej ostrą kuchnię. Kurczak wyczuwalny, ale mam wrażenie, że pierwsze skrzypce w tej tortilli grają jednak warzywa. W smaku tortilla naprawdę dobra, sos spełnia swoje zadanie doskonale, a całość nasyca.
Nasyca na tyle, że w połowie zdałem sobie sprawę, że czas brać się za drugą, jeśli chcę opisać oba smaki.
A więc otwieram Indyjską:
A w środku znajduję surówkę, cebulę, pieczarki i kurczaka tikka masala.
W tortilli Indyjskiej to kurczak dominuje w smaku. Jest go wyraźnie więcej niż w Meksykańskiej, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Egzotyczny sos tikka masala doskonale komponuje się z kawałkami mięsa i surówkami. Wersja dużo łagodniejsza niż meksykańska, choć delikatna pikantność wyczuwalna jest w tle. Bardzo smaczna tortilla i podobnie jak poprzednia – bardzo nasycająca.
Podsumowując: za 9,80 zł zjecie nie tylko smaczną, ale też zaspokajającą średni głód tortillę. Jeśli maiłbym się czegoś czepiać, to dwóch rzeczy: w torbie nie znalazłem serwetek, a przydałyby się, bo sosów w obu tortillach nie pożałowano. Poza tym najsłabszym punktem są same tortille, jak dla mnie za mało chrupiące, ale możliwe, że to z powodu wypakowania ich składnikami, które do suchych nie należą, a sosy też robią swoje. Poza tym zastrzeżeń nie mam i chętnie przetestuję inne pozycje z menu.
P.S. Mimo szczerych chęci nie dałem rady zjeść obu tortilli do końca. Około 1/3 każdej musiałem z żalem zostawić. Naprawdę nasycają!
Western Chicken, Plac Moniuszki 5 , Kielce. Lokalizacje w innych miastach oraz menu znajdziecie na stronie http://westernchicken.com.pl






