Falafe – małe, sympatyczne kulki z ciecierzycy, występujące stadnie w lokalach serwujących dania z rejonów Bliskiego Wschodu. Ich ojczyzną jest Syria, lecz lata temu zaczęły wędrówkę na północ, zasiedlając Europę. W Polsce zatrzymały się na wysokości Warszawy, wyżej występują bardzo rzadko.
Świeże falafle są dobrem bardzo poszukiwanym, lecz niestety wielu pazernych sprzedawców z Trójmiasta chowa je w zamrażalnikach, gdzie umierają w męczarniach. Późniejsze próby reanimacji przy użyciu elektrowstrząsów z mikrofali nie przynoszą efektów, a smutne kulki tracą cały urok i stają się praktycznie niezjadliwe.
Uwielbiam falafle. Od zawsze. Nie ma nic lepszego od dobrej kulki z cieciorki, lekko ciągnącej kminem rzymskim, nasionami kolendry, opcjonalnie czosnkiem (a nawet miętą). Brązowe, z odrobiną sezamu na wierzchu. Falafle są totalnie super! Spędziłem kiedyś prawie miesiąc w Syrii i Jordanii, żywiąc się praktycznie tylko falaflami, by znaleźć te najlepsze. Było ekstra i kiedyś tam wrócę zrobić to znów.
Niestety, o ile w większości miast w Polsce da radę dostać sensowne falafle, to w Trójmieście mamy jakiś dramat w temacie. Większość lokali popełnia zbrodnię (powinna być karalna) i serwuje odmrażane kulki, smakujące średniej jakości kartonem. Kebabistan, Jerusalem, Star Kebab, Kebab u Turka, Antalya i jeszcze kilka przybytków – robicie to źle! Najgorzej!
Na szczęście uchowało się kilka miejsc, gdzie można spotkać szczęśliwe kulki, zawinięte w pitę, w towarzystwie sensownych sałatek, odrobiny humusu, pomidorów. Może nie trafią się na oryginalne dodatki, jak np. kiszona rzepa czy baba ghanoush, ale nie oczekuję od razu powrotu do ziemi obiecanej. Voila, oto subiektywna lista najlepszych falafli w Trójmieście:
ALEPPO
To pierwsza z sensownych Trójmiejskich falaflarni. Nic wielkiego, lokal skitrany w suterenie przy głównej ulicy, lecz znany jako jedna z lepszych miejscówek z arabską szamą. Ma już swoje lata i na temat tamtejszych falafli pojawiło się nieco mitów, jak np. legenda o tym, że ktoś zjadł cały duży zestaw na raz i wyszedł o własnych siłach (niepotwierdzone). Właściciel na szczęście wie co robi i często można go zobaczyć wychodzi z zaplecza ze świeżo przygotowaną pastą do smażenia. Wszystko razem ląduje razem z sałatkami w cienkim placku (nie tortilli) i trafia do klienta jako taka mała torpeda pełna szczęścia. I zawsze jest spoko. I warto poprosić o marynowane chilli osobno na talerzu.
Aleppo, Grunwaldzka 44, Gdańsk Wrzeszcz
MUKA BAR
Gdy słowo foodtruck oznaczało burgery, Muka zrobiła falafle. Totalnie na przekór. I do tego z mega klasą. Właścicielka zaserwowała falafle deluxe – z kilkoma rodzajami humusu (np. buraczanym, dyniowym), kolendrą, kiełkami, ostrą papryczką, marynowaną papryką i innymi dobrociami. Wszystko w picie, wszystko świeże i naprawdę bliskie oryginału.<
https://www.facebook.com/MUKABAR
CARMNIK
Hmmm… Carmnik jest znany w Trójmieście z jednego. Zacnych burgerów. Był pierwszy, trzyma od kilku lat klasę i oby tak było dalej, bo za wielkiej konkurencji nie ma. Jakaś opcja wege w menu jednak być musi i padło na falafla. Jeśli bym chciał się przyczepić do nazwy to jest to raczej burger z kotletem z cieciorki, ale się nie przyczepię bo jest to po prostu mega smaczne. Więc się czepiał nie będę. Sałata masłowa, pomidory, sos jogurtowy, rukola, kolendra, do tego fryty i jest git.
https://www.facebook.com/CarmnikPL
Nie ma co się dalej rozwodzić, bo dalej jest z reguły smutno i kartonowo. Jeszcze kilka lokali swego czasu chciało krzewić wiedzę na temat fachowych falafli (w tym rewelacyjny Jousareff – mieli nawet kiszoną rzepę!), lecz niestety nie dali rady na rynku. Ale jeśli ktoś coś wie, ktoś słyszał, że są dobre i są w Trójmieście, to chętnie sprawdzę.
ps. Jeśli ktoś chciałby więcej poczytać o różnej szamie, a w zasadzie to klasycznym street foodzie z Malezji, to proszę oddajcie głos tu. Z góry dzięki!
https://www.facebook.com/events/1585179301722141/?fref=ts











