Bardzo dobra ryba w pięknych okolicznościach przyrody - Street Food Polska
close
Bardzo dobra ryba w pięknych okolicznościach przyrody

Bardzo dobra ryba w pięknych okolicznościach przyrody

0udostępnień

Paweł Kotwica: Uwielbiam ryby. Podczas wakacyjnych wypadów nad Wigry przed kilkunastu laty, przez dwa tygodnie mogłem się żywić wyłącznie nimi, mięso mogło dla mnie nie istnieć. Świętokrzyskie nie słynie z przesadnego dostępu do morza, ani z nadmiaru zbiorników słodkowodnych, ani z hodowli ryb (poza znanymi, nie tylko w regionie, hodowlami karpi w Rytwianach i Rudzie Malenieckiej), ani z rybnych restauracji (poza smażalnią w Śladkowie Małym). Wspomnienie jakości potraw w nieistniejącej od lat restauracji rybnej przy placu Wolności w Kielcach skoślawił czas i miejska legenda, jej odpowiedniczki z Sienkiewicza też już prawie nikt nie pamięta, kilka lat temu dokonał żywota bar Złota Rybka przy Żelaznej. Dlatego każda inicjatywa, dająca dostęp do świeżej rybki powinna liczyć na obywatelskie poparcie.

W Stawach, leżących między Jędrzejowem a Pińczowem w pobliżu rzeki Nida, ryby hoduje się od XVI wieku, nazwa tej wioseczki nie wzięła się przecież od stawów kolanowych. 

Ale przejdźmy do ryb. Stawów w Stawach jest tyle, ile cukru w cukrze, czyli dużo. Hoduje się tu karpia, pstrąga, sandacza, suma, amura, jesiotra, tołpygę i szczupaka. Woda czysta, pasza wyłącznie naturalna (ziarno, żadnych granulatów), więc i rybka jest całkowicie ekologiczna.

W restauracji w Stawach, położonej tuż nad, a jakże, stawami, możesz się poczuć jak w dobrej, azjatyckiej knajpie. W momencie, gdy składasz zamówienie, ryba jeszcze nieświadoma nadchodzącego deadline’u pluska się w wodzie. Po półgodzinie masz ją już na talerzu.

Świeża ryba najlepiej smakuje na świeżym powietrzu, stąd najlepszym pomysłem jest tu jedzenie „pod chmurką”, na stolikach z widokiem na stawy. Podczas wakacyjnej wizyty postawiłem na pstrąga i nie zawiodłem się. To zupełnie inna ryba, niż ta, którą można kupić w hipermarketach, bliska swojej dzikiej wersji. 

Ale zacząłem od zupy w typie halaszle. W typie, bo od najbardziej znanej wersji jej węgierskiej odpowiedniczki różni ją to, że w tej madziarskiej, obojętnie, czy spożywanej w Debreczynie czy nad Balatonem, pływają duże kawałki ryby. Ta ze Stawów przypomina raczej rybę a’ la flaczki, takie przecierane halaszle z Segedyna, bo mięso jest całkowicie rozdrobnione. Ale wielkiego wpływu na smak, podkreślony godną dawką sproszkowanej papryki, to nie ma.

Na przystawkę wciągaliśmy faworki z karpia, który jak widać choćby po tej potrawie, jest rybą nie tylko smaczną, ale i wszechstronną. Od towarzyszy niedoli dziubnąłem też szlachetnego jesiotra (mistrz Woland z „Mistrza i Małgorzaty” byłby nim zachwycony, to niewątpliwie pierwsza świeżość) i pysznej pasty rybnej.

W trakcie drugiej, niedawnej wizyty, powtórzyłem zabieg z pstrągiem i znów była to dobra decyzja, choć ryba była niewielka, około 350-gramowa, w sam raz na mały głód, który akurat przypadkowo odczuwałem po wcześniejszych kulinarnych zabiegach. Na wynos wziąłem jeszcze pstrąga w wersji wędzonej, który skończył jako pasta do kanapek.

Podsumowując: nie znajdziecie tu wyszukanych potraw z ryb, to najprostsze, żeby nie powiedzieć przaśne dania, których atutem jest najwyższa z możliwych świeżość. Słabszym punktem są ceny (blisko 30 złotych za pstrąga, którego frezuje się w dwie minuty, to pieniądz godny restauracji w sporym mieście), ale, jak mówił klasyk, rzeczy godne muszą godnie kosztować. 

Żorż: Mój pierwszy raz w Stawach był w 2016 roku. Od tamtej pory darzę to miejsce miłością szczerą, a nawet zimą wypatruję ich aktywności, bo bywają na różnych jarmarkach regionalnych w okolicy (np. w Olejarni Zagłoby).

Stawy to mała wieś w gminie Imielno. Z Kielc najszybciej dostaniemy się tam jadąc do Kijów, a następnie skręcając na Jędrzejów. Ale po co tam jechać? spytają Państwo. Już tłumaczę. Otóż znajdziemy tam Gospodarstwo Rybackie Stawy, w którym nie tylko można poczuć emocje towarzyszące wyciąganiu na haczyku dorodnego jesiotra, ale także zjeść wspaniałe ryby z tamtejszych stawów. Gospodarstwo Rybackie Stawy to cały kompleks – łowisko, agroturystyka z noclegami, restauracja, ścieżka edukacyjna, na której spotkamy 30 gatunków ptaków, spływy kajakowe, sklep. Spakowaliśmy się więc do auta i po 40 minutach przeglądaliśmy kartę pod parasolem, w otoczeniu zieleni, śpiewu ptaków i orzeźwiającej bryzy znad wody. Normalnie jak na Mazurach.

Niniejszy wpis powstał na podstawie kilku wizyt. Aktualnie z uwagi na obostrzenia sanitarne, można zamówić jedzenie przez telefon i przyniosą nam je zapakowane z kompletem plastikowych sztućców. Zajadać możemy w aucie, podziwiając piękne widoki, ja jednak czekam niecierpliwie na 18 maja, kiedy to maja poluzować obostrzenia dla gastronomii i będzie tam można znowu zjeść przy stolikach.

W karcie kuszą ryby wędzone i smażone, zapachy z kuchni wzmagają produkcję ślinianek, aż się człowiek trzęsie z niecierpliwości i pragnienie już tylko jeść, jeść, jeść… W tak pięknych okolicznościach przyrody (i niepowtarzalnych) zamawiamy. Przystawek w karcie jest 5 i wszystkie lądują na naszym stole. A więc wędzony pstrąg z pieczywem, którego rozszarpaliśmy w kilka minut, bo pachnący, świeży i pyszny (zdjęcie z domu, bo z wyjazdu się nie zachowało, ceny na paragonach na końcu wpisu).

A więc wędzony jesiotr, soczysty i delikatny, po którym oblizywaliśmy palce i wędzony karp, tłusty bezwstydnie, obłędnie pachnący wędzarnią.

Spytajcie koniecznie o pieczywo z pastą z wędzonej ryby ze szczypiorkiem , które świetnie wypada jako lekki starter.

Faworki z karpia, czyli panierowany, soczysty karpik bez ości podany na gorąco to kolejna świetna przekąska. Chrupiąca panierka, soczyste mięso… Polecam gorąco.

A potem zupy. Rosół z kluskami (bo niedziela) dla dziecka, lekki, taki wiejski, na kurze biegającej gotowany. A dla nas zupa rybna na wzór węgierski czerwona od papryki i pomidorów, gęsta od kawałków ryb – mój Boże, toż to coś, co jeść można codziennie!

Innym razem trafiliśmy na kapitalny chłodnik z botwiny z jajkiem. Był cudowny i świetnie sprawdził się w owe upalne popołudnie.

Czekając na drugie dania orzeźwialiśmy się kapitalną domową lemoniadą bazyliową i świetnym domowym kompotem, bez cukru, za to z nutą mięty.

Polecam Wam serdecznie smażony filet z karpia. Karp idealny – soczysty, tłusty, z chrupiącą panierką, która nie tłumiła smaku ryby. Można wziąć solo, można w zestawie.

Karpia z patelni można także zamówić jako dzwonko. Jest równie smaczny, ale trzeba się pobawić z ośćmi, co nie każdy pewnie lubi.

Gorąco polecam Wam filet z karpia tzatziki, jeżeli wróci do menu (w nowym go nie widzę, ale może zniknął tylko na czas pandemii).

Zapomniałbym, jeszcze smażony jesiotr. Także bardzo wart uwagi. Także pyszny.

Na miejscu działa także sklep, w którym nabyć można m.in. wędzone ryby (na razie zamówienia trzeba składać telefonicznie), pastę rybną i pasztet z karpia. Jeżeli chcecie zamówić rybę świeżą, przetwory lub owoce morza, to są dwa wyjścia: zamówienia telefoniczne lub wizyta w przyczepce, która dwa razy w tygodniu parkuje w Krakowie. Szczegóły znajdziecie na fan page Stawów Rybackich, link poniżej.

Aktualizacja (info od Stawów):

1. Menu póki co okrojone jak tylko ruszymy z ogródkiem, wrócą zestawy.
2. W Krakowie jesteśmy dostępni w trzech sklepach stacjonarnych:
Plac na Stawach, pawilon 11,
pn-pt: 8.00 – 17.00
sob. 8:00 – 14:30
tel. 881 220 430
Dojazd: https://goo.gl/maps/C2gsrb5V2cZJjrhq6

Stary Kleparz pawilon 39,
pn-pt: 8.00 – 17.00
sob. 8:00 – 14:00
tel. 797 840 724
Dojazd: https://goo.gl/maps/tyaTJK1vjWeP39px6

Rynek Dębnicki, Pawilon 16/8, plac targowy,
pn-pt: 9.00 – 18.00
sob. 8:00 – 14:30
tel. 797 534 093
Dojazd: https://goo.gl/maps/76uhAGvcMmvqsmsv6

3. Do Krakowa, Kielc, Buska, Jędrzejowa, Morawicy i wszystkiego co w okolicy jeździmy z rybami raz w tygodniu dostawa pod drzwi. I ta usługa będzie dostępna również po pandemii. Więcej szczegółów tutaj
www.stawyrybne.com.pl/dostawy

Podsumowując: Gospodarstwo Rybackie Stawy to miejsce, które rekomenduję wszystkim miłośnikom ryb. Zarówno wędkarze, jak i smakosze znajdą tutaj wiele radości. Miejsce idealne na całodzienny wypad z rodziną lub przyjaciółmi, można także zanocować (po wcześniejszej rezerwacji). My będziemy wracać, bo dla tak pysznych ryb naprawdę warto.

Wrzucam paragony z dwóch wizyt (inne się nie zachowały) oraz aktualnie obowiązujące na miejscu menu (ale zawsze spytajcie, czy jest akurat coś ekstra).

Gospodarstwo Rybackie Stawy – STAWY 2A, Imielno k/ Kielc

Facebook – https://www.facebook.com/stawy2a/

WWW – http://www.stawyrybne.com.pl

Wędzarnik – street food w starym, dobrym stylu

Przegląd kanapek, czyli buły jak marzenie

Dodaj komentarz