close
Bar Orientalny Hong Ho, czyli „chińszczyzna” w Nowej Hucie

Bar Orientalny Hong Ho, czyli „chińszczyzna” w Nowej Hucie

0udostępnień

Dzisiaj zapraszam na pierwszą (i mam nadzieję, że nie ostatnią) recenzję autorstwa Michała Tureckiego. Czy w Nowej Hucie można zjeść dobrą „chińszczyznę”? Tego dowiecie się z recenzji:

Kraków to nie tylko Stare Miasto, Kazimierz i Podgórze. Nowa Huta, dzielnica stworzona przez komunistów po drugiej wojnie światowej, staje się coraz bardziej popularna wśród turystów. Oryginalna architektura przyciąga obcokrajowców i odwiedzających z innych części Polski. W Nowej Hucie można również dobrze zjeść, przynajmniej w kilku miejscach. Jeśli odwiedzacie niezwykle oryginalny kościół Arka Pana warto zagłębić się w znajdujący się nieopodal Bieńczycki Plac Targowy i zjeść tradycyjną Bieńczycką Zapiekankę, będąc niedaleko Placu Centralnego nie wolno ominąć Społem Baru Centralnego, znajdującego się w ciągu deptakowo-parkingowym Alei Róż. O obu tych miejscach wkrótce napiszę, dzisiaj jednak nieco Nowohuckiej multikulturowości, Bar Orientalny Hong Ho, leżąca nieco na uboczu, w uroczym towarzystwie parku, niewielka budka z kolosalnym potencjałem.

Ostatnimi czasy jadam w tym miejscu dość często, próbowałem już wielu potraw, począwszy od Kurczaka w chrupiącej panierce (w wersji z fileta z piersi kurczaka oraz filetów z udek kurczaka), przez Kurczaka Gong Bao, Makaron Sojowy Rozmaitości, Kurczaka po Tajsku na ostro, Kurczaka w sosie słodko-kwaśnym, po Sajgonki. Wszystkie te potrawy były doskonałe, przygotowywane na bieżąco, aromatyczne, wręcz idealne. Jest jednak jedna potrawa która zdobyła me serce: Wieprzowina podwójnie smażona. Odsmażana najpierw sama a następnie z dodatkiem pieczarek, kapusty pekińskiej, cieniutkich słupków marchewki oraz innych niezidentyfikowanych ale naprawdę doskonałych dodatków to jedna z najlepiej przyrządzonych potraw z wieprzowiny, jaką w życiu jadłem. A świnkę lubię bardzo i jadłem ją w wielu wersjach. Smaku nie da się opisać. To trzeba spróbować. Koniecznie!

Wystrój baru jest bardzo oszczędny, żadnych zbędnych ozdób, widać, że miejsce ma być funkcjonalne i zmieścić jak największą ilość stolików i krzeseł. Nie jest to dobre miejsce na dłuższe posiedzenie ze znajomymi, w lokalu nie ma alkoholu i jest dość ciasno, ale jeśli chcecie dobrze zjeść, to w promieniu wielu, wielu metrów nie znajdziecie lepszego i tańszego miejsca. Stosunek jakości podawanego jedzenia, do jego ceny (moja ukochana wieprzowina 13,50 zł plus 1zł za opakowanie jeśli chcemy zjeść poza lokalem) jest naprawdę świetny. Osobne słowa uznania należą się przesympatycznej i zawsze pomocnej obsłudze i niemniej sympatycznemu kucharzowi,
który od czasu do czasu wychyla się z kuchni.

A jeśli jesteśmy bardzo głodni, możemy do baru zadzwonić, zamówić jedzenie i odebrać je od razu kiedy się w nim pojawimy, na przykład w drodze z pracy do domu. Przydatna rzecz. Z całego serca wszystkim polecam.

Na zdjęciach moja ukochana wieprzowina oraz filet z kurczaka w chrupiącej panierce, w wersji na wynos.

 

[singlepic id=519 w=320 h=240 float=]

 

[singlepic id=520 w=320 h=240 float=]

 

Bar Orientalny Hong Ho, os. Szklane Domy 1a,  na przeciwko sklepu Kefirek na os. Centrum B 8, Nowa Huta, Kraków

Autorem tekstu i zdjęć jest Michał Turecki.

 

Popołudnie w doskonałym towarzystwie, czyli Glen Silver’s 8yo i Aurora Preferido No.2 Maduro

Qń i jego niedzielne spotkanie z kurą.

Dodaj komentarz