http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2013/04/P1000023a.jpg

„Zawsze próbuj nowych rzeczy”, czyli przy stole z Hannibalem

Jak pewnie pamiętacie, zostałem zaproszony przez AXN Polska do współpracy przy promocji nowego serialu Hannibal (od 10.04 będziecie mogli oglądać go na kanale AXN). Moim zadaniem było zjeść coś, co się kojarzy z dr. Lecterem. Teoretycznie mógłbym te potrawy przygotować w domu, ale nie chciałem powtarzać tego, co zrobią blogerzy stricte kulinarni. Więc pozostało mi jedno: wyszukać restauracje, w których takie dania podają. Dzięki Waszym podpowiedziom, choć z niemałym trudem, znalazłem trzy miejsca, w których udało mi się zrealizować zadanie.

Wyobraź sobie, że niedawno dostałem zaproszenie na wspaniały obiad. Brzmiało ono tak: Zapraszam na policzki i smardze – Hannibal Lecter. Jaka by była twoja odpowiedź? Ja skorzystałem i mówię – było pysznie.” (Thomas Harris, Hannibal – po drugiej stronie maski)

Na policzki pojechałem do Łodzi. Figurują one w menu restauracji American Bull jako „poliki wołowe podawane z puree ziemniaczanym i grillowanymi warzywami”. Smardzów nie stwierdziłem.

Zacznę od końca. Grillowane warzywa – znalazłem cebulę, pieczarki, marchewkę. Na gorąco wspaniale komponowały się z aksamitnie kremowym puree, którego śmietanową łagodność przełamywały swoimi wyrazistymi smakami. Absolutnie pyszne. Ale najważniejsze były poliki. Skrojone w cienkie, lecz soczyste kawałki, długo duszone w aromatycznym sosie wprawiły mnie w stan bliski ekstazy.
Mięso niemal rozpływało się w ustach. Mięciutkie, soczyste, naciśnięte widelcem rozdzielało się na włókienka prawie jak pulled pork. Sos świetnie komponował się z ziemniaczanym puree i warzywami, w daniu tym widać było, że do mięsa kucharz podszedł z należytym mu szacunkiem. Cena – 29,90 zł.

Dr Hannibal Lecter: Nie martw się, mózg nie odczuwa bólu. Paul nawet nie zauważy braku kawałka płatu czołowego odpowiedzialnego za dobre maniery. A tutaj mamy worek, w którym umieszczony jest mózg. (Lecter kładzie kawałek mózgu na patelnię)
Paul Kendler: Wspaniale pachnie.
Dr Hannibal Lecter: O tak, chciałbyś spróbować? (Lecter na widelcu podaje kawałek mózgu)
Paul Kendler: Bardzo smaczne.

Móżdżek cielęcy nie figuruje w stałym menu Anatewki. Miałem jednak szczęście trafić na czas, kiedy można go zamówić. Podany w ładnym garnuszku, takiej miniaturce normalnego garnka, w towarzystwie 4 grzanek. Cudownie soczysty i delikatny, wymieszany z jajkiem, cebulą, czosnkiem, solą, pieprzem i pietruszką z wyglądu przypominał zwykłą jajecznicę. Ale po włożeniu do ust wiedziałem, że mam do czynienia z wyższą formą sztuki kulinarnej. Mięciutki móżdżek puszczał soki na chrupiącą grzankę, a ja w milczeniu delektowałem się każdym kęsem, popijając miodówką podlewaną szczodrze gościom w ramach gratisu od firmy. Cena – 21 zł.

„Co to jest, ta apetycznie wyglądająca przystawka? Jeśli ci powiem, obawiam się, że nawet jej nie spróbujesz.”

Chwilę odpocząwszy, pozwalając by smak móżdżku jeszcze jakiś czas pozostał mi na języku, zająłem się kolejną pyszną przekąską. Na stół wjechał „Szpik kostny z sałatką z pietruszki i limonką”.

Trzy konkretne kości wypełnione szpikiem zapieczono w piecu. Sam w sobie szpik dla mnie był tłusty i lekko mdły. Są tacy co wypijają go prosto z kości, ale ja wolałem połączyć go z plastrami pietruszki, rucolą i kaparami, skropiony dodatkowo sokiem z limonki wywołał na mej twarzy szeroki uśmiech. Niesamowite było to połączenie: wyrazista pietruszka, słone kapary, świeża rucola i cierpko-kwaśna limonka rewelacyjnie zmieniły prostą w sumie potrawę w wyrafinowane danie. Pytajcie o niego, bo nie zawsze jest dostępny, wg szefa kuchni w Anatewce szpik najlepszy jest w kości 6-miesięcznej.

Cena – 15 zł.

Co wybierasz? Wnętrzności w środku, czy na wierzchu? Jak Judasz? Sam nie wiesz? Pozwól, że ja zadecyduję za ciebie. (Hannibal Lecter do inspektora Pazzi)

Kolejną przekąską, którą wybrałem by podniecić swoje zmysły były „Pikantne cynaderki Pani Gołdy”.  Jak wiadomo, Hannibal podroby cenił wysoko. Ja osobiście również uwielbiam wątróbki, serca, nereczki czy żołądki. Dlatego cynaderki były daniem, które po prostu musiałem zamówić. I nie żałowałem swej decyzji.

Wołowe nerki skrojono w cienkie plasterki i uduszono w sosie. Podane na liściach cykorii pachniały nieziemsko. Mięso było mięciutkie i soczyste, dobrze doprawione. Sos śmietanowo – cebulowy doskonale harmonizował z cynaderkami, dodatek zielonej pietruszki nadawał aromat, a świeże chili zaostrzało smak. Kolejna kapitalna przystawka, zdecydowanie warta spróbowania. Cena – 15 zł.

Tyle o zakąskach, pora na grande finale. Jako danie główne zamówiłem sobie uwielbiany przez mnie „Ozorek wołowy w sosie chrzanowym”. Ponieważ byłem po przystawkach, nie brałem już do niego ziemniaków.

I dobrze, bo mogłem się cieszyć smakiem tego cudownego dania bez zbędnych dodatków. Ozór był… po prostu genialny. Mięciusieńki, soczysty, mięso można było rozłożyć niemal na włókna. Sos chrzanowy bezbłędny – chrzan mocno wyczuwalny w smaku i aromacie, ale przełamany śmietaną, więc całość łagodna w odbiorze. Wchłonąłem tak szybko, że zapomniałem zrobić zdjęcie samego mięsa. Ale wierzcie mi na słowo – to było przepyszne! Cena – 27 zł.

Tatar i carpaccio w Monte Carlo. Co prawda nie pamiętam, żeby dr. Leceter jadł tatara, ale danie to pasowało mi do koncepcji wpisu z uwagi na to, że jest potrawa z surowego mięsa. No i wywołuje skrajne emocje: od zachwytu po obrzydzenie, podobnie jak sam Hannibal Lecter.

Tatar w Monte Carlo to majstersztyk. Delikatna polędwica idealnej konsystencji podana na trójkątnym talerzu cieszyła oczy. Oprócz jajka podano do niego siekane: marynowane rydze i pieczarki, kiszonego ogórka, cebulkę i genialną musztardę niemiecką.

Powiem krótko: tak dobrego tatara nie jadłem już dawno. Cena 28 zł jak najbardziej uzasadniona.

Potem zamówiłem carpaccio. Soczyste plastry wołowej polędwicy podano w towarzystwie tartego parmezanu i kaparów. Całość skropiona aromatyczną oliwą.

Ale dopiero to, co widzicie pośrodku, nadało tej potrawie niepowtarzalnego smaku. Własnej roboty sos czosnkowy podany w wydrążonym ogórku nie tylko pięknie wyglądał, ale przede wszystkim sprawił, że to carpaccio odbiegało od typowego. Cena z karty – 22 zł.

Nie udało mi się niestety nigdzie dostać grasicy. Bardzo żałuję, bo bez niej ten wpis może wydawać się niepełny. No cóż – tak bywa, miałem ją zamówioną w jednej restauracji, ale nie dotarła. Przez chwilę myślałem, czyby nie pozyskać jej z kelnera lub kucharza, ale …

Lubię takie akcje, jak ta z AXN. Zadanie wykonałem z ogromną przyjemnością, przy okazji odwiedzając miejsca, które wpisuję na swoją listę „warto wracać”. Z niecierpliwością czekam na serial, by zobaczyć co działo z dr. Lecterem w okresie poprzedzającym akcję filmu „Czerwony Smok”.

Wszystko na temat serialu znajdziecie pod tym linkiem:

http://www.axn.pl/programy/hannibal oraz na Fan Page AXN Polska na Facebooku.

Restauracja American Bull znajduje się w Łodzi, na ulicy Drewnowskiej 58b, na terenie Manufaktury.

Restaurację Anatewka znajdziecie w Łodzi na ulicy 6 Sierpnia 2/4 (drugi lokal na terenie Manufaktury).

Restauracja Monte Carlo mieści się w Kielcach na ulicy Paderewskiego 20.




Komentarze

  1. […] Street Food Polska – czyli grupa ludzi pod przywództwem Zorża Ponimirskiego – recenzenci jedzenia fast foodwego i tematów bliskoznacznych. Tu Ponimirski postanowił wziąć pd uwagę dania, którymi Hannibal zajadał się w poszczególnych filmach i tak podążył do łodzi gdzie znalazł policzki wołowe (powinny być ze smardzami ale cóż Hannibal miał dość wygórowane oczekiwania smakowe, które z pewnością nie są normą w polskich knajpach), szpik kostny, móżdżek. Smakowało. Zaangażowanie narodu “Dzięki Waszym podpowiedziom, choć z niemałym trudem, znalazłem trzy miejsca, w których udało mi się zrealizować zadanie.” i komentarze. Mimo wszystko tu została wykonana największa robota. Ale potencjał na buzz wykorzystany ledwo ledwo. […]