http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/05/Grill-1-1050x788.jpg

Z drugiej strony barykady, czyli robota w B.B. Kings

Ok. Ile można siedzieć w domu? A tym bardziej – ile można siedzieć w kuchni własnego domu. Nadarzyła się okazja aby popichcić, choć to za dużo powiedziane, w trochę innej niż swojej kuchni. Jak? W czwartek wczesnym popołudniem na tablicy Michała Tureckiego pojawił się wpis, w którym to pytał czy ktoś nie chce popracować w trakcie Street Food Polska Festival pod Galerią Kazimierz w dniach 13-14.05.2017. Jednej z ekip wykruszył się pracownik. Zaraz po przeczytaniu pomyślałem – ostatni raz na kuchni zawodowo byłem 12 lat temu. Może spróbuję. Napisałem. Co mi szkodzi. W najgorszym wypadku podziękują. Napisałem do Michała o stawkę i który foodtruck. Odpisał. Zapewnił że foodtruck zacny. Spytałem pół żartem – pół serio: BB Kings? :D Michał potwierdził. Zatem pojawiła się opcja, by sprawdzić swoje umiejętności w najlepszym (moim zdaniem) foodtrucku w Polsce, który nie ma nic wspólnego z crossfitem, studiowaniem prawa i tego typu rzeczami. Tu się je i przyrządza tylko i wyłącznie mięso. Oprócz tego pomyślałem, że opowiem wam jak wygląda festiwal od środka. Żorż przystał na artykuł. Jacek (właściciel smokera) skontaktował się ze mną i tak oto w sobotę o 13:00 rozpocząłem swoją przygodę po drugiej stronie barykady.

Moja rola ograniczała się do składania burgerów i ewentualnego wydawania tak zwanych specjali (żeberka, rolki lub kanapka z mięsem z żeberek). Czy to proste zadanie? I tak i nie. Przede wszystkim trzeba poznać skład każdego z burgerów. Teoretycznie jest identyczny. W praktyce czasami zamiast pikli daje się jalapeno. Z jednej strony możesz mieć do wydania 4 różne burgery, czterem różnym osobom. Ale były zamówienia gdzie klient nie życzył sobie pikli, sosu BBQ lub majonezowego. I wtedy musisz poświęcić więcej uwagi tej jednej kanapce. Żeby klient był zadowolony. Następna kwestia to szturm. Na jednej tacy możesz złożyć maksymalnie 3 burgery. Największe zamówienie opiewało na osiem sztuk. Żeby było szybciej, przygotowywałem spody kanapek (sałata + pikle) nieco wcześniej, zanim jeszcze otrzymałem grillowane spody bułek.

Czasami zdarzało się, że mam nadprogramowego burgera, którego wydawaliśmy pierwszej osobie, która była w kolejności z listy. Do tego w trakcie oczekiwania na nowe spody, musisz utrzymać czystość na stanowisku pracy. W ofercie jest burger w którego skład wchodzi sos Mad Dog. Jest cholernie ostry. Jeśli znajdzie się w classicu, bo nie wytarłeś z tacy kropli, która przez przypadek spadła na tacę, to gwarantuję że klient wróci niezadowolony (delikatnie rzecz ujmując). Tu chciałbym pozdrowić mojego szwagra Pawła, który zażyczył sobie do burgera z bekonem kropelkę. Siostra myślała, że się zakrztusił – a on się POPŁAKAŁ, właśnie z powodu tego sosu. Dla odmiany moja dziewczyna zjadła burgera, w którym było 5 kropel Mad Doga (Tak. Wlałem 5 kropel mocno ostrego sosu mojej dziewczynie do burgera i dalej z nią mieszkam :P ). Nie drgnęła jej nawet powieka. Na koniec powiedziała, że trochę pieką ją usta. Do tego wszystkiego dochodzi wywoływanie zamówień. Tu trzeba mieć donośny głos. Ekipa jest wyposażona oczywiście w megafon, ale osobie wydającej (w tym przypadku składający kanapki wywołuje zamówienie ponieważ wie co i dla którego numeru złożył) jedynie by przeszkadzał. Ciężko utrzymać w jednej ręce ciepłego burgera i w drugiej megafon. W sobotę pogoda nie dopisała, ale wam to nie przeszkadzało – za co dziękuję. Sobota była dla mnie dniem być albo nie być. W niedzielę nie tylko dopisali ludzie, ale również pogoda. Tu już nie było mowy o pomyłkach i niedociągnięciach, których chyba, zdarzyło mi się kilka. W końcu nikt nie jest doskonały. Najłatwiej będzie jak wymienię chyba plusy i minusy osobno.

PLUSY:

– Praca w gastronomii to nie tylko 8 PLN za godzinę. Nie będę zdradzał stawki za którą pracowałem na zlocie, ale nie była to niska stawka.

– Możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w kwestii organizacji stanowiska pracy na kuchni. 

– Poznawanie nowych ludzi. Ekipa B.B.Kings to naprawdę spoko ludzie. Właściciele i pracownicy innych food trucków również. 

– To zdziwienie twoich znajomych, gdy podchodzą do food trucka i widzą cię tam w lateksowych rękawiczkach (TY TU PRACUJESZ?????)

Minusy

– Nogi i plecy. Trzeba mieć wytrzymałe. Ja po dwóch dniach w poniedziałek miałem problem ze wstaniem z łóżka. 

– Pogoda. Pal licho jeśli leje lub jest zimno. Ogrzejesz się przy grillu. Gorzej jak jest ciepło i słonecznie. Przy grillu się nie ochłodzisz.

– Gardło. Przez cały dzień wydzierania się numerkami, nie jesteś w stanie mówić. Chyba że masz wyćwiczony głos. Ja nie miałem z tym problemu, ale inni którzy swojego głosu nie ćwiczyli w żaden sposób mogą po 3-4 godzinach już ochrypnąć do tego stopnia, że nie wydadzą z siebie głośniego „numer 16” tylko dźwięk przypominający krztuszącego się Fiata 126p przy odpalaniu silnika.

Śledźcie pilnie fanpage Street Food Polska na facebooku. Czasem zdarza się że z którejś ekipy wykruszy się pracownik. Wtedy macie szansę spróbować sił w takowym food trucku. Powiem szczerze – ja się cieszę że spróbowałem. Przez te dwa dni wiem, że nie wiele zapomniałem o pracy na kuchni. Najlepszym przykładem byłaby moja skrzynka wiadomości prywatnych na facebooku. W ciągu 24 godzin dostałem cztery (!) oferty pracy w restauracjach. Możliwe że z którejś skorzystam. Ale to już chyba temat, na oddzielny artykuł.

Na koniec dziękuję całej załodze B.B.Kings że nie odesłali mnie do domu po godzinie. Pozdrawiam was serdecznie Anno, Jacku, Rafale i Pawle za miłe spędzenie tamtego weekendu.

ElPolakoKRK

https://www.facebook.com/extremegrilling




There are no comments

Add yours