close
Wiosna 2019 w North Fish

Wiosna 2019 w North Fish

0udostępnień

Wiosna przyszła, niespodziankę pyszną, jak głosił napis na kopercie z kuponami, przyniosła i zaprosiła mnie do restauracji North Fish na małe co nieco. Grzechem było nie skorzystać! Przejrzałem zaproszenia, podzieliłem je na dwie wizyty, bo forma do jedzenia już nie ta, więc na raz nie załatwię
i ruszyłem do restauracji. Poniedziałek, praca skończona, kierunek Manufaktura. Brzuch burczy po całym dniu, Wiosny się domaga. Daję chłopakowi z obsługi zaproszenie na Halloumiburgera oraz Panna Cottę z musem malinowym. Domawiam też zupę GRØNN, tak na przystawkę.

Uwijają się jak w ukropie, pora obiadowa, więc są oblężeni, myk i mam swoje zamówienie na tacy. Znajduję miejscówkę bliżej okna, by foty dobre szły, czas na konsumpcję. Zupka idzie na pierwszy ogień. Zielonkawa od szpinaku, w środku dużo tej zieleniny, jak i kawałków ryby. Siorbię ją póki gorąca. Muszę przyznać, że choć ze szpinakiem nie bardzo się lubimy, tutaj jest bardzo gładki, nadając wręcz swoistej kremowości zupie i dobrze współgra z rybą. Aż dziw, że pomijałem wcześniej tę dostępną na co dzień w restauracjach pozycję.

Odkładam łychę, czas na Halloumiburgera. Zaglądam mu do paszczy niczym dentysta. Plasterek smażonego sera jest, plastry pomidora, talarki czerwonej cebuli, rukola, biały sos oliwkowy. Całość podana w klasycznej North Fishowej rustykalnej bułce. Nie ma co patrzeć, gryzę. Potem raz jeszcze i znów. Szukam smaku. Na pierwszym planie sos oliwkowy. Przygotowuje się go na śmietanie oraz majonezie, kiedyś nawet go próbowałem. Ewidentnie nie jest moim faworytem, a tutaj przez jego kwaskowość przebija się tylko dosyć charakterystyczny smak bułki oraz rukoli. Reszta jest obecna jedynie fizycznie. Delikatny halloumi też. Oj burgerku, przyjaciółmi nie zostaniemy.

Na osłodę dobieram się do deseru. Panna Cotta z musem malinowym. Jak wersja na Zimę, ta z czarną porzeczką mnie zachwyciła, tak Wiosna edyszyn jeszcze ją przebiła. Maliny, dużo malin. Minimalna doza kwasowości, moc owocowości, doskonale spasowały się z kremowością i słodyczą deseru. Tutaj jestem na tak!

Powracam następnego dnia uzbrojony w kupony na Mintaja Wiosennego i Morszczuka w sosie oliwkowym. Rybki szybko lądują na talerzu, na drugi dorzucam kilka dodatków, dobieram NØRTH Ice Tea Lemon na popitkę i ruszam do stolika. Przyglądam się chwilę filetom, całkiem ładnie przystrojone dodatkami. Najpierw biorę kęs mintaja. Panierowany, przykryty kołderką z sosu chrzanowego posypanego kawałkami rzodkiewki oraz szczypiorku. Ryba łatwo się oddziela samym widelcem,
jest krucha, tak jak być powinno. Próbuję, smakuję. Chrzanowy sos w połączeniu z rzodkiewką tworzą naprawdę zgraną parę, która prawdę mówiąc, mocno mi pasuje. Mintaj wręcz ożywa się przy nich smakowo, co raduje me serce. No polubiliśmy się.

Czas na morszczuka. Golas, bez panierki, na nim sos oliwkowy, ten sam co w Halloumiburgerze, posypany dodatkowo płatkami suszonych pomidorów i szczypiorkiem. Obawiam się, czy nie zamorduje ryby. Oddzielam kawałeczek widelcem, czas na próbę. Niestety. Morszczuk umarł pod naporem kwasowości. Choć jest soczysty i dobrze doprawiony, sosiwo nie było dla niego łaskawe. Przepijam cytrynową NØRTH Ice Tea, przyjemnie herbacianą, nieco taninową, idealnie dosłodzoną i zwieńczoną odświeżającą cytrynką. Posmakowała, zabieram więc niedopitą butelkę na drogę. Wiosna w North Fish, ach to ty. Oferta ewidentnie dedykowana wiosennemu przebudzeniu. Szczypiorek, rzodkiewka, chrzan. Tylko ten nieszczęsny sos oliwkowy.

Najbardziej polubiłem się z Mintajem Wiosennym i Panna Cottą z musem malinowym. Standardowo dostępna zupa GRØNN dobrana poza kolejką z oferty standardowej, również zostanie moim dobrym znajomym. NØRTH Ice Tea lepsza od wszystkich sklepowych napojów herbacianych. Halloumiburger i Morszczuk w sosie oliwkowym, choć zapewne znajdą swoich wyznawców, mnie absolutnie nie przypasowały. Możliwe, że gdyby tak zamienić ten sos, byłyby to całkiem składne pozycje, a tak. Dwóm pozycjom z oferty Wiosna daję wielką okejkę, a przy dwóch oliwkowych kręcę nosem.
W każdym razie, kto nie jadł, ten ma czas do 9 czerwca. Spróbujcie, porównajcie i możemy dyskutować. 

Arek Tysiak

Maho Sushi & Restaurant – magia na talerzu

Dobry Wietnam w Podgórzu.

Dodaj komentarz