http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/08/3-1-1050x591.jpg

Wilcza Jama w Smolniku, czyli gdzie zjeść w Bieszczadach

Po dość długiej podróży z Lublina w stronę Tarnawy Niżnej postanowiliśmy wpaść do znanej nam i lubianej Wilczej Jamy by sprawdzić co w trawie piszczy, a raczej czy w Wilczej wciąż serwują smaczne dania, których raczej nie uświadczy się nigdzie indziej.

1 (źródło: oficjalny profil FB)

Na wstępie muszę napisać iż lokal prowadzony jest przez rodzinę Pawlaków, Ojciec, Matka, Synowie, Konkubiny (jak to żartobliwie określają oni sami) – co sprawia, że atmosfera jest totalnie inna niż w podobnych karczmach. W tym sezonie, ze względu na brak rąk do pracy wprowadzili rezerwacje na stoliki dla „nie nocujących” na miejscu oraz pierwszeństwo obsługi właśnie dla noclegowiczów, nie mogąc wyrobić się z obsługą ogromnej ilości gości. Prowadzi to do wielu kontrowersji, jedni narzekają, że nie są należyci obsłużeni niczym celebryta, inni po prostu z uśmiechem na twarzy i zrozumieniem pytają czy załapią się na posiłek.

My należymy do tej drugiej grupy, tym bardziej, że Biesy znamy od ponad 15 lat i wiemy czego można się spodziewać w sezonie, a czego poza sezonem, więc wiadomość dzień wcześniej o przyjeździe i chęci spożycia obiadu zapewniła nam pełne żołądki. Nawet dostaliśmy stolik „właścicieli”, który zwykle jest wyłączony dla gości – innych nie było wolnych, a my spóźniliśmy się ponad godzinę na rezerwację…

2

Kuchnia opiera się na sezonowych, lokalnych produktach, czasem z karty nie dostaniemy pieczeni z sarny, gdyż najprościej w świecie jeszcze się piecze/gotuje/biega po polanie. Za to możemy zamówić coś z tablicy, która prezentuje akurat to, na co jest właśnie szczyt sezonu.

3

I tak też w atmosferze otaczających gór, pięknego widoku za oknem, niezliczonych wokół trofeów myśliwskich wybraliśmy dania. Na pierwszy rzut idzie zupa myśliwska (10zł) i grzybowa (10zł). Grzybowa taka jak lubię, pełna esencjonalnych grzybów, pachnąca. Myśliwska – zupa gulaszowa z mięsem z dziczyzny. Sycąca i bardzo smaczna a do tego delikatnie rozgrzewająca. Obydwie zupki sprawiają, że człowiek od razu staje na nogi po wędrówce lub długiej podróży.

Dalej na stół wędruje pół bażanta ładnie podpieczonego wraz z kurkami przy akompaniamencie malutkich kopytek polanych sosem spod pieczenia (35zł). Niestety kurki zagubiły się gdzieś w tłumie i grały drugoplanową rolę. Samo mięsko jak najbardziej na plus. Kopytka bajka – drobniutkie i mięciutkie niczym malutkie obłoczki na niebie – nigdzie indziej nie jadłem lepszych kopytek, nawet u mamy i babci razem wziętych.

4

Dalej te same kopytka w sosie kurkowym (kopytka 6zł, sos 8zł). Tu aromat kurek najprościej w świecie powodował ślinotok. Może dla mnie ciut za dużo cebuli przez co sos był słodkawy. W połączeniu ze wspomnianymi kopytkami chciało się pałaszować więcej i więcej.

5

Dania jakie zamówiliśmy były smaczne i syte, wyróżniające się z tłumu. Czuć w nich wieloletnie doświadczenie. Nie były przyozdobione bezsensownym liściem sałaty z ćwiartką pomidora i różą z rzodkiewki jak to w niektórych karczmach bywa. Prostota podania a zarazem głębia smaku powoduje, iż chce się tam wracać na jeszcze. Polecam każdemu, kto chce zasmakować dziczyzny w połączeniu z domową kuchnią przygotowywaną od serca oraz ma odrobinę cierpliwości, lubi luźną atmosferę i nie przeszkadza mu, że lokal ten jest prowadzony przez rodzinę, tworząc swoisty, nigdzie więcej nie spotykany klimat.

Więcej zdjęć polecam zobaczyć na oficjalnym fanpage, są lepszej jakości i przedstawiają wiele smakowitych kąsków. Niestety podczas wizyty nie posiadałem aparatu z prawdziwego zdarzenia, a ten ze smartfona wyjątkowo nie chciał współpracować.

Edek Ziel Aż

www: http://www.wilczajama.pl/

FB: https://www.facebook.com/WILCZAJAMA/