close
Wielki skurczybyk, czyli Bohodouble

Wielki skurczybyk, czyli Bohodouble

0udostępnień

Jak zobaczyłem zdjęcie to wiedziałem, że muszę go spróbować. 300 g soczystej wołowiny zamknięte w świetnej bułce kusiło mnie bardzo. Podwójny Bohoburger zadebiutował w środę, a razem z nim nowe sosy. Udałem się więc do bohomass lab by zmierzyć się z owym potworem i spróbować nowych, autorskich sosów. Poprzednie wizyty wspominam bardzo miło, miałem nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę.

 

Zacznę od nowych sosów. Do burgera wziąłem dwa: oliwkowy i pomidorowy.  Oliwkowy ma wyraźnie wyczuwalny smak zielonych oliwek, zachowuje także ich cierpkość, a curry ciekawie podkręca smak. Świeży i kwaskowy, o dość rzadkiej konsystencji. Bardzo fajny, jednak moje serce podbił drugi z nowych sosów, czyli pomidorowy z pesto i pieprzem cayenne. Ten z kolei jest gęsty i mocno czerwony. Słodkokwaśność pomidorów idzie tutaj w zgodnej parze z ostrością pieprzu kajeńskiego. Ten sos wspaniale zastępuje klasyczny keczup i będę go częściej wybierał do bohoburgerów.

 

A teraz Bohodouble w całej okazałości:

 

P1010558 P1010559 P1010561 P1010562

Znajdziemy tutaj sałatę, cebulę, pomidora i ogórka konserwowego, ser, sosy i dwa kotlety. Wysmażone tak jak prosiłem, czyli średnio. Warto zauważyć, że bułka nieco się zmieniła, ale tylko fizycznie. Jest nieco większa, ale nadal pieczona wg receptury opracowanej onegdaj przez Miśka dla Weź Mnie. Same kotlety są bardziej płaskie niż poprzednie, ale zwiększyły swoją średnicę. Doprawione tylko solą i posmarowane oliwą przed wrzuceniem na grill, zachowują idealną soczystość i to one dominują w smaku. Warzywa grają sobie w tle, nie przeszkadzają, razem z sosami dodatkowo nawilżają całość, ser to miły dodatek, ale przede wszystkim czuć w tym burgerze mięso. I tak powinno być i to mi się podoba. Absolutny must have dla każdego mięsożercy. Zero kompromisów – to prawdziwa mięsna uczta. Byłem na Bohodouble godzinę, może półtorej po obiedzie i to był błąd. Powiem szczerze, że wymiękłem i zostawiłem na talerzu około 1/4 bo po prostu nie dałem rady go zmieścić w żołądku. Na początku nie wydawał mi się specjalnie duży (pewnie przez płaskie kotlety), ale uwierzcie mi – to jest kanapka którą można się najeść. Polecam mięsożercom i głodomorom. 19 zł za to cudo to bardzo dobra cena biorąc pod uwagę smak, jakość składników i ilość jedzenia.

bohomass lab, Kielce, ul. Bodzentyńska 18

bohomass lab na mapie Google

 

 

Oralne pieszczoty tostami – czyli Kaszpir znów we Wrocławiu

Ramen Burger w poznańskim Yetztu

Dodaj komentarz