http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2017/07/5-1-1050x788.jpg

Wendy’s w Polsce. Na razie jednorazowo.

Jakiś czas temu na Facebooku zauważyłem informację, że znana amerykańska sieć fast-foodowa Wendy’s wybiera się na gościnne degustacje do Polski. Pojawić się miała w dwóch lokalizacjach w Polsce, w Krakowie i w Warszawie. Nie mogłem przepuścić takiej okazji.

W Krakowie Wendy’s pojawiła się w lokalu Bal na krakowskim Zabłociu. Moment dygresji – oznaczenie miejsca dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie był w okolicy jest po prostu dramatyczne. Nie mówię nawet o imprezie organizowanej przez sieć, ale nawet o lokalizacji samego miejsca która nijak ma się do punktu pod tym samym adresem pokazywanego w google maps. Dotrzeć tam było ciężko, ale na miejscu miałem nadzieję na smaczny posiłek. Kiedy już wysposażono mnie w opaskę na rękę i odczekałem chwilę w kolejce, przyszedł czas zamówienia. Za 14 złotych polskich nie mieliśmy zbyt szerokiego wyboru, jeden rodzaj hamburgera, napój od Coca Coli o pojemności 0,5l i dwie gałki lodów – waniliowych albo czekoladowych. Burgery były przygotowywane na bieżąco na zapleczu lokalu i po kilku chwilach siedziałem już przy stoliku i przyglądałem sie Dave’s Single Burger.

Oprócz ćwierćfuntowego kotleta wołowego, w miękkiej i świeżej bułce typu brioche znaleźć możemy: majonez, ketchup, sałatę, pikle, czerwoną cebulę, pomidora i amerykański ser żółty. Burger prezentuje się nienajgorzej, bułka jest świeża i miękka, dodatki również, jedynie kotlet o charakterystycznym kwadratowym kształcie wygląda na lekko niedopieczony z wierzchu. Pierwszy gryz i czujemy przede wszystkim wołowinę, nie jest to Black Angus czy Limousine, smakuje podobnie do kotletów dostępnych w polskich sieciówkach. Smak określiłbym jako połączenie Burger Kinga i McDonalds. W tle czujemy ewidentnie lekko dymny posmak. Dodatki są świeże i chrupiące, sosy dobrze nawilżają całość a bułka trzyma wszystko w ryzach od pierwszego do ostatniego gryza. Mam dwa zastrzeżenia, majonez użyty do kanapki był lekko kwaśny, co mi nie pasował. Kwaśnego smaku w ilości wystarczającej dostarczały pikle. No i jak to zwykle w sieciówkach bywa, mięso wysmażone jest na well done, co powoduje, że nawet najlepsza wołowina nie pokazuje pełni smaku.

Do burgera otrzymałem również dwie gałki czekoladowych lodów i muszę przyznać, że bardzo mi one smakowały, nie były przerażająco słodkie a mocno czekoladowe. Były w nich nawet małe kawałki całkiem niezłej czekolady. Chętnie spróbowałbym shake’a zrobionego na tych lodach. W menu znajdował się właśnie shake’a a nie gałki lodów, więc można to uznać za dość spore nieporozumienie.

Podsumowując wydarzenie odbyło się w miejscu do którego już pewnie nigdy nie pójdę, ale posiłek w Wendy’s mimo sporych niedociągnięć całkiem mi smakował. Ciekaw jestem bardzo, czy duże zainteresowanie wydarzeniem spowoduje, że za jakiś czas Wendy’s przywędruje do naszego kraju. Zastanawiam się, czy po zapowiadanej ofensywie szwedzkiej sieci Max, jest jeszcze w Polsce miejsce dla kolejnego dużego gracza. Może klasyczne burgery w Wendy’s nie powalają (choć na pewno przygotowywane w dedykowanym lokalu byłyby lepsze), ale chętnie spróbowałbym ich ofert czasowych, bo na stronie internetowej wyglądają one bardzo zachęcająco.

Michał Turecki




There are no comments

Add yours