http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2016/02/P_20160201_165537.jpg

Warto dać drugą szansę, czyli Arek w Burger Stacji

Wakacje 2015. Tak, to był tamten okres. Lipiec? A może sierpień? Nie potrafię sobie już tego dokładnie przypomnieć. Wakacje jak to wakacje. Dzieciaki i młodzież laba, my dorośli w robocie. Strasznie gorący dzień. Klima w punkcie sprzedaży utrzymywała nas przy życiu, podczas gdy na zewnątrz panowało piekło. Nie przeszkadzało to jednak, by wydostać się w przerwie z salonu i ruszyć do niedawno otwartej burgerowni w mojej mieścinie. Pierwszej burgerowni. Ponieważ mieści się dosłownie 100 metrów od mojej (byłej) roboty, dotarłem szybko na miejsce, zamówiłem zestawy dla zespołu i wróciłem z pokaźną ilością żarcia zapakowanego na wynos. Byłem głodny jak wilk, więc rzuciłem się na burgera z pełną dzikością, by ostatecznie poharatać sobie dziąsła o twardą niczym skała, przypaloną bułę. Mięso było nijakie, ketchup przypominał w smaku koncentrat, a sam hambuerger prezentował się mało przyjemnie. Nie zjadłem go nawet całego, tylko wybrałem mięcho, warzywa, a reszta w kosz. Paskudztwo. Od tamtej pory pabianicka Burger Stacja, która pięknie „urządziła” mnie i mój zespół, bo byliśmy wręcz zniesmaczeni jakością ich żarcia, stała się dla mnie strefą zakazaną. Omijałem ich szerokim łukiem. Aż do wtorku 1 lutego. Jeszcze w weekend poprzedzający tę datę, Burger Stację polecił mi kumpel przy piątkowym wyjściu na browar. Sam jest fanem street foodu, jadł w wielu miejscach i chwalił naszą burgerownię. Chwalił! Myślałem, że ocipiał lub piwa, które wypiliśmy, po prostu uderzyły mu do głowy. Jak sam stwierdził: teraz jest inaczej i śmiało może stawać w szranki ze znanymi w Polsce burgerowniami. Nic. Trzeba było zweryfikować. Najwyżej dam mu w mordę za podpuszczanie.

Burger Stację odwiedziłem po pracy. Mój brzuch prosił o porządny obiad. W końcu ile można ciągnąć na kanapeczkach. Rozłożyłem swój mandżur przy stoliku, przestudiowałem wielką tablicę, na której wypisano starannie całe menu kredą i złożyłem zamówienie.

Jpeg

Oczywiście poprosiłem o średnie wysmażenie mięsa. Lokal bardzo minimalistyczny, nieco stołówkowy, lecz z klimatem. Odczekałem około 15 minut na zamówienie. Przyniosła mi je pani obsługująca i przygotowująca moje zamówienie. Na plastikowej tacce przykrytej pergaminem leżał mój burger. Pod nim jeszcze papierowy talerzyk. Hamburger przebity po długości wykałaczką do szaszłyków. Spory drań, więc musieli ustabilizować.

Houston, bo tak go nazwano, to 160 g wołowiny, cheddar, papryczka Jalapeno, bekon, sos BBQ, krążki cebulowe oraz do wyboru buła pszenna z sezamem lub graham. Wybrałem dla pewności tę z sezamem. Wykałaczka wylądowała na tacy, a ja, nauczony doświadczeniem, złożyłem kilka serwetek i w nie złapałem bułę.

Jpeg Jpeg

Pierwszy gry. Drugi gryz. Hmm. Buła niestety dosyć twardawa – zabrakło mi miękkości w środku, ale tragedii nie ma. Kotlet spory, mięso całkiem wyraziste, nieźle doprawione, choć troszkę przeciągnięte pod medium well, na co jednak przymknę oko, bo po prostu smakowało. Jalapeno nie żałowali, jak w sieciówkach, gdzie bierzemy burgera na ostro, a tam trzy plasterki papryczki. Tutaj moc tego zielonego draństwa – praktycznie cała dolna warstwa nimi wyłożona. Grube i piekące w język. No! Pierwszy raz spotkałem się w burgerze z krążkami cebulowymi. Nie ukrywam, nie jest to moja ulubiona przekąska, lecz w Houston naprawdę fajnie komponowała się z resztą składników. Pozytywne zaskoczenie. Ser ciągnący się, niestety w burgerze znalazł się jedynie jeden cienki plaster. Do poprawki. Bekon dobrze wysmażony, chrupiący, żadna tam ciapa, której nienawidzę. Zrobili mi nim dobrze. Sos BBQ mało wyczuwalny, choć grał gdzieś tam w tle. Zdecydowanie trzeba zwiększyć intensywność i jego konsystencję. Za gęsty i wgryzł się w bułę.

Jpeg

Konsumpcja przebiegła bez żadnych przeszkód. Zdecydowanie zrobili postęp. Z miejsca na które kląłem, zrobili dobrą burgerownię. Taką na 6 na 10. Gdy poprawią sosy, popracują odrobinę nad wysmażeniem, a do tego jeszcze bardziej podkręcą jakość pieczywa, spokojnie skoczą o mocny punkt w górę. Do tej szóstki dostawiam też ogromny plus za jakość obsługi. Dostałem kupon zniżkowy dla zamówień przez internet, a obsługa była uprzejma, pomagała w wyborze odpowiedniego do gustu burgera tym, którzy w street foodzie nie siedzą, czego byłem świadkiem, a nawet z uśmiechem miłego dnia mi życzono na odchodne. Fajny gest. Jeśli komuś źle o Was mówiłem – przepraszam i kajam się. Owocnego rozwoju.

Arek Tysiak

Burger Stacja – Świat Burgera – ul.Św.Jana 6, Pabianice

Facebook: https://www.facebook.com/SwiatBurgera/

 




There are no comments

Add yours