close
WARS wita Was… śniadaniem po polsku

WARS wita Was… śniadaniem po polsku

0udostępnień

Prawie pusty pociąg międzynarodowy do Berlina. Świetna okazja do spróbowania oferty WARS-u. Już niedługo po wyruszeniu z Warszawy nadarza się pierwsza okazja – poczęstunek a właściwie żart poczęstunkowy – przygotowany przez PKP Intercity i serwowany do przedziału przez obsługę wózka gastronomicznego. Chcecie wiedzieć, co mnie rozbawiło?

20141117_061725-550x309

Pięć centymetrów batonika o smaku prince polo :-) Pięć. I kilka łyków kawy lub herbaty.  Jako miłośnik kolei pamiętam jeszcze dawne poczęstunki w pociągach InterCity, jednak w ciągu kilku ostatnich lat wielkość ciasteczek zmniejszała się i zmniejszała osiągając dziś absolutny kres miniaturyzacji. Dalej się już po prostu nie da, no chyba że spółka wpadnie na pomysł serwowania krówek lub dropsów ;-)

Po takiej przystawce naprawdę nie na żarty zrobiłem się głodny. Niestety obsługa nie wpadła na to, by zaproponować dostarczenie śniadania do przedziału (co ja poradzę, że pamiętam czasy kiedy było to standardem, podobnie jak komunikaty w kilku językach wygłaszane przez obsługę konduktorską), więc pofatygowałem się do wagonu restauracyjnego.

Tu obsługa na dzień dobry usadziła nas przy stoliku i po kilku chwilach byłem gotowy do zamawiania. Oto, co zawiera menu w części śniadaniowej.

menu_wars_1 menu_wars_2

Pan z obsługi uparcie namawiał mnie na śniadanie polskie (17,50 PLN), ale ponieważ staram się utrzymać dietę wege, zdecydowałem się na zwykłą jajecznicę na maśle z 3 jaj (11,50).

20141117_084930

Pieczywo oczywiście stare i nieświeże (bo niby skąd wziąć w Warszawie rano świeży chleb), do tego mikro porcja masła. Smak jajecznicy jest powszechnie znany, więc nie ma co opisywać. Dania raczej nie da się zepsuć, natomiast o walory wizualne zadbać można, trzeba jednak tego chcieć. Ale żeby jakieś garni? Po co?

Zachęceni bogatą ofertą kanapek zamówiliśmy maczankę krakowską – bułkę z pieczoną karkówką, pięknie opisaną w menu (9 złotych). Co dostaliśmy?

20141117_085059

Suchą kajzerkę z plasterkiem karkówki i jednym kiszonym ogórkiem. Ani roszponki, ani miksu sałat. Tak wygląda w praktyce nowa oferta gastronomiczna w starym dobrym wydaniu ajentów WARS S.A. na najważniejszej międzynarodowej trasie do Berlina.

Minęła doba pobytu w kraju, gdzie kolej i gastronomia funkcjonują normalnie (dodatkową atrakcją w podróży był brak możliwości wydrukowania biletu, ponieważ system sprzedaży internetowej spółki PKP Intercity przeżywał właśnie swój kilkudniowy pad) i przyszło mi wracać do kraju kolejnym pociągiem „Berlin Warszawa Express” także w porze śniadania.

Ponownie zostałem zachęcony do spożycia śniadania polskiego, ale ponieważ było mi już wszystko jedno, więc postanowiłem skusić się na ofertę kelnera. Na pytanie, czy są kanapki, odpowiedział, że nie ma. Komu by się chciało robić kanapki o godzinie 10:00, prawda?

Na moją uwagę, że nie jem wędliny dostałem zapewnienie, że życzenie zostanie oczywiście uwzględnione. Co tym razem dostałem ekstra na talerzu?

20141118_101313

Sześć plasterków pomidora (właściwie to trzy przekrojone na pół) za dodatkową opłatą sześciu złotych. Cebuli z menu znowu zabrakło w pokładowym magazynie. Zapłaciłem 17,50 i poczułem się po raz kolejny potraktowany jak to śniadanie, czyli…

po polsku.

Spółce PKP Intercity wypada pogratulować swoich przedstawicieli, skutecznie dbających, by utrwalać znany od lat standard obsługi. Skoro taki mamy w połączeniach międzynarodowych to jestem równie spokojny o to, że na pokładach Pendolino również zadba o to, byśmy się czuli jak u siebie. Przaśnie i byle jak.

Kaszpir

Zamawianie burgerów w pizzerii, czyli wizyta w Chicago’s Pizza

Amerykańskie kanapki – część 1

Dodaj komentarz