http://streetfoodpolska.pl/web/wp-content/uploads/2014/05/20140511_001923-1050x787.jpg

Tureckie specjały w Saray Kebab

Saray Kebab na ulicy Sienkiewicza w Kielcach to takie miejsce, z którego nigdy nie wyszedłem zawiedziony. Świetnie usytuowany (między ul. Padereweskiego a Dworcem PKP), przez 24 h na dobę karmi strudzonych smacznie i niedrogo. (Zdjęcie z okresu zimowego, aktualnie przed lokalem funkcjonuje także ogródek).

734515_531214716928728_479384197_n

Dawno tam nie zaglądałem, ale po skosztowaniu ich przekąsek na Good Food Masters obiecałem sobie, że odwiedzę ich niebawem. Tym razem opiszę Wam jednak nie klasyczne kebaby „do ręki”, a dania talerzowe. Tym bardziej, że w Sarayu mają najszerszą ofertę spośród kieleckich przybytków z kebabem.

Oprócz dań głównych decydujemy się spróbować czegoś z zakąsek. Szpinak z jogurtem (8 zł). Porcja duża. Nawet bardzo duża:

20140511_002106

Szpinak podawany jest na zimno i wiem już, że latem będę zamawiał go często. Doskonale doprawiony – czosnek i cebulka, do tego gęsty turecki jogurt i mieszanka przypraw, której składu nie udało mi się niestety wydobyć od obsługi. Pyszna przystawka i jeśli lubicie szpinak to spróbujcie koniecznie.

20140511_002109

Jako dania główne zamówiliśmy tureckie potrawy z grilla: Adana Kebab (21 zł) i Beyti Kebab (23 zł).

Beyti to mielone mięso jagnięce lub wołowe zawinięte w lawasz, nadziane na szpikulec i grillowane, następnie pocięte na kawałki i podane z łagodnym pomidorowym sosem, ćwiartkami pomidorów i gęstym jogurtem. Do tego wybrać można kaszę bulgur (niestety, jak przyszliśmy to akurat nie było), ryż, ziemniaki lub frytki. My zdecydowaliśmy się na ryż.

20140511_001923 20140511_001926

W zestawie z ryżem nasyca jak dwudaniowy obiad.  Mięso jest dobrze choć łagodnie doprawione, aromatyczne i soczyste. Jeśli ktoś woli pikantniej, to na stolikach stoją sosy i można sobie podostrzyć.  Lawasz smaczny i sprężysty. Całość pyszna i na pewno warta tych 23 zł.

Na koniec zostawiłem gwiazdę programu, czyli Adana kebab. Mielone mięso doprawione tym razem na ostro, nadziane na szpadę i zgrillowane na węglowym grillu. Do tego ryż, surówki, jogurt i pocięty w trójkąty lawasz.

20140511_001737 20140511_001749 20140511_001752

Tego mi było trzeba. Tego mi się chciało od kilku tygodni. Kebaba, który nie smakuje jak w 90% bud podających „duży na grubym”. Smak mięsa jest kompletnie inny od tego, które krojone jest w paski i ląduje w bułce lub naleśniku. Świetne, wyraziste i pikantne. Rewelacyjnie komponowało się z surówkami i ryżem. Początkowo nakładałem sobie porcje na lawasz:

20140511_001843

później jednak kontynuowałem wyżerkę już bez niego. Bez wątpienia był to jeden z najlepszych kebabów, jakie ostatnio jadłem. Fanem tej potrawy jest również Paweł Kotwica, niechże i on dorzuci coś od siebie: Adanę z Saraya zamawiałem już kilkanaście razy, zarówno na miejscu, jak i z dowozem, a jeszcze nie udało mi się rozczarować. Choć muszę przyznać, że jednak lepiej smakuje na miejscu. Również dlatego, że wtedy sam wybieram sobie surówki, a mam wrażenie, że w Sarayu, jak w większości knajp, na wynos dają takie, jakich akurat mają najwięcej. Czyli kapusta. Ale nie czepiajmy się. Przyznam, że w odróżnieniu do Żorża, nie jestem wielkim fanem kebabów typu doner, nie kręci mnie to mięso kręcące się przy gazowym palniku, a polska wersja baraniny bez baraniny stosowana w większości kebabowni, osłabia mnie fizycznie i emocjonalnie. Zjeść zjem, ale bez entuzjazmu. Uwala się człowiek cały, napcha kapustą pekińską i kiszonym ogórkiem i tyle. Zdecydowanie wolę kuchnię turecką znaną mi nie tyle z samej Turcji (bo byłem tam tylko raz), co z Bałkanów, gdzie wpływy kilkusetletniej opieki Imperium Osmańskiego widać i czuć również na talerzach. Grillowane mięsiwa pod różną postacią, lekkie sałatki ze świeżych warzyw, grillowane bakłażany, ale i pyszne pikle, jogurt, ajran – to jest to, co bardzo lubię. I taką kuchnię przypomina mi adana z Saraya. Mięso zawsze jest świeże, idealnie przyprawione, nigdy nie przesuszone na grillu. Zawsze zamawiam z najostrzejszym dostępnym sosem, który dla mnie nie jest ostry, ale rozumiem, że kucharz nie chce zniechęcać do tureckiej kuchni tych, którzy przesadnej ostrości nie lubią. Do tego rewelacyjna, przyprawiona w punkt kasza bulgur (przyznam, że z ryżem nie próbowałem, a z ziemniakami i frytkami nawet nie zamierzam) i wilgotny od oliwy, a jednak chrupiący od przypieczenia lawasz. Jeśli jestem w lokalu, stawkę zawsze uzupełni zwykła sałatka z pomidorów i ogórków, choć do tych, które podają do takich dań w Turcji czy Macedonii im daleko. W Sarayu jadłem również konsumowany przez Żorża szpinak, mix grill (dużo i dobrze), iskender kebab i zupę z soczewicy. Wszystko było na wysokim poziomie. Jeśli wciągacie jedzenie w lokalu, właściciel zadba, żeby nie zabrakło wam tureckiej herbaty, postara się o fajne czekadełka, jak na przykład marynowane małe patisony. (zdjęcia poniżej z fan page Saraya)

164412_531216976928502_530464812_n 480831_531216893595177_1386244088_n 735097_531217033595163_598551815_n

Podsumowując: Saray Kebab trzyma poziom od lat. Przede mną jeszcze inne dania z grilla, a także faszerowany bakłażan, którego już nie mogę się doczekać. Tego dnia wielkość porcji nas pokonała, ale ja tam wrócę. Na pewno. I polecam Wam goraco. Czaję się także na mega tortillę. Widziałem jak ktoś zamawiał i powiem Wam, że robi wrażenie.

Saray Kebab, Ul.Sienkiewicza 53, 25-002 Kielce, Poland

 




There are no comments

Add yours