close
Tres Amigos w Dos Tacos

Tres Amigos w Dos Tacos

0udostępnień

Żorż Ponimirski:

Po wizycie w Gringo Barze obiecałem żonie, że jak będziemy w Warszawie, to na pewno skoczymy na jakieś meksykańskie jedzenie. Zadzwoniłem do Kaszpira, który na hasło „przetestujmy jedzenie”  zawsze jest zwarty i gotowy i udaliśmy się we trójkę do budynku Millenium Plaza w Alejach Jerozolimskich, gdzie na V piętrze mieści się lokal Dos Tacos. Spodziewałem się małego punktu w typowym food courcie, ale na szczęście nie ma lipy i odgrodzeni parawanami zasiadamy w  przestronnej sali.

20140725_135615 20140725_135618 20140725_144046

Rzut oka na menu – ceny przystępne, karta brzmi ciekawie, więc bez zbędnych ceregieli zamawiamy. Na przystawkę Nachos con queso, czyli „domowe nachosy kukurydziane zapieczone pod serem cheddar z dodatkiem fasoli, pico de gallo, jalapeno i salsą roja – porcja dla 2 osób” (23 zł) oraz Pozole, czyli „tradycyjną meksykańską zupę z 3 rodzajów wieprzowiny z biała kukurydzą, rzodkiewką, sałatą i limonką” (15 zł).

Oczekiwanie na zamówione dania umilaliśmy sobie pogryzając gratisowe nachosy z salsą:

20140725_140454

Po kilku chwilach na stół zajechała zupa i przystawka.

Pozole:

20140725_140914

Warzywa dostajemy osobno, należy wrzucić je samemu do zupy, a następnie skropić całość sokiem z limonki. Pozole okazała się bardzo sycąca, mięsa w niej dużo:

20140725_141024

całość jednak taka mało wyrazista. Zabrakło mi tutaj ziół i ostrości, nie wiem – być może to tak właśnie ma być, jadłem pozole po raz pierwszy i nie mam punktu odniesienia. Warzywa dodatkowo łagodziły smak, ale sprawiały też, że zupa smakuje rześko (szczególnie po dodaniu limonki), mimo dużej ilości mięsa.

Nachos con queso.

20140725_140905Jedna osoba miałaby z tego dania solidny obiad. Podobało mi się bardzo, że talerz podano gorący, więc nachosy i ser nie stygły zbyt szybko. Podobała mi się ilość jedzenia na talerzu. Podobały mi się składniki tego dania. Nachosy świetne, chrupiące, ser ciągnący, choć jak na cheddar to zbyt mało wyrazisty w smaku. No właśnie  – podobnie jak w przypadku zupy, całość mimo iż smaczna, to zbyt mało „meksykańska” w smaku. Niby są dobre nachosy, niby jest jalapeno i czerwona czarna fasola, a mimo to czegoś brakuje.

20140725_140909Kaszpir:

Na początek dla dwójki naszych amigos zamówiliśmy nachos con queso (23 złote). Niby przystawka i niby dla dwóch osób a w rzeczywistości porcja nachosów dla jednego faceta zapieczoną z wierzchu serem cheddar i dodatkami. Same dodatki mało wyraziste: fasola, pico de gallo, jalapeńo i salsa. Nachosy ciekawe – ciemne, ser dobry – mocno ciągnący się, pomidory niestety ze skórką, szczypiorek i kolendra zauważalne. Ale jednak całemu daniu brakowało wyrazu, gdzieś te smaki uciekły a całość nie zaostrzyła mi apetytu na danie główne, którym było

Alambres de pollo (31 zł). 

Lektura menu zwiastowała same pyszności: „kawałki marynowanej piersi z kurczaka, grillowane z bekonem, papryką czerwoną i zieloną, cebulą, chile poblano, zapiekane pod serem żółtym, obsypane kolendrą – serwowane z tortillami pszennymi lub kukurydzianymi i dwiema salsami do wyboru”. Poprosiłem zatem o boczek mocno zgrillowany i oczami wyobraźni widziałem już pierś z kurczaka otuloną chrupiącymi paseczkami mięska. Na stole pojawił się talerz z zapieczonymi dobrami a my znów wyruszyliśmy na poszukiwanie mięsa, co okazało się być zadaniem dość trudnym. Boczek występował w ilościach śladowych w formacie półcentymetrowych niedopieczonych kawałeczków a większość dania stanowiły kolorowe papryczki (tak, wiem – warzywa to trucizna). W koszyczku podano cztery miękkie tortille. Niestety kucharz najwyraźniej nigdy nie spróbował, czy zawartość talerza zmieści się na tych czterech placuszkach. Otóż odpowiadam – nie zmieści. Resztę musieliśmy zjadać już widelcem i nożem.

Żorż Ponimirski:

Podobało mi się, że podobnie jak nachosy, Alambres de pollo podano na gorącym talerzu. Podobały mi się salsy: pomidorowa, z zielonych pomidorów i ostra oraz śmietana (dwie do alambres i dwie do quesadilli). Podobało mi się, że mięsa jest sporo, że papryka chrupała, a ser sklejał danie i ciągnął się, jak gruzińskie toasty. Podobało mi się, że tortille, w które nakładamy sobie mięso podano zawinięte, przez co trzymały ciepło.

Nie podobało mi się, że znowu całości zabrakło wyrazu. O ile salsom nie mam nic do zarzucenia, bo pikantna faktycznie piecze i czuć w niej wyraźnie paprykę, a z zielonych pomidorów jest kwaskowo – rześka, o tyle zawartość talerza smakowała jedynie poprawnie. Gdybym nie wiedział, skąd pochodzi to danie, to w życiu nie powiedziałbym, że to meksykańskie. Sytuację ratowały salsy, którymi obficie polewaliśmy tortille. Najeść się można, jak najbardziej, jednak szkoda, że zawartość talerza smakuje dość… zwyczajnie.

20140725_142134 20140725_142156 20140725_142220 20140725_142230Ja na swoje danie główne wybrałem, a jakżeby inaczej, quesadillę. Quesadillas con pollo (19 zł). „Tortilla pszenna zapiekana z 3 gatunkami sera i grillowanym kurczakiem, podawana z dwiema salsami do wyboru”. O salsach pisałem wyżej, skupię się na samej quesadilli. Okazała się najlepszym wyborem. Zapieczona dobrze, podana na gorącym talerzu, zawierała dużo mięsa i sera.

20140725_142126 20140725_142130Zjadłem z przyjemnością i na quesę mógłbym do Dos Tacos wrócić.

Podsumowując.

Kaszpir: 

Ogólnie – jedynie poprawne wrażenia co do całości. Sposób podania i obsługa – bardzo w porządku, ale smakowo brak wyrazistości wystarczający, by nie odwiedzać ponownie. Po nauki zapraszam do mokotowskich raperów – póki co poziom nie do pobicia.

Żorż Ponimirski:

Zgadzam się z Kaszpirem. Obsługa bardzo na plus, pomocna i fachowa. Porcje spore i sycące, a ceny akceptowalne. Jednak pod względem smaku, sposobu doprawiania – troszkę rozczarowują. Może powinniśmy zamówić do swoich dań ostre salsy, które wg przyjaciół z bloga Ale Meksyk mają w Dos Tacos świetne?

Dos Tacos, Millenium Plaza (V piętro), Al. Jerozolimskie 123A, Warszawa

Recenzja dwuosobowa Zlotu Krakowskich Foodtrucków w Nowej Hucie

Piknik z food truckami na Osiedlu Naturalis w Łomiankach

Dodaj komentarz